W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Stary Browar od 15.10.2020

Aktualności

Miasto kontra wieś. Rolnicy przeszkadzają sąsiadom?

2020-09-08 07:22:00
Miasto kontra wieś. Rolnicy przeszkadzają sąsiadom?

Żniwa i czas tuż po nich, to chwile bardzo intensywnej pracy w gospodarstwach rolnych. To ciężka praca na polach nawet do rana, bo nie wiadomo, jaka za kilka godzin będzie pogoda. Jednak niektórym sąsiadom rolników nie podoba się hałas, zapach obornika, a kierowcom konieczność ominięcia kombajnu na drodze. Są tacy, którzy wzywają policję, bo sąsiad jeździł ciągnikiem po polu po 22.00. – Te osoby sprowadziły się na wieś, a my tu jesteśmy od zawsze. Nie powinny więc nam dyktować swoich warunków. Muszą się dostosować do naszych, bo my nie imprezujemy, tylko ciężko pracujemy – mówią rolnicy.

Problem jest o tyle poważny, że Wielkopolska Izba Rolnicza wystosowała dwa apele. Pierwszy skierowany był do kierowców przed żniwami. – Na drogi wyjedziemy kombajnami, często będziemy transportować przyczepy pełne zbiorów, mamy więc szczerą prośbę. Jeśli jedziesz samochodem i widzisz sprzęt rolniczy na drodze, prosimy – nie trąb, nie oślepiaj długimi, nie hamuj, nie wyzywaj... Niczego tą metodą nie zmienisz. Niestety, są to nagminne sytuacje i bardzo niebezpieczne. Po prostu – w miarę możliwości zjedź na pobocze – tak będzie lepiej i dla nas – rolników i dla was – kierowców. Wiemy, że się śpieszycie, my również – goni nas chociażby pogoda. Uwierzcie nam, że prowadzenie i wyhamowanie 18-, 25- czy 50-tonowej maszyny trochę zajmuje. Mało tego – często, najzwyczajniej w świecie nie możemy zjechać na pobocze, z różnych przyczyn – może osunąć się ziemia, możemy zerwać linie energetyczne. Znacznie łatwiej jest zjechać autem niż kombajnem…czytamy w apelu.

Drugi dotyczy sąsiadów rolników. – Nie przeszkadzajcie rolnikom w ich pracy! Zbiór plonów odbywa się często w godzinach nocnych, z uwagi na możliwości wystąpienia opadów deszczu czy gradu, który zniszczyłby całoroczną pracę rolników. Praca rolnika jest pracą specyficzną, zależącą w 100 procentach od aury! Z ziaren zbóż, które zbiera sąsiad rolnik za twoim płotem, będą bułki i chleb, które zjadasz na śniadanie! Przeniosłeś się z miasta na wieś – zaakceptuj jej specyfikę. Odgłosy zwierząt, hałas maszyn, nieprzyjemna woń obornika to nieodzowny element produkcji rolniczej, której finalnymi produktami jest to, co zjadasz każdego dnia. Zbliża się okres jesiennych prac polowych – będą wtedy wywożone na pola obornik i gnojowica. Nieprzyjemny zapach możesz czuć przez kilka dni – obornik to naturalny nawóz wzbogacający glebę – jego zapach zniknie 2-3 dni po zaoraniu. Nie zgłaszaj tego faktu policji, która zajmuje się tropieniem prawdziwych przestępstw – piszą rolnicy.

Zapytaliśmy Jolantę Nawrocką, przewodniczącą Rady Powiatowej Wielkopolskiej Izby Rolniczej, jednocześnie członka zarządu Krajowej Rady Izb Rolniczych, dlaczego rolnicy mają taki problem? – Spotkaliśmy się z sygnałami, że rolnicy za długo pracują w nocy, albo nasza praca jest uciążliwa. Stąd te nasze apele. Była taka sytuacja, że rolnik wjechał kombajnem na pole i musiał później sprzątnąć komuś słomę z ogródka, bo nawiało. Były też sytuacje dotyczące wyjazdów kombajnów na drogi. Wielu kierowców narzeka, albo wręcz nie potrafi współdziałać z prowadzącym ten pojazd, ustąpić, zjechać z drogi. To maszyna gabarytowa, która musi przemieszczać się po drogach publicznych. Jest duża niechęć i wrogość, jeśli chodzi o kierowców samochodów. Mój małżonek jest operatorem kombajnu i na własnej skórze doświadcza takich zachowań mówi.

Dlaczego rolnicy pracują w nocy? Jeśli jest kilka dni pogody, to w nocy nie ma wilgoci i można pracować do późnych godzin. I rolnicy tak robią, bo dzisiaj mamy pogodę, a nie wiadomo, czy jutro ona będzie. Każda chwila jest cenna – dodaje. Jak wytłumaczyć, że rolnicy muszą tak pracować? – To wynika ze specyfiki naszego zawodu. Cała nasza produkcja odbywa się pod chmurką i nie zależy od naszego widzimisię. Wtedy kiedy jest pogoda, to zbieramy zboże, kiedy jest odpowiedni czas, wywozimy obornik na pole. Z tymi zapachami muszą się mieszkańcy z miasta oswoić. Chociaż to nie chodzi tylko o nich. Teraz to przeszkadza i mieszkańcom wsi, którzy sprzedali swoje gospodarstwa, albo nie mają do czynienia z rolnictwem. Niekoniecznie trzeba być mieszczuchem. Są okresy, kiedy ta praca jest szczególnie wytężona. Trzeba chyba edukować najmłodsze pokolenie, że mleko pochodzi od krowy, a nie z kartonu, a chlebek jest ze zboża z pola, a nie ze sklepu. Taka elementarna edukacja jest potrzebna nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. Tę wiedzę trzeba ciągle odświeżać. Praca na wsi wygląda teraz zupełnie inaczej. Może trzeba byłoby mówić o tym, że rolnik już nie pracuje „w konia”. Jest hałas, ale potem ludzie mogą sobie spokojnie iść do sklepu i kupić chleb i mleko – mówi Jolanta Nawrocka.

Czasami godziny decydują o tym, żeby zebrać plon czy wykonać oprysk w odpowiednim momencie. – No może ktoś chciały w tym czasie grillować, a rolnik jedzie z ciężkim sprzętem i wykonuje oprysk. To już teraz ogromny sprzęt i dla osoby, która ma 4 ary działki wydaje się to wszystko zakłócaniem tej sielskiej atmosfery wiejskiej. Każdy kij ma dwa końce i pewne rzeczy trzeba zrobić. A to też nie dzieje się przecież codziennie. Nasza praca wpisana jest w środowisko wiejskie. Osoby, które sprowadziły się na wieś nie powinny nam dyktować swoich warunków, bo my tu jesteśmy od zawsze. Muszą się dostosować do nas. My tu nie imprezujemy, tylko ciężko pracujemy – mówią rolnicy.

(zdjęcie poglądowe)


Milena Fabisiak

Podziel się

Komentarze

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom:




opozycjonista
DO nosiłam to wiem: Walczyliście o kartki na mięso ,cukier i wódę lub pędziliście ją sami z landrynek aż waniało w całym bloku. bym zapomniał co dziesiąty z was był kapusiem MO i SB ,tak wyglądało w Kuninie.
Maja
Nie rozumie ludzi buduja sie kolo gospodarstwa a pozniej im smierdzi. Mozna sie pod miastem wybudować są miejscowosci gdzie niema gospodarstw i po problemie.
Do Precz z anglicyzacją
Za takie słowa jest paragraf, coś mi się zdaje, że będziesz miał kłopoty nie jesteś anonimowy
Do- nosiłam to wiem
Tylko ci co błagali o żarcie to walczyli o wolność a ty handlowałaś mięsem tak jak cieszyliście się za okupacji Hitlera że ceny żywności poszły do góry.
nosiłam to wiem
Już nie pamiętają jak błagali o żarcie w stanie wojennym,ba nawet masło i mięso w gaciach noszone dla zmylenia milicji żarli i im nie śmierdziało.


Jesteśmy na: