Region

Zamknij

Dodaj komentarz

Ewa Gil – wizażystka gwiazd była w Koninie

14:09, 16.02.2018 Aktualizacja: 17:41, 26.10.2025
Skomentuj Ewa Gil – wizażystka gwiazd była w Koninie

Zracji wykonywanego zawodu mam ten przywilej i maluję wiele gwiazd.Są one przyzwyczajone do częstej zmiany wizerunku, w związku z tymtraktują go jak część swojej pracy, choć oczywiście doceniają,ale nie robi on na nich tak ogromnego wrażenia jak na przykład nakobiecie, która na co dzień się nie maluje. Kiedy takapani/dziewczyna trafi na mój fotel, zaufa… Wówczas na etapiekońcowym w lustrze pokazuję jej całkiem inną i cudną osobę.Ponadto w mojej pracy nigdy nie stopniuję i nie oceniam ludzi wkategoriach: lepsi i gorsi. Tego uczę na swoich warsztatach –podkreśla Ewa Gil. Taki właśnie przekaz płynął podczasspotkania w Koninie, które odbyło się w styczniu, w lokalu„Kuchcik”.

W portfolio Ewy Gilznajdują się makijaże większości polskich gwiazd muzyki iekranu. Wizażystka przez 23 lata swojej kariery miała okazjęwspółpracować m.in. z Edytą Górniak, Beatą Kozidrak, EdytąHerbuś, Magdaleną Mielcarz, Agnieszką Włodarczyk, HalinkąMlynkovą, Justyną i Magdą Steczkowskimi, Patrycją Kazadi, Kayah,Marylą Rodowicz, Tatianą Okupnik i wieloma innymi. Była równieżodpowiedzialna za make up w takich programach jak: „Idol”, „YouCan Dance”, „Jak oni śpiewają”, „Taniec z gwiazdami”,„Twoja twarz brzmi znajomo”, „W obiektywie JustynySteczkowskiej”, „Bitwa na głosy”, „Superstar”, „TheVoice of Poland”. Przygotowuje także gwiazdy do występów nafestiwalach w Opolu, Sopocie, „Top Trendy”, a w 2006 rokumalowała finalistki wyborów Miss Świata. Z kolei podczas pokazuMacieja Zienia zajmowała się Evą Herzigovą jedną znajpiękniejszych modelek na świecie.

Ewa Gil –prywatnie

Z pewnością należyjej przypisać ogromną charyzmę w tym, co robi. Emanuje teżżyczliwością, pozytywnym nastawieniem, jest wesoła i dobrze bybyło mieć ją na co dzień na wyciągnięcie ręki. To wpływa nawzrost coraz liczniejszego grona fanów i osób, którzy chcą z niąnie tylko współpracować, ale też zaprzyjaźnić się. A co samamówi o sobie? – Z wykształcenia jestem muzykiem i byłamprzekonana, że moja droga to scena i śpiew. Mój dziadek ze stronytaty był rzeźbiarzem, a rodzina ze strony mamy – śpiewająca.Więc mam ten gen artystyczny, który i we mnie jest mocnozakorzeniony. Jeśli chodzi o wizaż, to można mnie nazwaćsamoukiem. Dlaczego? Bo formalnie się go w żadnej szkole nieuczyłam. Ale widać tak musiało być bo po przyjeździe do Warszawy– zrządzeniem losu – nadarzyła się okazja bym mogła pokazaćswoje umiejętności. I stało się, choć moim początkowo marzeniembyło uplasowanie się gdzieś po środku w tej branży. Miałamkompleksy, między innymi z powodu braku odpowiedniego przygotowaniaw tym zawodzie, doświadczenia… Ale wyróżniała mnie jedna rzecz,która myślę na przestrzeni czasu zaowocowała sukcesem, to jestogromna determinacja i chęć nauki. Tak naprawdę inspirowała mniekażda kobieta, którą malowałam. Robiąc to, byłam szczęśliwa itak jest do dzisiaj – opowiada Ewa Gil. Jak siędowiedzieliśmy, pierwszą osobą, która w tym zawodzie doceniłaEwę Gil była Justyna Steczkowska. Panie poznały się w programie„Szansa na sukces” (pani Justyna śpiewała ,,Boskie Buenos”Maanamu, a pani Ewa piosenkę Skaldów ,,Życzenia z całego serca”).– Wygrałam odcinek drugi z Czerwonymi Gitarami –wspomina Ewa Gil. Nadmienia również, iż krokiem milowym w jejkarierze był program „Idol”, którego wyróżniały bardzociasne kadry pokazujące dokładnie to, co się działo na twarzybohaterów. – Tam mogłam wyżyć się artystycznie i pokazać,co mi w duszy gra. To był właśnie ten przełom i wówczasdoceniono moje szaleństwo, świeżość w podejściu do makijażu.Dlatego swoim kursantkom zawsze powtarzam, aby szły własną drogą,nie pracowały sztampowo i realizowały autorskie wizje, które wprzyszłości mogą im otworzyć drogę do kariery – mówi EwaGil.

Wizażystka jestprzykładem dla wielu młodych adeptek sztuki makijażu

Twarz możnaporównać do płótna i tylko od artysty zależy, jakie pojawią sięna nim kolory, stąd makijaże Ewy Gil to dzieła sztuki, któreniewątpliwie cieszą oko i zmieniają rzeczywistość. A jak dostaćsię do ścisłej czołówki polskich makijażystów? – Trzebamieć trochę szczęścia i umiejętności i tylko sobie przypisanątechnikę, która będzie wyróżniać i czynić dane osobyindywidualnościami. Poza tym, aby robić dzisiaj karierę, wcale nietrzeba zmieniać miejsca zamieszkania i przenosić się do Warszawy.Dowodem są dziewczyny z mojego zespołu: przyjeżdżają z różnychzakątków Polski na plan konkretnego programu. Dlatego, żebyzaistnieć w tej branży, trzeba być wiernym swoim wizjom –tłumaczy Ewa Gil.

Pani patent napiękną twarz?

Róż, tusz ijuż! Ale tak zupełnie poważnie to myślę, że najważniejszymjest, aby utrzymać w dobrej kondycji skórę. Ładna, a tym samymzadbana zawsze się obroni, nawet wtedy, gdy pokażemy ją sauté. Najej dobry wygląd składa się wiele czynników: odżywanie, sen ioczywiście odpowiednia pielęgnacja – wyjaśnia Ewa Gil.

Warsztaty służąlepszej samoocenie makijażystek

Kiedy w kolorowychmagazynach młode adeptki sztuki makijażu widzą wyczyszczonezdjęcia, popadają w przeświadczenie, że to, co robią jest słabe.– Na moich zajęciach utwierdzam je w przekonaniu, aby wierzyływ siebie i swój kunszt, bowiem dobry makijaż ma dodać urody, odjąćlat i dowartościować kobietę. Ale potrzebna jest tutaj też pokora– najważniejsza cecha w tym zawodzie – i wyważenie pomiędzywłaśnie pokorą i pewnością siebie. Wówczas można liczyć nasukces – zaznacza wizażystka gwiazd.

Podczas konińskichwarsztatów z Ewą Gil, jedynym mężczyzną, który zgłębiałwiedzę sztuki makijażu był Grzegorz Lech. Opowiadał, że napoczątku swojej kariery były takie momenty, kiedy klientki nieufały mu (bo był mężczyzną) i rezygnowały z malowania. Takiesytuacje miały miejsce pięć lat temu. – Dzisiaj jestzupełnie inaczej, mam swoje klientki i wiele pań świadomie wybierawłaśnie mnie. Myślę, że te decyzje są uwarunkowaneprzekonaniem, iż mężczyzna w inny sposób postrzega piękno i wzwiązku z tym ten makijaż też wykona inaczej – mówi panGrzegorz, którego marzeniem jest zawojować stolicę, choć jaktwierdzi i w Koninie jest co robić.

Pomysłodawczyniąwarsztatów była Justyna Witkowska z lokalu „Kuchcik”.Postanowiła Ewę Gil zaprosić do Konina. Projekt się udał i padłozapewnienie ze strony organizatorki, iż kolejny odbędzie się jużjesienią. Jego temat: „Makijaż u kobiet w wieku 50 plus” ipokazanie trików, które uczynią niewidocznymi mankamenty urody,pojawiające się w dojrzałym wieku.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%