Temat uciążliwych odorów w Turku i okolicach ponownie wywołał gorącą dyskusję podczas sesji Rady Powiatu Tureckiego. W wielogodzinnej debacie udział wzięli m.in. burmistrz Turku Romuald Antosik, prezes PGKiM w Turku Mirosław Wypiór, samorządowcy oraz mieszkańcy. W centrum rozmów znalazły się pytania o źródło nieprzyjemnych zapachów oraz skuteczność działań różnych instytucji w sytuacji, gdy ustawodawca wciąż nie zdefiniował, czym właściwie jest smród. Problem pojawił się przed rokiem, a teraz wrócił ze zdwojoną siłą. Władze miejskiej spółki komunalnej nie wykluczają nawet, że część działań może mieć charakter celowy i służyć destabilizacji lokalnej społeczności.
Sprawa jest tym bardziej skomplikowana, że w polskim prawie nadal nie funkcjonuje tzw. ustawa antyodorowa. Jak podkreślał prezes PGKiM Mirosław Wypiór, uciążliwe zapachy nie muszą wiązać się z przekroczeniem norm środowiskowych. – Ścieki mogą powodować bardzo intensywny odór, a jednocześnie nie przekraczać parametrów określonych w przepisach – tłumaczył prezes spółki.
Władze miasta i PGKiM zwracają także uwagę, że problem może mieć bardziej złożony charakter. Nie wykluczają, że część działań może być celowa i mieć na celu destabilizację sytuacji społecznej. Dlatego miejska spółka zleciła szereg badań oraz analiz wyspecjalizowanym firmom zewnętrznym.
Skomplikowany smród
– Materia sama w sobie jest obszerna i skomplikowana – mówił mecenas Starostwa Powiatowego w Turku. Podobnie wypowiadał się Jarosław Szczap, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego, który podkreślał, że niewiele można zrobić w sytuacji braku ustawy antyodorowej. Jak zaznaczył naczelnik, obecne przepisy nie pozwalają w prosty sposób karać za same uciążliwości zapachowe. – Kara może zostać nałożona wtedy, gdy dochodzi do szkody lub zniszczenia środowiska albo przekroczenia określonych norm. Problem polega na tym, że w przypadku odorów bardzo często takich norm po prostu nie ma – tłumaczył.
Mecenas starostwa wyjaśniał, że przepisy prawa ochrony środowiska dają możliwość nakładania określonych obowiązków na przedsiębiorców, jednak konieczne jest wcześniejsze wykazanie negatywnego oddziaływania na środowisko.
– Sam sygnał mieszkańców nie zawsze jest wystarczający do wydania decyzji administracyjnej. Potrzebne są konkretne wyniki badań, dowody oraz wskazanie źródła problemu – podkreślała.
Radni pytali o działania i kontrole
W trakcie sesji nie zabrakło politycznych emocji. Radny Krzysztof Świerk pytał, dlaczego działania administracji powiatowej podejmowane są dopiero teraz, skoro problem trwa od dłuższego czasu. – Uciążliwości zapachowe nie pojawiły się tydzień temu. Mieszkańcy zgłaszają problem od miesięcy. Chciałbym wiedzieć, jakie działania były wcześniej podejmowane i czy starostwo korzystało z możliwości wynikających z prawa ochrony środowiska – mówił radny. Świerk dopytywał również o informacje dotyczące przedsiębiorstw przekraczających normy ściekowe oraz możliwość nałożenia przeglądów ekologicznych.
Andrzej Fryt przyznał, że kontrole Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska obejmują m.in. ścieki czy hałas, jednak nie badają samej „antyodorowości”. – Nie ma dziś skutecznych narzędzi do badania tego, co mieszkańcy odczuwają w powietrzu – twierdził radny, dopytując jednocześnie o sprawność technologiczną miejskiej oczyszczalni. W czasie sesji pojawiły się także mocniejsze polityczne akcenty. Radny Karol Mac demonstracyjnie wręczył petycję od mieszkańców burmistrzowi i prezesowi PGKiM. Część uczestników odbierała jednak ten gest bardziej jako polityczną zagrywkę niż formalne działanie.
Mac podkreślał jednocześnie, że mieszkańcy od miesięcy żyją w cieniu problemu odorów i trudno i nie mogą normalnie funkcjonować. – Trzeba znaleźć źródło problemu – mówił radny.
Robimy wszystko, co możliwe
Burmistrz Turku Romuald Antosik przekonywał, że jest jednym z nielicznych, któremu zależy na likwidacji tej sytuacji i podejmuje działania w sprawie smrodu od dawna. Bowiem prekursorem nieprzyjemnych zapachów była firma w strefie ekonomicznej, którą zmuszono w końcu do zabezpieczenia procesu technologicznego produkcji pod względem odorowym.
– Do WIOŚ skierowałem 74 zgłoszenia. Trzynaście razy występowałem do starostwa o nałożenie wówczas kar i przeprowadzenie przeglądu ekologicznego. Pisałem również do parlamentarzystów o stworzenie ustawy antyodorowej – mówił burmistrz. Jak zaznaczał, problem odorów nie dotyczy wyłącznie Turku. – Takie sytuacje występują również w innych miejscowościach. W Dobrej występują uciążliwości związane z kurnikami. To problem obecny w całej Polsce, a bez odpowiednich przepisów możemy debatować bez końca – podkreślał Antosik.
Burmistrz przypominał również, że wielokrotnie zbierał się Miejski Zespół Zarządzania Kryzysowego, a sama oczyszczalnia została zgłoszona do kontroli WIOŚ. – Wyniki kontroli z 13 maja nie wykazały żadnych nieprawidłowości w pracy oczyszczalni ścieków – dodał.
Burmistrz nie ukrywał także irytacji politycznym charakterem części wystąpień podczas sesji. – Banerami i politycznymi happeningami nie zlikwiduje się zapachu. Potrzebne są konkretne działania i współpraca wszystkich stron – mówił.
Oczyszczalnia działa prawidłowo
Prezes PGKiM Mirosław Wypiór nie krył oburzenia, że wszelkie podejrzenia kieruje się na miejską spółkę, która podjęła się ogromnego wysiłku – także finansowego, by zlokalizować źródło odorów. Bo ich istnienia nikt nie neguje. Dotychczasowe kontrole potwierdziły, że ich źródłem nie była i nie jest oczyszczalnia ścieków w Turku, ani też sama w sobie miejska sieć kanalizacyjna.
– Traktujemy tę sprawę bardzo poważnie, również z punktu widzenia wizerunkowego. Oczyszczalnia działa prawidłowo, co potwierdziły dwie kontrole WIOŚ – zaznaczył.
Jak informował prezes, od początku roku wykonano 176 badań próbek ścieków oraz 16 badań wód deszczowych. Kontrolowane są studzienki, kanały i ścieki przemysłowe. – Nie ma dziś prostego powiązania między przekroczeniami parametrów ścieków a występowaniem odorów. Ścieki spełniają normy, a zapachy nadal występują – tłumaczył.
PGKiM poinformowało również o ograniczeniu odbioru ścieków dowożonych z szamb spoza miasta. Obecnie analizowane jest, czy takie działania mogą pomóc w wyeliminowaniu potencjalnych źródeł problemu. Prezes spółki mówił również o wykryciu zanieczyszczeń w kanalizacji deszczowej oraz montażu czujników siarkowodoru.
– Otworzyliśmy pełną listę potencjalnych źródeł zanieczyszczeń i sukcesywnie eliminujemy kolejne elementy systemu. Nie możemy jednak jeszcze jednoznacznie wskazać źródła problemu – zaznaczył. Dodał także, że część działań prowadzona jest we współpracy z wyspecjalizowanymi firmami zewnętrznymi. – Nie chcemy ujawniać wszystkich szczegółów prowadzonych działań, ponieważ nie wykluczamy również działań celowych lub sabotażowych – mówił.
Wójt wini pana, pan księdza…
Jednym z bardziej obrazowych momentów debaty była wypowiedź wójta gminy Turek Karola Mikołajczyka, który po kilku godzinach dyskusji podsumował atmosferę obrad słowami:
– Wójt wini pana, pan księdza, a wszyscy dalej nie znamy źródła problemu – mówił, nawiązując do wzajemnego przerzucania odpowiedzialności. Mikołajczyk podkreślał, że takie przerzucanie się odpowiedzialnością nie rozwiąże problemu, a o wszystkich działaniach, podejmowanych w tej sprawie wie nie z trwającej wiele godzin debaty, a z rozmów i spotkań z burmistrzem Turku i prezesem miejskiej spółki komunalnej: – Najważniejsze decyzje zapadają w ciszy gabinetów. Potrzebujemy spokoju i współpracy wszystkich stron, żeby ustalić źródło odorów – zaznaczał, ewidentnie wskazując, którą drogą można rozwiązać problem smrodu.
Na zakończenie dyskusji apelowano więc o współpracę ponad politycznymi podziałami.
an
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz