W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X

Aktualności

Grzyby w naszych lasach są czy ich nie ma? W Wyszynie rosną czarne łebki i kozaki

2019-09-01 09:22:00
Grzyby w naszych lasach są czy ich nie ma? W Wyszynie rosną czarne łebki i kozaki

Co jakiś czas w portalach społecznościowych pojawiają się filmy lub zdjęcia, które mają potwierdzać, że w konińskich lasach pojawiły się grzyby. Mając na uwadze tak długotrwałą suszę, jest to traktowane w kategoriach cudu. Czy grzyby, mimo upałów pojawiły się i czy o tej porze roku rzeczywiście są czymś niecodziennym zapytaliśmy panią Małgosię, która zbiera je od dzieciństwa (pasją zbieractwa zaraził ją dziadek). W wiaderku, które przywiozła z lasów w Wyszynie znalazły się czarne łebki i kozaki, a także suche wojtki. Nie było ich aż tak wiele, a jednak są dowodem na to, że nasi internauci nie koloryzują.

Pani Małgorzata pokazuje wiaderko. Są w nim czarne łebki i kozaki, nieliczne pociechy, tzw. suche wojtki. – Były też sowy, ale je ominęłyśmy, z 15. rosło na polance, jakby w kręgu, ale nie sięgnęłam po nie, bo nie byłam pewna, czy nie mylę ich z innym grzybem. Znam grzyby, znam sowy, ale jestem wyczulona i jeśli nie mam stuprocentowej pewności, nie wezmę ich z lasu – mówi nasza rozmówczyni. Grzyby, które prezentuje przywiozła z Wyszyny, z lasów za Brzeźnem. Na grzybobranie zawsze wybiera się z rodziną lub przyjaciółmi, to również sposób na spędzanie wolnego czasu, na łonie przyrody. Jej córka wspomina, że w dzieciństwie zabierała i ją na takie wyprawy. Byli też dziadek, babcia i tato. – Pamiętam smak kanapki z jajkiem i herbaty z termosu, którą piłam w lesie. Tam apetyt, po długim chodzeniu wśród drzew, na świeżym powietrzu – bardzo się wyostrza – wspomina z kolei pani Magda. Jej mama, pani Gosia, wybiera tylko miejsca sprawdzone. – Jeżdżę też na Żdżary, bo to miejsce dla wytrawnych grzybiarzy, którzy wiedzą, gdzie co rośnie. Są tam miejsca, gdzie o tej porze roku są już kozaki. A gdyby wiosna była wilgotna, ciepła, gdyby więcej padało, to sezon grzybowy zacząłby się już w maju – zapewnia. – Mój dziadek zbierał wtedy prawdziwki. Sezon grzybowy kończył dosłownie w Wigilię. Wtedy zbiera się gąski, po naszemu słomki. Siwe i seledynowe. To właśnie te grzybki zamykają czas grzybobrania. Zaczynają go kozaki i prawdziwki – w maju, w lipcu, sierpniu – pojawiają się kurki, kozaki i krawce. Te ostatnie to też odmiana kozaków – wyjaśnia pani Małgosia. – Później pojawiają się już grzyby zimowe, tzw. podgrzybki, czarne łebki z czarnymi kapeluszami – dodaje.

90 procent grzybów suszy i rozdaje – rodzinie i przyjaciołom, te maleńkie wkłada w zaprawę octową. – Zasada jest taka, że wysyp grzybów powinien następować, co dwa lata. Czyli teraz powinna ich być w naszych lasach masa. I jest. Szkopuł w tym, że Konin i okolice omijają deszcze. Czytałam w internecie, że grzybów jest multum, szczególnie na Lubelszczyźnie, gdzie grzybiarze wynoszą z lasu iluśkilowe podgrzybki. Ale jak we wrześniu popada, to jeszcze na grzyby się wybiorę – uśmiecha się pani Gosia. Jej córka, Magdalena, przyjechała właśnie na urlop z Holandii. Tam zbieranie grzybów jest zakazane przez prawo. To kraj, w którym przyroda nie jest bujna, w związku z tym Holendrom nie wolno swobodnie wchodzić do lasów i zadeptywać ich. Jednak i na to znaleźli oni sposób: w holenderskich lasach są… miejsca specjalnie do tego wyznaczone. Wystarczy je zgooglować, by wiedzieć, dokąd udać się po grzybki. Holendrzy nie mają jednak takiego rozeznania jak Polacy i nie tak chętnie jak my sięgają po te akurat dary lasu. – W Niemczech obowiązują natomiast limity – mówi z kolei pani Magda.

– Polska jest rajem dla grzybiarzy, bo można zbierać je w każdej ilości, chociaż – 2-3 gatunki są u nas pod ochroną i wynosząc je z lasu, możemy zapłacić mandat. Mimo tak liberalnego prawa, pamiętajmy, że w lesie jesteśmy tylko gośćmi i dbajmy o przyrodę. Grzyby nie tylko trzeba umieć rozpoznawać, ale też odpowiednio je zbierać. Nigdy nie ucinam nóżki, zawsze wykręcam grzybka, by nie uszkodzić grzybni. Przecież za rok chcę tutaj wrócić z koszykiem – kończy pani Małgosia.

Izabela Bobrowska

Grzyby w naszych lasach są czy ich nie ma? W Wyszynie rosną czarne łebki i kozaki
Grzyby w naszych lasach są czy ich nie ma? W Wyszynie rosną czarne łebki i kozaki
Grzyby w naszych lasach są czy ich nie ma? W Wyszynie rosną czarne łebki i kozaki

Podziel się

Komentarze

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom:




Wstyd
Brawo Przegląd 80 lat temu wojna Niemcy Napadły Polskę A PK milczy brawo !!!!!
Jesień
Jeszcze miesiąc i się pojawią :D


Jesteśmy na: