Duża liczba zajęć to problem,z którym zmagają się nauczyciele, uczniowie i rodzice. Im wyższy poziom nauki,tym przedmiotów jest coraz więcej, a czasu wolnego mniej. Kadra pedagogiczna wwielu szkołach stara się dopasować plany zajęć w taki sposób, aby były one jaknajlepiej dostosowane do potrzeb uczniów. Do naszej redakcji dotarła informacjao tym, że w Zespole Szkół Górniczo-Energetycznych w Koninie istnieje problem zorganizacją zajęć. Zapytaliśmy o to dyrektora placówki Karola Niemczynowicza i wicedyrektoraJacka Papisa.
W mailu, który otrzymaliśmy, czytamy,że w ZSGE w Koninie istnieje trudna sytuacja organizacyjna, a problem niedotyczy wyłącznie wymagań programowych, ale przede wszystkim sposobu układaniaplanu zajęć, który „znacząco wpływa na życie młodzieży”. W dalszej części autorpisze, że mimo że w pierwszej klasie zajęcia są układane „stosunkowo normalnie”,czyli zaczynają się o godzinie 8.00, to i tak uczniowie „zmuszeni są” douczęszczania do dwóch budynków w zależności od dnia. – Od drugiej klasysytuacja diametralnie się pogarsza. Lekcje zaczynają się dopiero około godziny12.00 i kończą po 18.00. W praktyce oznacza to brak możliwości uczestniczenia wzajęciach dodatkowych, rozwijania pasji czy aktywności fizycznej. Po powrociedo domu, zjedzeniu obiadu i podstawowych obowiązkach, robi się niemal 20.00.Trzecia klasa w większości przypadków wygląda identycznie, chyba że „uda siętrafić” na plan bardziej przypominający ten z pierwszej klasy – czytamy dalej.
Według informacji zawartej wmailu, w czwartej klasie „sytuacja nie ulega poprawie”, a uczniowie, którzypowinni przygotowywać się do egzaminów, „muszą dostosowywać się do niejasnychdecyzji kadry”. Jeśli chodzi o klasę piątą, „zdarza się, że w poniedziałekzajęcia trwają od 12.00 do 18.00, a następnego dnia uczniowie muszą stawić sięw szkole już na 8.00. Taki tryb pracy kompletnie rozregulowuje rytm dnia iwpływa negatywnie na koncentrację oraz efektywność nauki” – pisze autor maila.– „Z perspektywy uczniów wyraźnie widać, że priorytetem szkoły jest stworzeniekomfortowych warunków dla pierwszoklasistów. Jednak im starszy rocznik, tymmniej równowagi i logiki w planowaniu. W konsekwencji uczniowie wchodzący wkluczowy etap edukacji zmagają się nie tylko z wymagającym materiałem, alerównież z chaosem organizacyjnym, który odbiera im szansę na spokojneprzygotowanie do egzaminów i rozwój osobisty”.
Wiadomym jest, że ile osób, tyleopinii. Nie inaczej było w tym przypadku. Postanowiliśmy zapytać u źródła,czyli uczniów, jak wygląda to w praktyce. – Zajęcia co prawda mogłyby zaczynaćsię o godzinie 8.00, a nie 9.00 i wtedy kończylibyśmy lekcje wcześniej, aleogólnie jestem zadowolony. Podobnie było w pierwszej klasie, tam też mieliśmydobry plan – mówi Kuba, uczęszczający do drugiej klasy w ZSGE w Koninie. – Trzydni w tygodniu mamy zajęcia w budynku przy ulicy Bydgoskiej, a dwa razy przyulicy Wyszyńskiego. Mi to w żaden sposób nie przeszkadza – dodał uczeń.
Co na to władze placówki?
Jacek Papis, wicedyrektorplacówki odpowiedzialny za układanie planu, podkreślał, że w tym roku szkolnymzwiększona została liczba otworzonych oddziałów, a co za tym idzie, jest więcejuczniów. To jednak tylko jeden z wielu elementów, które trzeba brać pod uwagęprzy układaniu planu zajęć. – Mamy 52 oddziały w trzech typach szkół: liceum,technikum i szkoła branżowa. Mamy oddziały mistrzostwa sportowego, gdzie trzebasię porozumieć z klubami, uwzględniając treningi sportowców, mamy klasyintegracyjne i klasy, w których jest prowadzone kształcenie zawodowe. W jakiśsposób musimy to wszystko pogodzić. Układając plan, musimy uwzględniać wieleczynników, o których ktoś, kto tego nie robi, nie ma pojęcia. Nie możemy, wprzypadku przedmiotów zawodowych, organizować zajęć z druku 3D w dowolnejklasie, ponieważ nie w każdej z nich jest odpowiedni sprzęt. Jak to wszystkoposkładamy, to wychodzi nam sudoku na najtrudniejszym poziomie – tłumaczył.
Dyrektorzy ZSGE, KarolNiemczynowicz i Jacek Papis, wspominali, że obaj są absolwentami szkoły i zaich czasów zajęcia kończyły się nie po 18.00, a po godzinie 20.00 – Ja wiem, żewszyscy byśmy chcieli chodzić na 8.00 i kończyć o 12.00. W liceum jest trochęłatwiej, bo tam godzin jest mniej, ale w technikum mamy dwa budynki orazwspółpracę z Centrum Kształcenia Zawodowego. Chcemy, żeby nasi uczniowiezdawali dobrze egzaminy i robią to dobrze, dlatego, że na przykład podczasczęści tych zajęć zapoznają się ze sprzętem, na którym przeprowadza się egzamin– mówił Jacek Papis.
Karol Niemczynowicz zwrócił uwagęna fakt, że w ostatniej sesji egzaminów zawodowych w technikum, które jestnajliczniejszą częścią Zespołu, zdawalność w dziesięciu kwalifikacjachzawodowych wyniosła od 84 do 100 procent. – W wielu przypadkach, to okilkanaście punktów procentowych więcej niż zdawalność w kraju, czy w OKEPoznań. Tak dobre wyniki nie mogą być skutkiem „chaosu organizacyjnego”, októrym wspomina autor maila. Takie stwierdzenie jest dużym nadużyciem, godzącymw dobre imię szkoły. My robimy swoje i to nam się bezwzględnie udaje. O naszychsukcesach świadczą statystyki i wskaźniki obiektywne, a nie czyjeś wrażenia.Przy okazji należy wspomnieć, że wwyniku wspólnej pracy wszystkich podmiotów tworzących ZSGE właśnie w tychnajbardziej dociążonych programowo i czasowo klasach technikum udało sięuzyskać prestiżowy tytuł „Brązowej Szkoły” w 2023 roku, a rok późniejPerspektywy przyznały nam tytuł „Srebrnej Szkoły”. Sięgając głębiej do historiiplacówki, tylko raz w 2016 nasze technikum uzyskało tytuł „Brązowej Szkoły”. Too czymś świadczy – mówił dyrektor ZSGE, który dodał, że witającpierwszoklasistów od kilku lat na rozpoczęciu roku szkolnego, zwykł mawiać: – Nieobiecuję, że będzie łatwo, ale mogę wam obiecać, że będzie warto.
Kwestia czy plan zajęć jest„dobry”, to sprawa indywidualna, jak podkreślali dyrektorzy placówki. – Jedenuczeń woli chodzić na 9.00, bo chce się wyspać, drugi na 8.00, bo woliwcześniej być w domu. Podobnie jest z nauczycielami, oni też mają swoje prośbywynikające z sytuacji zawodowych czy rodzinnych. Mamy również fachowców zprzemysłu dojeżdżających do nas, którzy mogą nauczać jedynie po pracy wmacierzystych zakładach, po godzinie 15.00. Ja takich ludzi cenię, ponieważprowadzą zajęcia tak, jak praktyk powinien, a takich nauczycieli mamy kilku.Prowadzą oni najczęściej zajęcia w klasach programowo wyższych, któreprzygotowują do egzaminu – tłumaczył Jacek Papis.
Jak podkreślali dyrektorzy,placówka zawsze działała na zasadzie zajęć dwuzmianowych. – Przychodząc do tejszkoły, my nikogo nie okłamujemy, że będzie chodził na ósmą. Zawsze jest mowa odwóch zmianach i ten plan w niektórych momentach może zaczynać się po południu.To nie jest tak, jak pokazują media społecznościowe, że nauczyciel robi plan pozłości, dając matematykę i dwie fizyki w jednym dniu. To tak nie działa.Staramy się i myślimy o każdym aspekcie, żeby ten plan był optymalny. Wartopodkreślić, że plan zajęć może się zmieniać w ciągu semestru, a wpływ na to mawiele czynników, jak chociażby nauczanie modułowe, podział na grupy, przyjęcianowych uczniów do oddziałów klasowych czy rezygnacja uczniów z uczęszczania do naszejszkoły – wyjaśniał Jacek Papis.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz