W ramach cyklu „Zbieram, więc jestem” w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Zofii Urbanowskiej w Koninie można oglądać „Pamiątki z PRL-u” ze zbiorów Andrzeja Majewskiego. Otwarcie wystawy zostało połączone z promocją jego najnowszej książki „Kolekcjoner. Zatrzymane w kadrze”.
Andrzej Majewski swoją pasją do muzyki i historii od lat zaraża kolejne pokolenia Koninian. To gitarzysta, pedagog, prezes Konińskiego Towarzystwa Muzycznego, animator kultury oraz niestrudzony kronikarz lokalnych historii.
Dzisiejsze wydarzenie w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Zofii Urbanowskiej w Koninie miało podwójny charakter. – We wszystkich biogramach, tych oficjalnych czy nieoficjalnych, nie ma tej wzmianki, że jest to kolekcjoner pamiątek niezwykłych. Myślę, że wielu z państwa, kiedy zagłębi się w lekturę, będzie uczestniczyć w niezwykłej przygodzie – mówił Damian Kruczkowski, dyrektor MBP im. Zofii Urbanowskiej w Koninie, nawiązując do najnowszej książki Andrzeja Majewskiego „Kolekcjoner. Zatrzymane w kadrze”, która została wydana nakładem wydawnictwa MBP w Koninie Setidava.
W ramach spotkania z cyklu „Zbieram, więc jestem” zaprezentowane zostały również „Pamiątki z PRL-u”, czyli niezwykłe eksponaty ze zbiorów Andrzeja Majewskiego. Jak przyznał, zbiera od zawsze.
– Ojciec nas zarażał do takiego gromadzenia. Sam był niezłym zbieraczem – mówił Andrzej Majewski. Nie ukrywa, że w przyszłości swoją kolekcję chciałby przekazać do Muzeum Okręgowego w Koninie, które planuje zmodernizować sąsiednią gorzelnię. – Może znajdzie się małe pomieszczenie na taki pokój PRL-u. Z chęcią oddam meble, bo je mam. Dlaczego to wszystko ma gdzieś leżeć w piwnicy? To można gdzieś wyeksponować – mówił. Zdradził też, że jego żona Ewa ma podobnego bakcyla. – Nie dość, że toleruje to moje zbieractwo, to sama też gromadzi różne rzeczy – mówił.

Swoją kolekcję Andrzej Majewski gromadzi w piwnicy, ale wychodzi już z nią w inne części domu. – Coraz bardziej zawłaszczam te przestrzenie. Piszę w pokoju, który jest pokojem PRL-u. Wszędzie wkoło jest wystrój z lat 60., bo mam słabość do tego czasu. Lata 50. – paskudne stalinowskie. To nie ma o czym gadać. Ale lata 60. to czas takiej małej stabilizacji, pieniądze były jakie były, ale żyło nam się nieźle. Sklepy były nieźle zaopatrzone. Później wczesny Gierek, jak najbardziej. Wraz z końcem dekady lat 70. to się posypało – mówił Andrzej Majewski i nawiązał do okładki swojej książki. Dekady zaprezentował kolorami: lata 50. – czerwony, lata 60. – zielony, lata 70. – różowy i lata 80. – czarny. – Tak to postrzegam. Państwo sami muszą sobie odpowiedzieć na to pytanie, dlaczego? To bardzo proste skojarzenie – dodał autor.

„Kolekcjoner. Zatrzymane w kadrze” to już trzecie autorskie spojrzenie Andrzeja Majewskiego na powojenny Konin, rozwijający się po prawej stronie Warty. Opowieściom towarzyszą wyjątkowe zdjęcia autorstwa konińskiego fotografika Franciszka Kupczyka, przedstawiające martwą naturę z czasów PRL-u. Książka stanowi dopełnienie wcześniejszych, cenionych tomów autora („Rosłem razem z moim miastem” oraz „A takie tam opowieści znad Warty”).
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz