Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

„Nie jesteśmy tutaj przez przypadek”. Pierwsze warsztaty „Może być lepiej”

19:43, 29.02.2024 Aktualizacja: 10:35, 27.10.2025
Skomentuj „Nie jesteśmy tutaj przez przypadek”. Pierwsze warsztaty „Może być lepiej”

Co to jest przemoc, jakie są jej rodzaje, kim jest sprawca,kim ofiara? I najważniejsze - od czego zacząć, żeby wyjść z sytuacjikryzysowej? To wszystko można było się dowiedzieć podczas pierwszych warsztatówKonińskiego Stowarzyszenia Wsparcia „Może być lepiej”. Swoją wiedzą dzieliłysię policjantki, psycholożki i prawniczki. Największymi jednak bohaterkami byłydwie kobiety, które opowiedziały o tym, jak przez wiele lat cierpiały wsamotności, zanim odważyły się powiedzieć „dość”. – Największy błąd, jakizrobiłam, to ten, że tak długo bałam się prosić o pomoc – mówiła Arleta, którawyrwała się z rąk oprawcy, męża – żołnierza zawodowego. – Teraz dopiero wiem,co to znaczy żyć!

Teraz mam spokojny dom

Spotkanie odbyło się wsali gościnnej restauracji „Kresowianka”. Zgromadzeni poznali mechanizmy, stylei skutki przemocy, z której najcięższą formą – jak przyznała Inga Kurkiewicz, psycholożka, specjalistka psychoterapiileczenia uzależnień, psychoterapeutka, biegła sądowa oraz właścicielka pracowniKompas w Koninie - jest przemoc psychiczna. Nie ma siniaków, ran,żadnych śladów… Jest za to ogromne cierpienie i brak poczucia własnej wartości.– Mam w swoim gabinecie bardzo dużo ofiar wszelkiego rodzaju przemocy i wiem, żeosoby które z tej przemocy wychodzą znacznie lepiej sobie radzą bez tych,którzy je krzywdzą – mówiła.

Tak właśnie było wprzypadku pani Arlety, żony żołnierza zawodowego, mamy czwórki dzieci. – W moimdomu panowała przemoc psychiczna, fizyczna i ekonomiczna – przyznała. – Mążodciął mnie od znajomych, nie miałam nikogo. Zrezygnowałam z pracy, zajmowałamsię wyłącznie domem. Nie wiedziałam, jak to jest mieć czas dla siebie. Mążograniczał mi pieniądze. Codziennie musiał wypić 4 piwa i pół litra wódki. Gdywracał do domu dzieci chowały się po kątach, albo kładły do łóżek i udawały, żeśpią. Chociaż nie zawsze to skutkowało, bo mąż potrafił je obudzić, żebyprowadzić „rozmowy życia”. Krzyczał na mnie, wykręcał ręce, pluł. Przez wielelat ukrywałam, to co się dzieje. Było mi wstyd, brałam całą winę na siebie. Wkońcu odważyłam się zadzwonić na policję, po kilku dniach miałam założonąNiebieską Kartę, trafiłam do psychologa, który otworzył mi oczy. Postanowiłam,że nie odpuszczę, będę walczyć o dzieci i siebie. Po dwóch latach walki mamprzyznane zabezpieczenie alimentacyjne, zakaz zbliżania się do nas, przede mnąrozwód. Jestem spokojniejsza i mam siłę. Mam też pracę, bezpieczny, spokojnydom, dzieci z każdym problemem przychodzą do mnie. Mam też czas dla siebie,czuję się doceniona jako mama, koleżanka, zaczynam korzystać z życia. Iwszystkim kobietom w podobnej sytuacji radzę, żeby nie bały się poprosić o pomoc.

Z płytek zmywałam krew

Ze łzami w oczachzebrani wysłuchali również wspomnień pani Moniki, która przemoc domowąobserwowała z perspektywy dziecka. - Ojciec nie bił mamy, on ją lał – mówiła. –W taki sposób, że kilka razy prawie straciła życie. Ojciec robił to na trzeźwo.Cieszyłam się jak wypił, bo wtedy był lepszy. Nienawidzę białych płytek, bomusiałam zmywać z nich krew. Najgorsze jest to, że wszyscy wiedzieli, co dziejesię w naszym domu. Rodzina powtarzała, że ojciec się zmieni, że będzie lepszy.Tak się nie stało.

Kiedy mama pani Monikiponownie trafiła do szpitala z obrażeniami w wyniku pobicia, sprawą zajęła siępolicja. Sprawca przemocy został skazany na karę więzienia w zawieszeniu. –Kiedy po wyroku znów pobił mamę, zadzwoniłam na policję – mówiła kobieta. –Ojciec tym razem trafił do więzienia, ale pierwsze co zrobił jak wyszedł, to wyrzuciłmnie z domu. Miałam gdzie mieszkać, bo poszłam na studia, młodsza siostra byław bursie, mama trafiła do ośrodka. Przemoc się skończyła, ale zabrała midzieciństwo i odbiło trwałe piętno. Bardzo trudno jest mi prosić kogoś o pomoc,ale chcę powiedzieć, że można i trzeba.

Są możliwości

O procedurze NiebieskiejKarty i stosowanych przez policję procedurach opowiedziała Sylwia Król zeStowarzyszenia „Może być lepiej”, policjantka na co dzień zajmująca sięprzemocą domową. Natomiast o możliwościach prawnych opowiedziały prawniczki zeStowarzyszenia: adwokat Karolina Kamoda-Ciesiółka oraz adwokat Monika Kustosz.

To były pierwsze tegotypu warsztaty, ale nie ostanie. Stowarzyszenie „Może być lepiej” już dziśzaprasza na kolejne: 21 marca i 25 kwietnia. A wcześniej, bo już 9 marcaspotkanie Dzień Kobiet z Miastem Kobiet.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%