W 2023 roku chybaprzez wszystkie przypadki została odmieniona „elektrownia atomowa” w kontekścienaszego regionu. Na jakim etapie jest ta inwestycja i czy prace nad nią możespowolnić sytuacja, gdyby ZE PAK jednak zdecydował się na dłuższe wydobycie węglaniż do końca 2024 roku? – Przedłużenie o rok czy dwa lata funkcjonowaniaelektrowni węglowej w żaden sposób nie wpływa na tempo działań związanych zbudową elektrowni atomowej, bo jesteśmy jeszcze przez kilka lat wadministracyjnych procesach – mówi Piotr Woźny, prezes ZE PAK.
– Szacuje się, że przygotowaniado budowy elektrowni atomowej w Koninie będą trwały około 6-7 lat, a pierwszyprąd popłynie w 2035 roku. Czy ten termin będzie dotrzymany?
– Mamy w tej chwili do czynienia ze zmianą władzy w Polsce.Wiadomo, że Polska Grupa Energetyczna to spółka podlegająca ministrowi aktywówpaństwowych. Na pewno więc nowy minister po wymianie zarządu PGE, będzie musiałmieć chwilę, by zapoznać się z tym wszystkim. Została wydana decyzjazasadnicza, ale to nie jest tak, że ona jest podstawą, żeby rozpocząćinwestycję i realizować budowę. Na pewno rozpoczną się działania związane zkomunikacją społeczną projektu, trwają prace nad ustalaniem zakresuoddziaływania tej inwestycji na lokalną społeczność, na terytorium w okolicyKonina-Pątnowa. Ale dajmy też czas nowemu ministrowi aktywów państwowych, żebypopatrzył na to i powiedział, jakie jest stanowisko nowej administracji do tejinwestycji.
– Na ile zmiana rządumoże opóźnić bądź zmienić harmonogram inwestycji?
– Myślę, że jako Polska potrzebujemy elektrowni atomowych,bo nasze bezpieczeństwo energetyczne opiera się w tej chwili o starzejące sięelektrownie węglowe. Rok temu Polski Instytut Ekonomiczny wyliczył, że średniwiek elektrowni węglowej w Polsce to 48 lat. Nikt nie przewidywał, że na tychwęglowych staruszkach będziemy tyle czasu funkcjonować. Trzeba budować nowe,stabilne moce wytwórcze. Myślę, że jest co do tego pełna zgodność. W Polsce wostatnich latach bardzo intensywnie zaczęły się rozwijać odnawialne źródłaenergii, szczególnie fotowoltaika. Ale wszyscy wiemy, że słońce nie zawsześwieci, wiatr nie zawsze wieje, więc jest potrzebne coś, co będzie działało istabilizowało system. Że w Polsce są potrzebne elektrownie atomowe, nie trzebabędzie nowej administracji przekonywać. Za czasów premiera Tuska była uchwalonaspecustawa dotycząca inwestycji w energetykę atomową. Ta administracja ma jużdoświadczenie, jeśli chodzi o realizację takich inwestycji. Wiadomą rzeczą jest jednak to, że każdy kto przyjdzie nowybędzie chciał temu się przyjrzeć i ocenić. Mamy takie poczucie, że projekt wKoninie jest realizowany niezwykle sprawnie. Koreańczycy są renomowanym dostawcą tego typu technologii. Zbudowaliswoją flagową, nową elektrownię atomową, która pełną parą funkcjonuje wZjednoczonych Emiratach Arabskich. Jestemoptymistą co do tego, że te prace nie zostaną zawieszone na kołku i będądalej kontynuowane.
– Czy nasza elektrowniabędzie taka jak w Emiratach?
– Tam są cztery bloki po 1400 megawatów. Tutaj jest plan postawieniadwóch bloków po 1400 megawatów każdy, czyli 2800 megawatów. W latach świetnościw Pątnowie było 2300-2400 megawatów. To bardzo zbliżona moc. Na pewno te terenyi nieruchomości będą do tego wykorzystane. W sąsiedztwie jest woda niezbędna dochłodzenia tych boków w elektrowni jądrowej. Nasze nieruchomości graniczą zestacją energetyczną należącą do Polskich Sieci Energetycznych. A zdolnośćrozprowadzenia mocy po całym kraju, to jedna z najważniejszych rzeczy, któreprzemawiają za tym miejscem, jednym z lepszych lokalizacji w kraju do budowyelektrowni atomowej.
– Kiedy słynny „Titanic”,czyli elektrownia Pątnów, zniknie z krajobrazu Konina?
– Nie chciałbym mówić o jakichś konkretnych datach.Oficjalny komunikat giełdowy jest taki, że 2024 to jest koniec działalnościwęglowej ZE PAK-u. Te okoliczności zaczęły się w ostatnich kilku miesiącachzmieniać. W Brukseli pojawił się jakiś przyjaźniejszy klimat, jeśli chodzi owsparcie dla jednostek węglowych. My to w tej chwili analizujemy. Dajemy sobiejakieś dwa miesiące na analizy i powiedzenie, czy czasem nie będziemy musielizmieniać tej daty zakończenia działalności węglowej. Oficjalna data to 2024,ale z opcją na jakąś zmianę, o której w najbliższym czasie poinformujemy, czyona będzie miała miejsce, czy nie. Tak mniej więcej 2-3 lata po zakończeniudziałalności węglowej należy się liczyć z tym, że ta elektrownia zniknie zkrajobrazu miasta.
– ZE PAK planuje zatemprzedłużenie wydobycia węgla na odkrywce Tomisławice?
– Naszym zadaniemjako zarządu jest przedstawienie właścicielowi argumentów. Zakończeniewydobycia węgla w 2024 wynikało z prostych przesłanek. Z rokiem 2024 kończy sięwsparcie dla elektrowni węglowych w Polsce, tak zwany rynek mocy. To był głównyargument, bo bez tej kroplówki, bez tego wsparcia ze strony państwa, ZE PAKjest zdecydowanie pod kreską, a nikt nie będzie prowadził działalności zestratą. W ciągu ostatnich 2 czy 3 miesięcy doszło do pozytywnego dla Polski przesilenia, które zdaje się jestkwestią dogadywania się między Francją i Niemcami i tworzenia aliansów, wramach których Polska stała się istotna i pojawiła się opcja przedłużeniamożliwości działania jednostek węglowych. Jest próba przedłużenia, my się w towpisujemy. Przedstawiamy właścicielowi, jako zarząd ZE PAK-u, zestaw argumentów,pokazujemy mu oblicze, jak wyglądałabyekonomika działania ZE PAK-u, jeśli te regulacje zostaną przyjęte i to jestdecyzja właścicielska.
– Czy Tomisławice sąna to przygotowane?
– Na odkrywce Tomisławice udało się nam zrealizować inwestycjęzwiązaną z pozyskaniem dodatkowego terenu pod wydobycie węgla. W ciąguostatniego roku bardzo intensywnie nad tym pracowaliśmy. Mniej więcej w 50procentach nasze zapotrzebowanie na węgiel brunatny zaspokajamy z własnegowydobycia i około 50 procentach od zewnętrznego dostawcy, który nam przywozi gokoleją do Konina. To co mamy w Tomisławicach jest na najbliższe dwa latafunkcjonowania.
– Czy będzie toopłacalne?
– Ta działalność nie jest z jakimś oszałamiającym zyskiem.Tak pomiędzy małą stratą a małym zyskiem. Na takie zero jest sobie w staniedziałać ta elektrownia. To nie są żadne kokosy dla właściciela, natomiast jestto przedłużenie okresu działania i funkcjonowania firmy. Jeśli byśmy sięzdecydowali, to jest rok więcej na działania związane z rekultywacją,porządkowaniem, sprzątaniem po sobie.
Milena Fabisiak, Marcin Szafrański
Cały wywiad w najnowszym papierowym wydaniu Przeglądu Konińskiego.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz