W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Shootersss

Aktualności

„To nigdy mnie nie zostawi!” Oskarżony policjant zwrócił się do ojca zastrzelonego Adama

2023-11-02 15:52:08

„To nigdy mnie nie zostawi!” Oskarżony policjant zwrócił się do ojca zastrzelonego Adama

Nie przyznał się do winy, odmówił składania wyjaśnień, jednak złożył oświadczenie. - Nie chciałem tego! Od tamtej pory nie ma dnia, żebym nie widział momentu, kiedy on odchodzi patrząc mi prosto w oczy – mówił podczas pierwszej rozprawy w Sądzie Okręgowym w Kaliszu Sławomir L., policjant oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci Adama Cz. Dziś zeznania złożył także ojciec chłopaka, jego narzeczona, mieszkanka wieżowca, przy którym doszło do tragedii oraz policjant, który brał udział w reanimacji postrzelonego 21-latka.

W związku z dużym zainteresowaniem sprawą, dla dziennikarzy przygotowano specjalne wejściówki na salę rozpraw, a porządku pilnowali policjanci. Proces rozpoczęło przedstawienie przez prokuratora Wojciecha Zimocha zarzutu postawionego policjantowi. - Jest on związany z wydarzeniem, które miało miejsce 14 listopada 2019 roku w Koninie, kiedy to policjanci patrolowali ulice w godzinach rannych - mówił. - Na ulicy Wyszyńskiego funkcjonariusze zauważyli trzech mężczyzn, podjęli decyzję o ich zatrzymaniu. Na widok podjeżdżającego radiowozu jedna z osób zaczęła uciekać porzucając swój plecak. Oskarżony podjął pościg za uciekającym. Drugi z policjantów i dwóch świadków, młodych mężczyzn zostało, nie widzieli zdarzenia. Natomiast w dalszym jego przebiegu zostało ono nagrane przez kamery monitoringu osiedlowego i jest to jeden z istotnych dowodów w tej sprawie. Przedstawia zdarzenie, aczkolwiek w sposób niecały. Nie było naocznych świadków, stąd na osobowych źródłach dowodowych opierać się nie można. Istotą sprawy stały się zatem opinie biegłych.

Jak podkreślił Wojciech Zimoch - prokuratura uzyskała cały szereg opinii biegłych. - Nie będę ukrywał, że sprawa miała charakter trudny, choćby z tego względu, że nie wszystkie dowody były w jednej linii – mówił. - Niektóre opinie były ze sobą sprzeczne. Jednakże ostatecznie dało się ustalić kierunek, z którego padł strzał. Padł z tyłu ku przodowi. Zdarzenie musiało mieć miejsce w chwili, kiedy funkcjonariusz policji trzymając w dłoni pistolet służbowy przeładowany, próbował uchwycić uciekającego Adama Cz. Obrażenia, jakie powstały w wyniku postrzału, który przeszedł na wylot, skutkowały śmiercią i to jest finał tego tragicznego wydarzenia. Zebrany materiał dowodowy, ocena i analiza wszystkich faktów, ustaleń przekonały oskarżyciela, że mamy do czynienia z nieumyślnym spowodowaniem śmierci.

Sławomir L. podobnie jak podczas wcześniejszych przesłuchań, tak i przed sądem nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Poprosił jednak o zgodę na złożenie oświadczenia. - Jest mi bardzo źle z tym, że nie żyje człowiek – mówił z trudem, łamiącym się głosem. - Ten człowiek zginął z mojej ręki, nie chciałem tego! Od tamtej pory nie ma dnia, żebym nie widział tego momentu, kiedy on odchodzi patrząc mi prosto w oczy. Trzymałem go za twarz, krzyczałem do niego, żeby patrzył na mnie, żeby nie zasypiał. Widzę to każdego dnia, w czasie normalnych czynności domowych, pojawia się nagle i znika. Gdybym mógł cofnąć czas i to zmienić, to nie podjąłbym tej interwencji!

Policjant przyznał, że tragedia z 2019 roku zniszczyła życie wielu osób. – Tego chłopaka, mojej rodziny i rodziny państwa Cz. – mówił. - Moja matka do tej pory nie radzi sobie z tym wszystkim, cały czas patrzę na jej ból. Bardzo wiele przykrych sytuacji ze strony innych osób dotknęło wszystkich członków mojej rodziny, przez cały czas żyję ze świadomością, że wszystko jest przeze mnie. Dotarło do mnie dlaczego pan Czerniejewski, ojciec tego chłopaka tak bardzo mnie nienawidzi.

Sławomir L. słowa oświadczenia skierował też bezpośrednio do ojca Adama, którego zapewnił, że nie znał jego syna. Była to odpowiedź na krążące pogłoski, jakoby interwencja funkcjonariusza nie była przypadkowa. - Panie Arturze na tę chwilę czekałem cztery lata, to mnie niszczyło – mówił patrząc na stojącego po przeciwnej stronie Artura Cz. - Ja nie znałem pańskiego syna, nigdy wcześniej nie miałem z nim żadnych relacji, ani służbowych, ani prywatnych poza jedną interwencją, która miała miejsce kilka tygodni wcześniej, ale o tym też dowiedziałem się później. Nie byłem jego trenerem krav maga, nigdy nie trenowałem tego sportu, ani innych podobnych. Naprawdę nie znałem pańskiego syna. Mówię panu o tym wszystkim dlatego, że ktoś panu przekazał taką informację i przekonał, że ona jest prawdziwa. Jest mi strasznie przykro, że pana syn nie żyje. To nigdy mnie nie zostawi. Myślę, że wiedząc to będzie panu lżej.

MTBS administrator

Artur Cz. opowiedział przed sądem, w jaki sposób dowiedział się o śmierci syna, o tym, że policja nigdy nie zapewniła jemu, ani jego rodzinie opieki psychologicznej, a przed śmiercią syna dowiedział się od niego, że jest prześladowany przez jednego z policjantów. – Był zatrzymywany bardzo często, a nigdy nie znaleziono przy nim żadnych narkotyków – powiedział.

Słów o nękaniu przez policjanta nie potwierdziła jednak narzeczona 21-latka. – Nic nie wiem, żeby był zatrzymywany – zeznawała. - Nie widziałam też, żeby Adaś zażywał jakieś narkotyki. Tego dnia umówił się ze znajomym w sprawie e-papierosów.

Świadkiem ostatnich chwil życia była Krystyna J., lokatorka wieżowca, przy którym doszło do tragedii. Gdy gotowała obiad usłyszała zza okna okrzyk „stój”, ale dopiero gdy rozległ się głośny huk, podeszła do okna. – Widziałam, że w przejściu na plac zabaw, na boku leży mężczyzna – mówiła. – Policjant przekręcił go na plecy, odchylił kurtkę i zaczął krzyczeć „patrz na mnie”. Podjął akcję reanimacyjną, zawołał kolegę po imieniu, żeby wezwał karetkę.

Z zeznań lokatorki wynika, że gdy na miejscu pojawił się inny policjant, Sławomir L. usiadł na skraju ławki, zakrył twarz rękami, trząsł się i bardzo mocno płakał. – Kontakt był z nim bardzo utrudniony – mówił funkcjonariusz, który pomagał w reanimacji. – Poprosił tylko o papierosa – dodał, zapewniając, że nie ma żadnej wiedzy o tym, żeby policjant znał Adama Cz.

Kolejna rozprawa już jutro.

na

„To nigdy mnie nie zostawi!” Oskarżony policjant zwrócił się do ojca zastrzelonego Adama
„To nigdy mnie nie zostawi!” Oskarżony policjant zwrócił się do ojca zastrzelonego Adama
„To nigdy mnie nie zostawi!” Oskarżony policjant zwrócił się do ojca zastrzelonego Adama
„To nigdy mnie nie zostawi!” Oskarżony policjant zwrócił się do ojca zastrzelonego Adama
„To nigdy mnie nie zostawi!” Oskarżony policjant zwrócił się do ojca zastrzelonego Adama
„To nigdy mnie nie zostawi!” Oskarżony policjant zwrócił się do ojca zastrzelonego Adama
„To nigdy mnie nie zostawi!” Oskarżony policjant zwrócił się do ojca zastrzelonego Adama