Wielkopolska Dolina Energii

Zamknij

Dodaj komentarz

Jak w domu, tylko trochę lepiej

13:46, 19.08.2021 Aktualizacja: 17:22, 21.10.2025
Skomentuj Jak w domu, tylko trochę lepiej

Fab Laby – skrót od ang. Fabrication Laboratory – to pewnegorodzaju laboratorium, przestrzeń z wieloma różnymi pracowniami wyposażonymi wnarzędzia, urządzenia, maszyny, które służą osobom chcącym rozwijać swojepasje, zainteresowania techniczne, ale także i tym, które pragną nabyćpodstawowe umiejętności posługiwania się tymi warsztatowymi narzędziami.

Skąd pomysł na FAB LAB w Koninie?

Twórcy pierwszego w Wielkopolsce Wschodniej Labu pod nazwąRestart Lab to Agata Kuźmińska i Jarosław Koźlarek. Głównie działają na rzeczSprawiedliwej Transformacji Wielkopolski Wschodniej. Skupiają się na potrzebachmieszkańców, w tym także na potrzebach konińskiej młodzieży. – Naszym zdaniem obecnaoferta dla młodzieży jest bardzo sformalizowana, dedykuje tylko płatne formyspędzenia wolnego czasu. Jeśli się zapiszesz to możesz w określonych godzinach(od-do) rozwijać konkretne zainteresowania. A co z tymi, którzy się nie zapisząlub których rodziców nie stać by zapłacić za poszerzanie wiedzy, kształtowaniezainteresowań, zdobywanie nowych umiejętności? – pyta Koźlarek. – Podglądaliśmyróżne formy aktywności młodzieży w kraju i za granicą.

– I tak padło na połączenie Fab Labu z community center –kreatywną przestrzeń wzbogaconą o kulturę, naukę zaradności, ale przedewszystkim to budowanie relacji społecznych – dodaje Agata.

Spotykamy się budynku, które miasto udostępniło na siedzibękonińskiego Restart Labu, a który dawniej zajmował Zespól Szkół Technicznych.Jego twórcy, oprowadzając mnie po nim mówią, że jest to miejsce tworzenia. Toprzestrzeń, która ma gromadzić ludzi pełnych pasji, umiejętności, wiedzy i,którzy chcą się nią dzielić z innymi. Ale także tych, którzy czegoś po prostuposzukują lub zwyczajnie chcą pobyć z innymi. Codziennie, od poniedziałku dosoboty.

Typowe Fab Laby koncentrują się na zagadnieniachtechnicznych, technologicznych, wysoko wyspecjalizowanych jak: mechatronika,programowanie, robotyka. Tutaj także jest pracownia techniczna, krawiecka, a zachwilę będzie sitodruk. Wokół wiele urządzeń, maszyn i narzędzi. Niejedna osobapo raz pierwszy w Restart Labie zetknęła się z drukarką 3D, naprawiłaurządzenie, jakiś sprzęt, wzięła lutownicę lub zwykły młotek do ręki. Jest iopiekun techniczny. Nie otrzymuje on wynagrodzenia, bo nikt z opiekunów takiegonie dostaje.

Umiejętności techniczne zdobywali przyszli podopieczni jużna etapie tworzenia tego wyjątkowego miejsca. Sami malowali, urządzali imeblowali. Ktoś pewnie zapyta: a skąd na to mieli pieniądze? Okazuje się, żepewny i dobry pomysł zawsze znajdzie swoich sprzymierzeńców. Pomoc płynęła(przede wszystkim darowizny) z różnych stron: od firm, po osoby prywatne.

Szczególną rolę przywiązuje się tutaj do warunków, którerozwijają umiejętności miękkie (komunikatywność, asertywność, odporność nastres, samodyscyplina, kultura osobista, umiejętność współpracy z innymi). Sąone coraz częściej doceniane przez pracodawców. Ulubionym i najczęściejodwiedzanym miejscem jest wielki salon – sala spotkań. Można tu odrobić lekcje,albo zabawić się w korepetytora, pograć w gry planszowe, wypić herbatę w dobrymtowarzystwie. Miejsca jest sporo. Wspólnie też sprzątają – uczą się pracy wgrupie, dzielą się rolami. Ktoś nadzoruje, dzieli zadania. Za chwilę ruszy„Miejska akademia umiejętności” – cykl warsztatów, na który otrzymanodofinansowanie z grantu miejskiego. W pierwszej kolejności młody aktor, będzienauczał jak prezentować się publicznie w internecie, bo spora część pracyzdalnej z pewnością na zawsze z nami już pozostanie. To tylko namiastka tego cobędzie realizowane w ramach tego projektu.

Nagle Agata moją uwagę zwraca na aneks kuchenny. – Nikt sięnie pyta – mówi – Ktoś przynosi spaghetti, produkty do sosu bolońskiego igotuje, inni umawiają się i pieką wspólnie ciasto. Później jest degustacja.

Ale tam gdzie jest młodzież, musi być muzyka. I tak też jesttutaj. Dla tych, którzy grają, zorganizowano salę prób – przestrzeń dorozwijania aktywności artystycznej. Przy okazji muzycy uczą sięsamoorganizacji. Każdy jest ważny. Aby pograć gdzieś indziej, w bardziejprofesjonalnej sali, musieliby zapłacić i to spore pieniądze, tutaj nie. Taprzestrzeń jest otwarta dla nich zawsze. Sami przynieśli sprzęt, sami dbają oto miejsce. Tu także jest społeczny opiekun. Zorganizowane zespoły, albo te,które się dopiero organizują, grają też wspólnie. Gdzie mieliby takie warunki?

Do kreatywnej przestrzeni, dzisiaj dla wielu ulubionej,można zaliczyć również społeczny ogród. Wspólnie pracują, odpoczywają w nim. Zachwilę będą zbierać plony. I to nie byle jakie: bakłażany, cukinie, truskawki,pomidory.

Ale są też i marzenia…

Czy to są marzenia? – To nie marzenia , to plany! – Agata zJarkiem jednogłośnie te słowa wypowiadają, a wybrzmiewają one niczym zwycięskiokrzyk. Są bowiem oboje przekonani, że wszystko się uda. Zadziwia mnie ta ichpewność. Jednak Agata z wdziękiem mówi: „przecież już nam się udało!”.

– Chcemy poszerzyć działalność o nowe pracownie. Chcemyzorganizować ślusarnię, stolarnię, warsztat mebli, w którym będziemy przywracaćim nowe życie. Dalej pracownię ceramiki, studio fotograficzne z dużymgreenboxem, profesjonalnie wyposażoną kuchnię. Będziemy nauczać oelektromobilności, mówić o budowie pojazdów eklektycznych i ich naprawie – jednymtchem na zmianę wymieniają konkretne przykłady.

A jaką mają radę dla innych, by tak jak oni otwierali takiekreatywne przestrzenie dla młodych i nie tylko? Jarek bez zastanowieniaodpowiada: – Nie można się bać, trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu.Rozejrzeć się i przyjrzeć dobrym przykładom. Trzeba chcieć pomagać innym.Zaczynać od drobnych działań i krok po kroku budować swoją aktywność.

Zbliża się koniec naszego spotkania, a na twarzach Agaty iJarka ciągle widać entuzjazm. Zastanawiam się czy te emocje, które widzę, sąprawdziwe, czy ta energia, którą czuję jest wciąż taka sama? Nasuwa mi się więcpytanie na usta: czy pojawia się chwila, że mają tego wszystkiego już dosyć? – Oczywiście,dlatego działamy w grupie. W działalności aktywistycznej jest coś, co nazywamywypaleniem, pewnie w każdej tak jest – odpowiada Agata. – Te procesy długotrwają, jest dużo niezależnych czynników, to wszystko powoduje utratę nadziei.Ale gdy podchodzi druga osoba i ciągnie, dopinguje, bierze część zadań na swojebarki, po jakimś czasie role się odwracają, znowu ruszamy do przodu, znowu sięchce…

– Czyli jak w dobrej rodzinie? – odpowiadam, bez zbędnychwyjaśnień.

– Chyba tak. Jedna dziewczyna powiedziała, że jest tu jak wdomu, tylko trochę lepiej – kończy Agata.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%