Region

Zamknij

Dodaj komentarz

Kiedyś pleciono w każdym domu. Teraz wikliniarstwo to tylko hobby

19:03, 05.02.2022 Aktualizacja: 02:46, 27.10.2025
Skomentuj Kiedyś pleciono w każdym domu. Teraz wikliniarstwo to tylko hobby

Jolantai Dariusz Augustyn zajmują się wyplataniem koszyków z wikliny. Mieszkają wSzczepidle, w gminie Krzymów, które jeszcze nie tak dawno temu było… wiklinowymzagłębiem. Teraz ten zawód zamienił się w hobby, które także powoli odchodzi wzapomnienie. By tak się nie stało państwo Augustyn prowadzili w Gminnym Ośrodku Kultury w Brzeźnie warsztaty wikliniarskie.Wzięły w nim udział same panie.

Dariusz Augustyn wyplata koszyki z wikliny oddziecka. – Nauczyłem się tego od mojego ojca – opowiada. Jak mówi, 20 lat temuw Szczepidle nie było takiego domu, żeby nie zajmowano się wikliniarstwem. – Wcałej okolicy tak było – Rożek, Grójec, wszystkie miejscowości wkoło z tego słynęły.Nawet z drugiej strony Konina, z Kraśnicy przywozili koszyki. Tutaj działałydwie czy trzy firmy, które je w Szczepidle skupowały. Nie było tygodnia, żebystąd nie szły dwa TIR-y koszyków. Wszystko się jednak rozleciało. Teraz robimypo trochu. Traktujemy to bardziej hobbystycznie. Ktoś zamówi jeden czy dwakoszyki, to się przysiądzie i zrobi. Dorabiamy teraz tylko, tak żeby pojechaćsobie na wakacje, na wycieczkę, wczasy. Już nie robimy, żeby z tego żyć –tłumaczy pan Dariusz.

Pani Jolanta również zajmuje się wikliniarstwem. – Mążnauczył mnie pleść. Pierwsze koszyczki wychodziły takie jakie wychodziły, alepowoli się nauczyłam. Teraz to nawet szybciej od męża robię – śmieje się. Jakmówią, wyplatanie koszyków jest w tej chwili nieopłacalne. – Był taki okres, żeja nie pracowałem i żona nie pracowała, a budowaliśmy dom i żyliśmy z koszyków.Jak się budowaliśmy to tona drutu kosztowała 100 koszyków. Teraz nie jestczłowiek w stanie cztero- czy pięcioosobowej rodziny z wikliniarstwa wyżywić – opowiadają. – Teraz jak pójdę dopracy to zarobię 20 złotych za godzinę, a średniej wielkości koszyk plotę 1,5godziny za 25 złotych – mówi pan Dariusz. – I to nie jest zysk na czysto, bojeszcze trzeba wliczyć wiklinę, światło, paliwo. My wiklinę kupujemy, bo niemamy swojej. W tej chwili jest bardzo droga, za tonę trzeba zapłacić 3-4tysiące zł – dodaje pani Jolanta. – Wcześniej robiliśmy 20-25 koszykówdziennie. Od rana do wieczora się siedziało we dwójkę. Przez cały tydzień 100koszyków się zrobiło, albo czasami więcej.

Czy wiklinę trzeba jakoś do wyplatania przygotować?– W tej chwili wiklina po ścięciu jest gotowa do plecenia. Tak jest do maja.Dopiero latem trzeba ją albo parzyć, albo moczyć. Od 15 sierpnia po licheńskim odpuście.Plantacyjna wiklina to wiadomo musi swoje odstać do połowy listopada – wyjaśniapan Dariusz.

Jak zrobić koszyk z wikliny? Czy potrzeba do tegodużej siły i czy każdy może go wykonać? – Trochę siły trzeba, ale kobieta teżsama zacznie koszyk. Najtrudniejsze jest wygięcie pałąka. Dawniej robili dowyginania jakieś maszynki czy stelaże. Ja wyginam go na kolanie – mówi panDariusz. Wyplatanie koszyka zaczyna właśnie od tego. – Później wyginamyobrączkę. Na pałąku i obrączce robi się oczko, żeby się trzymało i zbijagwoździkiem. Kolejną czynnością jest dołożenie czterech żeber – po jednym przyobrączce i po dwa przy pałączku z obu stron i stąd się rozplata. Jak sięrozplecie po dwie trzy witki na stronę to się pociąga lekko do góry, żebykoszyk złapał kształt. Później znówrozplata się 2-3 witki, dokłada się resztę żeber i można już dalej go pleść.Tych przygotowań trochę jest. Wyplecenie koszyka zajmuje około 1,5 godziny –tłumaczy. – Jak to mówią, wystarczy złapać zasadę. Nawet przy koszyku trzebatrochę pomyśleć, żeby do środka się nie zapleść, a boki zostaną – śmieje się.

Pan Dariusz prowadził warsztaty wikliniarskie. Braływ nim udział same panie, które chciały zdobyć wiedzę na ten temat. – Paniezaczynały swój koszyk od podstaw. Nie dość, że były zdolne to jeszcze bardzochciały się nauczyć, miały zacięcie. Chciały też coś innego się z wikliny wypleść.Podejrzewam, że gdyby miały wzór i zobaczyły, jak wykonać na przykład pudełko,to by je zrobiły – wyjaśnia pan Dariusz. – Na zajęciach robiliśmy też świątecznywianek na drzwi – dodaje pani Jolanta, która towarzyszyła mężowi.

Podkreślają, że z wikliny można zrobić wszystko.Opleść wazony, zrobić breloki do kluczy, takie niewielkie koszyczki służą doprzechowywania biżuterii, cukierków, czy długopisów. Ludzie chcą terazekologicznych rzeczy. Czy zastanawiali sięnad tym, żeby robić meble? –To by już się trzeba było na to całkiemnastawić. Nie można by było dodatkowo pracować tylko zupełnie się temupoświęcić. Potrzebne byłyby specjalne kotły do gotowania wikliny, bo tomusiałby być biała wiklina, którą gotuje się 10 godzin. Musiałby być konkretny warsztat. Przy koszyku usiądzie sięgdziekolwiek i się uplecie. Do mebli dużo miejsca potrzeba – mówią.

Dlaczego według nich wikliniarstwo nie jest już takpopularne? – W latach 2000 polski rynek zalał chiński bambus. Wyparł nasząpolską wiklinę. W tamtym momencie Zachód oparł się na tym tańszym nadszedł czas,kiedy zaczęto produkować je z plastiku. Ale teraz wiklina znów wraca do łask.Droga jest, ale wraca – mówią małżonkowie. Państwo Augustyn mają trochędrobnych, sezonowych zamówień. – Około 500 koszyków w różnych rozmiarach. Terazw okresie zimowym. Najmniejsze koszyczki wstawiamy do kwiaciarni. Najczęściejna wiosnę. Na jarmarkach sprzedajemy, ale rzadko – dodają.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%