Sąd Okręgowy wKoninie uchylił postanowienie Sądu Rejonowego w Turku, który zastosował areszttymczasowy wobec 43-latka, który usłyszał zarzut pobicia księdza. – Turkowskiwymiar sprawiedliwości obawiał się ucieczki, ukrywania się podejrzanego oraz matactwa.Koniński sąd wziął pod uwagę, że podejrzany sam skontaktował się zfunkcjonariuszami policji i złożył obszerne wyjaśniania. Dowodzi to, że nieutrudniał postępowania, ale wyrażał wolę współpracy z organami ścigania –wyjaśnia Rafał Kwieciński z Sądu Okręgowego w Koninie.
Przypomnijmy, że do zdarzeniadoszło 26 lipca w biurze parafialnym przy kościele Najświętszego Serca PanaJezusa w Turku. Wtedy to trzy osoby – matka z synem i synową przyszli naplebanię złożyć akt apostazji, czyli wystąpienia z Kościoła. W kancelarii byłksiądz Remigiusz Zacharek, który poinformował, że zgodnie z prawem dokumentmoże podpisać jedynie ksiądz proboszcz. Sprawa pewnie nie wyszłaby na jaw,gdyby nie oświadczenie na stronie internetowej Kurii Metropolitalnej wGnieźnie, które ukazało się cztery dni później, we wtorek 30 lipca. Z relacji wynikało,że ksiądz Zacharek został zaatakowany przez mężczyznę, który chwycił jedną rękąstojący na regale krzyż, a drugą zrzucił prezbitera z fotela na podłogę.Wszyscy atakujący używali przy tym wulgarnych określeń nie tylko pod adresemkapłana, ale także Kościoła.
Wersja funkcjonariuszy diametralnie różniła się od tej przekazanejprzez kurię. Jak tłumaczyła Dorota Grzelka, pełniąca obowiązki rzecznikaKomendy Powiatowej Policji w Turku, podczas zajścia nie doszło do naruszenianietykalności cielesnej księdza, bo nie doszło do rękoczynów. Również sam ksiądz nie złożył zawiadomienia, chwilę późniejbiskup Mering uznał, że to był błąd. Krytyka miała być impulsem dodziałania prokuratury. Po słowach biskupa oraz nagłośnieniu sprawy, nie tylko wlokalnych, ale również ogólnopolskich mediach, na wniosek Prokuratury Rejonowejw Turku, 43-latek został zatrzymany.
Mężczyzna usłyszałzarzut spowodowania obrażeń ciała poniżej siedmiu dniu i na wniosekprokuratury, Sąd Rejonowy w Turku, 14 sierpnia zastosował wobec niego środekzapobiegawczy w postaci miesięcznego aresztu tymczasowego.
Jak wyjaśnia AleksandraOkupińska Marańda, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Koninie, wszyscypodejrzani usłyszeli ten sam zarzut, obejmujący cztery przestępstwa - zmuszeniedo określonego zachowania, naruszenie miru domowego, stosowanie przemocy igróźb, a także naruszenie czynności narządu ciała na czas poniżej siedmiu dni. –Początkowo istniała obawa matactwa ze strony podejrzanego, ponieważ wzdarzeniu nie uczestniczył sam. Po aresztowaniu mężczyzny do prokuratury samezgłosiły się pozostałe osoby biorące udział w zdarzeniu. Zostały wykonane znimi czynności procesowe w postaci ogłoszenia postanowienia o przedstawieniuzarzutów oraz przesłuchania ich w charakterze podejrzanych - tłumaczyAleksandra Okupińska-Marańda. W stosunku do wymienionych zastosowano środkizapobiegawcze o charakterze wolnościowym. Wobec jednej z osób dozór policji, apozostałych poręczenie majątkowe.
W ubiegłym tygodniu Sąd Okręgowy w Koninie uchylił tymczasowyareszt wobec podejrzanego. -Sąd uznał, że nie występują przesłanki do tego.Nie ma grożącej surowej kary, bo najwyższa kara za czyny zarzucane mężczyźnieto trzy lata pozbawienia wolności. Dodatkowo sąd uznał, że w tej sytuacji karawykonania może być w zawieszeniu, a w takiej sytuacji zgodnie z artykułem 259kodeksu postępowanie karnego stanowi, że tymczasowego aresztu się nie stosuje.Co więcej, przesłanki tymczasowego aresztowania, na które powołał się turkowskisąd rejonowy nie występują – wyjaśnia Rafał Kwieciński z Sądu Okręgowego wKoninie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz