Oddzielne posiedzenie komisji infrastruktury rady miasta poświęcone było długo przygotowywanej uchwale krajobrazowej, bo kilka lat. Na podstawie jej zapisów z przestrzeni miejskiej mają zniknąć nielegalne banery reklamowe, a są ich tysiące. – Nasza uchwała to jest taką pośrednią, czyli z jednej strony chcemy oszczędzić mieszkańcom jakichś obciążeń dodatkowych – mówił wiceprezydent Paweł Adamów.
W mieście jest około 10 tysięcy punktów reklamowych, z czego ponad 90 procent nielegalnych. Założeniem nowych zapisów ma być to, by w końcu zniknęły one z ulic Konina. A trzeba przyznać, że od dawna mówi się w mieście na temat wprowadzenia uchwały krajobrazowej. Dawno też miały być gotowe jej zapisy. Ostatnio przedstawiciele magistratu wskazywali, że projekt najpóźniej trafi na sesję Rady Miasta Konina we wrześniu. Jest 2 grudnia i póki co radni zajęli się proponowanymi zapisami w miejscowym prawie podczas oddzielnej komisji infrastruktury. – O tej uchwale krajobrazowej mówimy już od kilku lat. W 2021 roku przeprowadziliśmy szczegółową inwentaryzację wszystkich nośników reklamowych w naszym mieście. To jeszcze było w poprzedniej kadencji rady. Było ich około 10 tysięcy. Mamy zrobione zdjęcia, lokalizację, gdzie taki nośnik reklamowy jest – mówił wiceprezydent Paweł Adamów. Dodając, że były też konsultacje w formie ankiety. – Pamiętam, że wzięło w niej udział bardzo dużo osób, chyba ponad tysiąc – powiedział. – Zdecydowana większość, bo chyba ponad 90 procent respondentów odpowiedziała, że chce wprowadzić uchwałę krajobrazową w mieście, bo jest bardzo dużo banerozy, bilbordów, nielegalnych reklam i, że trzeba trochę ten krajobraz chronić.
Na bazie tych działań i rozmów został przygotowany projekt uchwały krajobrazowej, który jest – jak wyjaśniał zastępca prezydenta – projektem pośrednim. – Przebadaliśmy wszystkie uchwały krajobrazowe, które w Polsce były uchwalane. Są takie dosyć restrykcyjne, bardzo mocno wchodzące często we własność prywatną mieszkańców, ale są też takie bardzo liberalne, które tak naprawdę niewiele zmieniają, są łatwe do uchwalenia, łatwe do utrzymania, nie są podważane przez nikogo, ale też de facto niewiele zmieniają w tej przestrzeni. Bardziej polega to na tym, że jest takie poczucie, że się taką uchwałę podjęło – mówił podczas komisji infrastruktury Paweł Adamów. – Nasza uchwała to jest taką pośrednią, czyli z jednej strony chcemy oszczędzić mieszkańcom jakichś obciążeń dodatkowych, przykrych rzeczy – bardzo krótkich terminów wejścia w życie tej uchwały, ale z drugiej strony jednak chcielibyśmy pewne rzeczy zaproponować, które spowodowałoby, że jednak ta przestrzeń i porządek w mieście by się pojawił – mówił Paweł Adamów.
Szczegóły projektu uchwały krajobrazowej zaprezentowała Joanna Olczak, zastępca kierownika wydziału urbanistyki i architektury-architekt miejski. Mówiła między innymi o gabarytach szyldów w różnych strefach miasta, w tym na Starówce, czy na osiedlach, gdzie przeważa zabudowa domków jednorodzinnych i budynków wielorodzinnych. Jeden z tematów wywołał dyskusję, a mianowicie zapis o „zakazie grodzenia terenów zabudowy wielorodzinnej”.
Czy to oznacza koniec z osiedlami zamkniętymi? Nie wszyscy radni byli za. – Jeśli chodzi o podejście do projektowania, uważamy, że projektowanie osiedli zamkniętych nie jest dobre, jest przestarzałym projektowaniem. Zamykamy przestrzeń miejską, zamykamy się na pozostałą część mieszkańców i nie wpływa to w jakimś stopniu na bezpieczeństwo – odpowiadała wiceprezydent Adamów. Podał przykład budynków MTBS-u blisko ratusza. – Zostały ogrodzone w pierwszym etapie. Wygląda to słabo. Mamy zamkniętą część miasta. Mieszkańcy muszą naokoło chodzić omijając te wszystkie osiedla. Gdyby się tak każdy ogrodził, to wyobrażacie sobie, jakie byśmy mieli nieprzyjazne miasto. Dzisiaj uniwersalne, nowoczesne projektowanie idzie w tym kierunku, żeby to była otwarta przestrzeń – dodał Paweł Adamów. – W czyim interesie chcecie to państwo zrobić? – pytał radnych. – W interesie deweloperów? Tak jak zawsze jestem po ich stronie, bo rozwijają to miasto i budują fajne projekty mieszkaniowe, tak tutaj uważam, że trzeba nałożyć na nie kaganiec, żeby nie zamykały nam przestrzeni miejskich, bo ona jest wspólna. To, że oni realizują jakiś projekt mieszkaniowy, nie oznacza, że mają wyłączać jakieś naturalne szlaki komunikacyjne, które od zawsze tam były – stwierdził wiceprezydent. – Szanowni państwo, pamiętajcie, że jesteśmy miastem ludzi starszych, coraz bardziej niepełnosprawnych, wymagających coraz większej wrażliwości. Jeżeli my zaczniemy im stawiać zamknięte osiedla, to jest to zaprzeczenie idei tego, jacy mieszkańcy w Koninie mieszkają. My nie jesteśmy „warszawką”, gdzie zjechali się studenci w wieku 20-30 lat i chcą sobie mieszkać na zamkniętych osiedlach, tylko jesteśmy miastem ludzi starszych, którzy chcą mieszkać w otwartym mieście.
– Jeżeli ktoś ma teren prywatny, to jest jego sprawa, czy on to ogrodzi dwumetrowym płotem betonowym, czy tujami, siatką i coś posadzi. Każdy, tym bardziej deweloperzy, mają swoich projektantów i wszystko jest wkomponowane w przestrzeń publiczną. Nie chcę się już więcej wypowiadać na temat tych zamkniętych osiedli, bo wylewamy dziecko z kąpielą. Schodzimy na inne tory, jeśli chodzi o uchwałę krajobrazową, która miała dotyczyć tego, co nas otacza w przestrzeni publicznej – mówił radny Jarosław Sidor. Z jego zdaniem nie zgodziła się radna Monika Kosińska. – Porządkowanie przestrzeni publicznej leży w interesie wszystkich mieszkańców, bo podnosi nam tzw. dobrostan. W ładnym i estetycznym otoczeniu, dość uporządkowanym żyje się zwyczajnie lepiej – mówiła. – Jeśli chociaż trochę się postaramy, żeby teren wokół nas był bardziej uporządkowany, bardziej cieszył oczy i znikną te „potworki budowlane”, to będzie się nam naprawdę wszystkim lepiej żyło. Jeśli nawet firma buduje jakąś inwestycję i ma projektantów, którzy będą mieli dostosować projekt budowlany do obowiązujących przepisów prawa, to oni zrobią to bez żadnego wysiłku.
– Fajnie, żeby do uzgodnień wysłać taki projekt, który będzie miał większość w radzie! – mówił Paweł Adamów. Przyznając, że chyba najwięcej emocji wzbudziły te „zamknięte osiedla”. – Też nie jest naszą intencją, żeby się przy tym upierać – mówił wiceprezydent Konina. Wspomniał o karach, które w znacznej mierze mają dotyczyć reklam. – Zazwyczaj uchwały krajobrazowe dają rok vacatio legis w innych miastach. I jak miasto podejmuje taką uchwałę, to 90 procent niechcianych reklam znika – mówił Paweł Adamów. – My dajemy aż dwa lata, czyli jest to niestandardowo wydłużony czas po to, żeby mieszkańcom zakomunikować jak te reklamy mają wyglądać, my też wewnętrznie w urzędzie musimy się zorganizować, żeby stworzyć zespół, który będzie to weryfikował, żeby to nie był martwy dokument. Kwestia kar to będzie bardziej taki straszak dla opornych osób. Natomiast mam wrażenie, że jest poparcie dla tej uchwały krajobrazowej poza jakimiś drobnymi wyjątkami. Proponuję wyczyścić ten projekt z aspektów, które mogłyby spowodować, że państwo nie zagłosujecie i wtedy posłać do uzgodnień. Może jest jeszcze potrzeba skonsultować to z jakimiś środowiskami. Moglibyśmy to zaprezentować Izbie Gospodarczej Wielkopolski Wschodniej w miarę szybko, żeby mieć jej opinię.
fajnopolacy fajnopol23:54, 03.12.2025
Lobby dostanie przestrzeń reklamową za sponsorowanie nierobów. Reklamy nie znikną z miasta i ogrodzenia pozostaną, będąnowe, za wiadomo jaką wdzięczność i dla kogo. Obiecywać zawsze można, to nic nie kosztuje, a fajnopolacy to łykną.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz