Kajetan Bajzert, zawodnik Zagłębia Konin, sięgnął po srebrny medal Młodzieżowych Mistrzostw Europy w boksie, które odbyły się w Czechach. Reprezentant Polski rywalizował w kategorii 85 kg, a w finale uległ Grekowi Ioannisowi Poumpouridisowi.
Droga Kajetana do finału w Ostrawie była niezwykle wymagająca. W walce eliminacyjnej pokonał Muhammeta Seyisa z Turcji, następnie w ćwierćfinale zwyciężył z Bułgarem Nikolaevem Ivanovem, a w półfinale uporał się z Ukraińcem Vladyslavem Naumenko. Dopiero w finale lepszy okazał się reprezentant Grecji.
Powitanie w klubie
Dziś wieczorem Kajetan przyjechał do klubu, w którym trenuje, a zawodnicy i trenerzy go przywitali. – Jest to historyczny wynik dla naszego klubu w tej kategorii wiekowej, bo przypomnijmy, że Kajtek jest również brązowym medalistą mistrzostw Europy młodzików – mówi trener Kamil Goiński. – Teraz do tego tytułu dołożył wicemistrzostwo Europy juniorów, gdzie startował jeszcze jako młodszy rocznik. On w tej grupie wiekowej będzie boksował też jeszcze za rok – podkreślał.
::photoreport{"type":"see-button","item":"49395"}
Trener nie ukrywa, że rywalizacja była bardzo trudna od samego początku: – Tam nie było łatwych rywali. W każdej walce Kajtek musiał dawać z siebie 100%, bo o zwycięstwie często decydowały trzecie rundy. Niestety, finał okazał się najcięższy, przeciwnik był po prostu lepszy – mówi Kamil Goiński, który zwraca jednak uwagę, że wicemistrzostwo to dopiero etap w drodze na szczyt. – Brakło jeszcze Kajtkowi doświadczenia. Finał trochę go przygniótł, ale ma dopiero 17 lat. Wiemy, nad czym musimy pracować i będziemy to rozwijać, żeby był coraz lepszym zawodnikiem – powiedział trener.
"Jeszcze dużo pracy przede mną"
Sam Kajetan, zapytany o drogę do sukcesu, podkreśla, że boks trenuje od sześciu lat. – Przerzuciłem się z judo, bo tam mi brakowało takiej rywalizacji jeden na jeden. W boksie od razu poczułem, że to jest to. Ciężko trenuję, zawsze się przykładam – i jak widać, z efektami – mówił.
Choć srebrny medal cieszy, młody pięściarz nie ukrywa sportowego głodu. – Najciężej wspominam przegraną w finale. Zabrakło trochę, ale to mnie nie blokuje. Jechałem tam, żeby pokazać się z dobrej strony i udowodnić sobie, że robię progres. Medal to tylko potwierdzenie, że dobrze przepracowałem ten czas. To na pewno historyczny sukces, ale jeszcze dużo pracy przede mną i na pewno przywiozę złoto – podkreśla.
Jak sam mówi, mistrzostwa były dla niego ogromnym przeżyciem. – Emocje były bardzo duże. Zawsze przy takiej imprezie czuć napięcie, bo nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi. Kiedy jednak wchodzę do ringu, skupiam się tylko na tym, żeby pokazać, co potrafię. Czasami wychodzi, czasami nie – taki jest sport – dodaje.
Po powrocie z Czech zawodnik planuje krótki odpoczynek. – Od początku roku byłem dwa dni w szkole. Cały czas kadra, turnieje, przygotowania. Zrobiliśmy robotę na ten rok – mam mistrzostwo Polski i srebro mistrzostw Europy. Teraz trochę luzu, a potem wracam do treningów, żeby dalej się szkolić – mówi młody pięściarz.
"Złoto jeszcze przed nim, a ten niedosyt tylko go napędzi do dalszej pracy"
Rodzice Kajetana – Magdalena i Filip – przyznają, że przeżywali turniej z ogromnymi emocjami. – Byliśmy w Ostrawie na finale. Fajnie się patrzy, jak syn wygrywa – wtedy człowiek jest nakręcony, adrenalina działa. Gorzej, jak widzisz, że walka nie idzie po jego myśli. Najchętniej chciałoby się krzyknąć, żeby przerwali, ale wiadomo – tak się nie da – mówi pani Magdalena.
Mama zawodnika dodaje, że mimo porażki w finale, srebro to ogromny sukces. – Bałam się tylko, żeby się psychicznie nie załamał, ale widać było, że jest pozytywnie nastawiony. Złoto jeszcze przed nim, a ten niedosyt tylko go napędzi do dalszej pracy – mówi.
Rodzice przyznają, że sukces syna wymagał wielu wyrzeczeń. – Trzy, czasem cztery razy w tygodniu trzeba go było wozić 50 kilometrów w jedną stronę na treningi. To duże poświęcenie, ale są efekty, więc działamy – mówi pan Filip.
Pani Magdalena dodała, że całą drogę powrotną z Ostrawy dyskutowali, gdzie był popełniony błąd i jak można było pokonać Greka. – Mąż się bardzo w to angażuje, ja trochę mniej, bo nerwy mnie zjadają – chyba wolę oglądać w telewizji – powiedziała.
Historyczny wynik dla klubu
Trener Kamil Goiński nie ma wątpliwości, że Kajetan to zawodnik z ogromnym potencjałem. – Kajtek to chłopak, który po przegranej walce mówi: ‘Trenerze, jedziemy dalej’. To nas najbardziej cieszy. Jeszcze wiele przed nim, ale już dziś możemy powiedzieć, że to historyczny wynik – najlepszy w tej kategorii wiekowej w 65-letniej historii naszego klubu – podsumował.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz