Właścicieldziałki, na której znajduje się nielegalne składowisko odpadów przy ulicyMarantowskiej w Koninie, został zobowiązany do uprzątnięcia terenu w ciągu 14dni. – Po tym czasie straż miejska może wszcząć postępowanie mandatowe –wyjaśniają urzędnicy konińskiego magistratu. Na razie łatwo dojść doniebezpiecznych odpadów z drogi publicznej.
Opożarze na nielegalnym składowisku w Koninie głośno było w całej Polsce.Zresztą nie była to już pierwsza taka sytuacja. 22kwietnia, czyli w dzień pożaru na składowisku odpadów kierownik WydziałuOchrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Koninie Anna Kaszkowiak- Sypniewskazłożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Śledztwo wtej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Koninie. Prezydent Konina będziewystępował do prokuratury z wnioskiem o uznanie miasta, jako pokrzywdzonego. – Bezpośrednio po pożarzezostało wystosowane pismo do użytkownika wieczystego działki o jej niezwłocznezabezpieczenie. Wezwano do wykonania solidnego ogrodzenia w celu poprawybezpieczeństwa przez ograniczenie dostępu osób postronnych, które mogłyby m.in.podrzucać odpady – wyjaśniają urzędnicy.Po pożarze część terenu jest teraz otwarta, bospaliło się ogrodzenie. Łatwo wejść z ulicy Marantowskiej na wysypisko. – Liczęna to, że w swojej odpowiedzialności właściciel uporządkuje ten teren. Jeślinie, będziemy wspólnie ze strażą miejską, ale i wydziałem ochrony środowiskadochodzić swoich praw – mówi Piotr Korytkowski, prezydent Konina. Dodając, żewłaściciel działki wynajął jej część innemu przedsiębiorcy, który nieuczciwieprowadził działalność gospodarczą gromadząc nielegalnie śmieci różnej maści. – Zarównofirma, która jest właścicielem terenu i ten nieuczciwy przedsiębiorca, któryzgromadził odpady, są spoza Konina – dodaje Piotr Korytkowski.
Czy jest w ogóle jakakolwiek szansa, że te odpadykiedyś stamtąd znikną? Jak się dowiadujemy, miasto przeanalizowało możliwościuzyskania dofinansowania z programu pn. „Usuwanie porzuconych odpadów”, jednak nieskorzystało z takiej możliwości. – Zgodniezasadami wysokość dofinansowania zależna jest od wysokości wskaźnika dochodówpodatkowych na jednego mieszkańca w gminie w rozumieniu ustawy z dnia 13listopada 2003 roku o dochodach jednostek samorządu terytorialnego – wyjaśniaPiotr Korytkowski w odpowiedzi na pytanie, jakie w tej sprawie zadał radnyMarek Cieślak. Zgodnie z tym wskaźnikiem Konin mógłby uzyskać dotację wmaksymalnej wysokości do 25 procent kosztów kwalifikowanych. – Oznacza to, żeresztę, czyli 75 procent kwoty usunięcia odpadów, miasto musiałoby pokryć zwłasnego budżetu – dodaje Piotr Korytkowski. Później dopiero prezydent mógłbyżądać od posiadacza odpadów zwrotu poniesionych kosztów. – Mając jednak nauwadze, że postępowanie egzekucyjne wobec spółki mające na celu ściągnięcie grzywnyw wysokości 50.000 zł okazało się bezskuteczne – to z pewnością trudne, a nawetniemożliwe byłoby odzyskanie poniesionych przez miasto kosztów. Przypomnijmy,szacunkowa kwota uprzątnięcia odpadów to około 30.000.000 zł – wyjaśniaprezydent Korytkowski. – Zgodnie zwarunkami programu samorząd terytorialny, zanim zacznie starać się odofinansowanie w formie pożyczki lub dotacji, musi formalnie przejąć na siebieobowiązek usunięcia odpadów. To oznacza, że budżet miejski, czyli mieszkańcy,ponieśliby przynajmniej 75 procent kosztów usunięcia cudzych odpadów, czyliokoło 22.500.000 zł, bez żadnej gwarancji odzyskania tych pieniędzy. Z programumożna uzyskać dofinansowanie tylko do unieszkodliwiania odpadówniebezpiecznych.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz