Rok temu, 25 listopada, Łukasz Mikołajczyk został powołany przez premiera MateuszaMorawieckiego na funkcję wojewody wielkopolskiego. To okazja do podsumowaniaminionych 12 miesięcy, w których było wiele wyrzeczeń, trudnych momentów, jak chociażbywalka z covidem, ale także mnóstwo satysfakcji. – Najtrudniejsze były chwile, wktórych grały emocje – przyznał wojewoda.
Pierwszy rok sprawowania funkcji wojewody przez Łukasza Mikołajczyka zostałzdominowany przez koronawirusa. Epidemia wywarła ogromny wpływ na realizacjęzałożonych planów, bo wiele z nich trzeba było odłożyć na bliżej nieokreślonąprzyszłość. Mimo to, w pierwszy okresie urzędowania wojewodzie udało się odwiedzićwszystkie powiaty w województwie. – Bo od początku postanowiłem, że nie będę wojewodą,który jest w gabinecie, tylko w terenie. Jednak koronawirus sprawił, że tychspotkań, na których tak bardzo mi zależało, nie było aż tak wiele. Brakuje mispotkań bezpośrednich z mieszkańcami, samorządowcami i spoglądania z bliska nazmiany, jakie zachodzą w terenie. Jeśli już wrócimy do normalnej codzienności,to na pewno do tego wrócę – przyznał Łukasz Mikołajczyk.
W podsumowaniu minionego roku na urzędzie, wojewoda wymienił szeregpodjętych i zrealizowanych działań w zakresie zdrowia, bezpieczeństwa,infrastruktury, polityki społecznej, spraw związanych z cudzoziemcami i innych.Ważną dla wojewody sprawą, której przez COVID nie udało się do końca zrobić, byłopowołanie tematycznych rad. W lutym zdążyła tylko powstać rada ds.bezpieczeństwa dzieci i młodzieży.
Jak podkreślił wojewoda Mikołajczyk, szczególnie zapamiętał drugi dzieńswojego urzędowania, kiedy pojechał do Turku, w którym wybuchł duży pożar. –Mocno mi to zostało w pamięci – zdradził. – Nie spodziewałem się wówczas, że zarządzaniekryzysowe zdominuje naszą codzienną pracę, że cała moja energia zostanieprzeznaczona na działania związane z zarządzeniem kryzysowym z powodu epidemii.Nie sądziłem też, że będzie to taka faktyczna służba przez 24 godziny na dobęprzez siedem dni w tygodniu, bo tak to teraz wygląda. Odkąd zostałem wojewodą,nie wyłączam telefonu na noc – zaznaczył wojewoda, podkreślając, że gdybydzisiaj miał podjąć decyzję o tym, czy podjąć się ponownie tej służby, to byłabyona taka sama, jak przed rokiem.
A jakie chwile z minionego roku były najtrudniejsze dla wojewody? – Były momentybardzo wzruszające i to właśnie je, pod względem emocjonalnym można by uznać zanajtrudniejsze. To chociażby kilka dużych pożarów na terenie województwa, naktóre pojechałem, to spotkanie z rodziną bohatera, który stracił życie, ratującdzieci na plaży, czy rozmowy zweteranami. To zapadło mi mocno w pamięć, bo to są momenty, które emocjonalnie bardzomocno mnie dotykają i czasem łza kręci się w oku – zdradził wojewoda Mikołajczyk.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz