Około 100 osób w tymroku postanowiło świąteczny czas spędzić w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej,zamiast w domu. Co takiego ma w sobie to miejsce, że przybywają z różnych zakątkówPolski, a nawet Europy?
Boże Narodzenie spędzane w licheńskim sanktuarium zpewnością ma inny wymiar, niż w domu. Każdego roku księża marianie goszcząwiele rodzin i ludzi samotnych, którzy nie wyobrażają sobie, aby w święta byćgdzie indziej. Są pielgrzymi, którzy przybywają tu od wielu lat, ale za każdymrazem są i tacy, którzy zdecydowali się pierwszy raz w ten sposób przeżyćświąteczny czas. W Wigilię wszyscy razem siadają do stołu, łamią się opłatkiem,a potem przychodzi do nich biskup Święty Mikołaj, który rozdaje prezenty.Wspólnie śpiewają kolędy, a o północy idą na pasterkę do bazyliki.
Co ich tu przyciąga? – W Licheniu jesteśmy drugi raz wżyciu, a na wigilii pierwszy. Jest tutaj przecudownie, tego się nie da opisaćsłowami, to trzeba zobaczyć i przeżyć. Jak byliśmy tu latem, to zakochaliśmy sięw tym miejscu i już wtedy zapadła decyzja, że przyjedziemy tu na święta –przyznają państwo Róża i Norbert wraz z córką Bożeną, którzy przyjechali zeŚląska.
Są tacy, którzy nie wyobrażają sobie Bożego Narodzenia gdzieindziej i dlatego przybywają do Lichenia od wielu lat. – My przyjeżdżamy tu oddziesięciu lat. Odnajdujemy tu spokój i wyciszenie, stajemy się innymi ludźmi.Jest tak przyjemnie, a drugiego takiego miejsca nigdzie nie ma – podkreślają państwoEmilia i Wojciech spod Łodzi, którzy skutecznie namawiają swoich znajomych, abytakże przyjeżdżali na święta do Lichenia.
Jak się okazuje, nie tylko goście z Polski spędzająświąteczny czas w Licheniu. W tym roku kolejny raz zdecydowało się na to małżeństwoz Berlina. – Już od ponad dziesięciu lat przyjeżdżamy tutaj w każde BożeNarodzenie. Można powiedzieć, że jesteśmy już weteranami. Czujemy się tunaprawdę w domu przy stole Matki Bożej, naszej Bolesnej Królowej Polski. Ludzie,którzy tu przyjeżdżają, tworzą taką specyficzną rodzinę, a my przede wszystkim chcemy,żeby nasze dzieci mogły się spotkać ze sobą i z nami, bo na co dzień mieszkamyw różnych częściach Europy. Ten moment jest jedynym w roku, kiedy jest tomożliwe, a mamy ich siedmioro – zdradzili państwo Celina i Emilian.
Wraz z żoną jedenasty raz na święta do licheńskiego sanktuariumprzyjechał pan Marian. – Nasze dzieci wyjechały do Anglii, więc kiedyś taksobie usiedliśmy i stwierdziliśmy, że nie mamy co robić w święta, więc wybraliśmysię tutaj. Któregoś roku postanowiliśmy pojechać w góry dla odmiany, ale wdzień Wigilii jednak zdecydowaliśmy wrócić tu na święta. Coś nas tu przyciąga –zaznaczył mieszkaniec Gdańska.
Niektórzy z gości już jutro wrócą do swoich domów, innipozostaną, by spędzić jeszcze sylwestrową noc w Licheniu. Wielu z nich zadeklarowało,że wrócą tu za rok i być może namówią swoich bliskich i znajomych, aby zrobilitak samo.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz