Alimenty - ile wynoszą, od czego zależą i kiedy można je zmienić? Rozmowa z adwokat Julitą Ochapską
Alimenty to temat, który z pozoru wydaje się prosty - konkretna kwota, konkretna decyzja sądu. W praktyce to jednak jeden z najbardziej złożonych obszarów prawa rodzinnego, gdzie liczby przeplatają się z emocjami i codziennym życiem. O tym, jak naprawdę wyglądają sprawy alimentacyjne, rozmawiamy z adwokat Julitą Ochapską, właścicielką Kancelarii Adwokackiej Legario we Wrześni.
Z jakimi sytuacjami najczęściej przychodzą klienci w sprawach alimentów?
Najczęściej pojawiają się dwie grupy spraw. Pierwsza to osoby, które dopiero chcą ustalić obowiązek alimentacyjny i próbują zrozumieć, od czego zacząć i czego się spodziewać. Druga to osoby, które już mają zasądzone alimenty, ale ich sytuacja uległa zmianie - na przykład wzrosły koszty utrzymania dziecka albo zmieniła się wysokość dochodów lub możliwości zarobkowe i majątkowe jednego z rodziców.
Bardzo często za tym pytaniem stoi coś więcej niż tylko pieniądze. To są sytuacje losowe - rozstanie, zmiana układu rodzinnego, a czasem konflikt między rodzicami. I dopiero zwykle na tym tle pojawia się temat alimentów.
Wiele osób zaczyna od pytania: “ile wynoszą alimenty na dziecko w wieku… ?”. Da się na to odpowiedzieć?
To jest chyba najczęstsze pytanie i jednocześnie takie, na które najtrudniej odpowiedzieć jednym zdaniem.
Wartym podkreślenia jest fakt, że ustawodawca w ostatnim czasie podjął próby ustalenia widełków alimentacyjnych, zależących od potrzeb dziecka oraz dochodu rodzica zobowiązanego do świadczenia. Natomiast na chwilę obecną propozycja nie weszła w życie.
Nie istnieje też aktualnie w obrocie prawnym wzór ani tabela, która precyzuje, że dziecko w określonym wieku = tyle alimentów, a obowiązujące przepisy bezpośrednio wskazują, że wysokość alimentów zawsze zależy od konkretnej sytuacji - z jednej strony od potrzeb dziecka, a z drugiej od możliwości finansowych rodzica (majątkowych i zarobkowych).
W praktyce oznacza to, że na pierwszy rzut oka dwie bardzo podobne sprawy mogą zakończyć się zupełnie inną kwotą. Dlatego w takich sprawach najlepiej skupić się na szczegółach i dokładnie je przeanalizować.
Co dokładnie sąd bierze pod uwagę przy ustalaniu alimentów?
Przede wszystkim realne koszty utrzymania dziecka. Nie chodzi wyłącznie o podstawowe wydatki jak np. jedzenie czy ubrania, ale o całość - szkołę, zajęcia dodatkowe, leczenie, dojazdy, codzienne funkcjonowanie, wakacje, środki higieny i kieszonkowe.
Z drugiej strony są możliwości zarobkowe rodzica. I to jest ważne - nie tylko to, ile ktoś faktycznie zarabia, ale też ile mógłby zarabiać przy swoich kwalifikacjach i doświadczeniu.
Czasem ktoś oficjalnie zarabia niewiele, ale jego styl życia pokazuje coś innego. I sąd to bierze pod uwagę.

Czy alimenty zawsze rosną wraz z wiekiem dziecka?
To jest bardzo częste przekonanie, ale nie do końca prawdziwe.
Z wiekiem dziecka często rosną jego potrzeby - to naturalne. Pojawiają się większe wydatki na edukację, rozwój czy zdrowie. Ale sam wiek nie powoduje automatycznego wzrostu alimentów.
Żeby je zmienić, trzeba wykazać konkretną zmianę sytuacji - na przykład większe wydatki albo zmianę dochodów jednego z rodziców.
Co w sytuacji, gdy jeden z rodziców ukrywa dochody albo pracuje na czarno?
To wbrew pozorom dość częsta sytuacja.
Sąd nie opiera się wyłącznie na tym, co ktoś deklaruje. Analizuje też inne rzeczy - styl życia, wydatki, majątek czy kwalifikacje. Jeśli ktoś twierdzi, że zarabia niewiele, a jednocześnie prowadzi określony standard życia, to trudno to całkowicie ukryć.
W praktyce często udaje się wykazać, że możliwości zarobkowe są wyższe niż oficjalne dochody.
Czy brak kontaktu z dzieckiem wpływa na obowiązek alimentacyjny?
Wiele osób myśli: “nie widuję dziecka, więc nie powinienem płacić”. Tymczasem prawo traktuje te kwestie oddzielnie.
Alimenty służą zaspokajaniu potrzeb dziecka, a nie są zapłatą za kontakt. Dlatego brak kontaktu co do zasady nie znosi obowiązku alimentacyjnego.
Oczywiście taka sytuacja może mieć znaczenie w innych obszarach - np. przy ustalaniu kontaktów - ale to są odrębne kwestie.
Czy można dogadać się co do alimentów bez sądu?
Tak, i wiele osób tak robi.
Jeżeli relacje między rodzicami są poprawne, często udaje się ustalić wysokość alimentów bez wchodzenia w spór sądowy. Problem pojawia się wtedy, gdy sytuacja się zmienia i jedna ze stron przestaje respektować ustalenia.
Wtedy wracamy do punktu wyjścia, czyli do wyroku sądu. Dlatego warto takie ustalenia dobrze przemyśleć i - w razie potrzeby - odpowiednio zabezpieczyć, najlepiej umową alimentacyjną w formie aktu notarialnego lub porozumieniem rodzicielskim zawartym przed mediatorem sądowym.
Czy drugi rodzic musi rozliczać się z tego, na co wydaje alimenty?
Wiele osób ma poczucie: “płacę, więc mam prawo wiedzieć, na co te pieniądze idą”. W praktyce jednak alimenty nie działają jak rachunek do rozliczenia.
Rodzic, który otrzymuje alimenty, nie ma obowiązku przedstawiania szczegółowego zestawienia wydatków drugiemu rodzicowi.
Alimenty są przeznaczone na potrzeby dziecka jako całości - nie tylko jedzenie czy ubrania, ale też mieszkanie, rachunki, codzienne funkcjonowanie.
Oczywiście, jeśli pojawiają się wątpliwości co do tego, czy środki rzeczywiście są przeznaczane na dziecko, można to podnosić w sądzie. Ale to już wymaga konkretnych argumentów.
Czy można przestać płacić alimenty “na własną rękę”, jeśli sytuacja się zmieniła?
To jeden z najczęstszych błędów.
Ktoś traci pracę albo jego sytuacja finansowa się pogarsza i podejmuje decyzję: “na razie nie płacę” albo “płacę mniej”.
Problem w tym, że obowiązuje wyrok sądu, a nie aktualna sytuacja życiowa.
Dopóki nie zostanie zniesiony lub zmieniony, należy się do niego stosować. W przeciwnym razie zaczynają narastać zaległości, odsetki, a w skrajnych przypadkach pojawia się odpowiedzialność karna (przestępstwo niealimentacji).
Jeśli sytuacja się zmieniła, właściwą drogą jest wniosek o zmianę wysokości alimentów, a nie samodzielna decyzja.
Czy alimenty można rozliczyć w inny sposób, np. kupując dziecku rzeczy zamiast przelewu?
To też często pojawiający się pomysł.
Ktoś mówi: “kupiłem ubrania, zapłaciłem za zajęcia, więc to się powinno liczyć zamiast alimentów”.
W praktyce - nie do końca.
Jeśli alimenty są zasądzone w konkretnej kwocie, to co do zasady powinny być płacone w tej formie. Dodatkowe wydatki na dziecko są oczywiście ważne, ale nie zastępują obowiązku wynikającego z wyroku.
Chyba że obie strony się na to zgadzają - wtedy sytuacja wygląda inaczej.
Czy alimenty należą się także pełnoletniemu dziecku?
Tak, bardzo często tak właśnie jest.
Pełnoletność nie kończy automatycznie obowiązku alimentacyjnego. Kluczowe jest to, czy dziecko jest w stanie utrzymać się samodzielnie.
Jeżeli kontynuuje naukę i nie ma realnej możliwości pracy, obowiązek alimentacyjny zwykle trwa dalej. Z drugiej strony, jeśli dziecko pracuje i jest w stanie się utrzymać, sytuacja może wyglądać inaczej.
Jak w praktyce udowodnić wydatki na dziecko?
To moment, w którym wiele osób zaczyna się stresować, bo okazuje się, że trzeba pokazać coś, co do tej pory było oczywiste.
Nie chodzi o to, żeby mieć paragon na każdą złotówkę. Ale im więcej konkretnych danych, tym lepiej.
Najczęściej przygotowuje się zestawienie miesięcznych kosztów i uzupełnia je dowodami - przelewami, rachunkami, dokumentami. Sąd nie oczekuje perfekcji, tylko wiarygodnego obrazu sytuacji.
Jaki jest najczęstszy błąd w sprawach alimentacyjnych?
Podejmowanie decyzji pod wpływem emocji.
Próba “ukarania” drugiej strony, wstrzymywanie płatności, działanie bez sprawdzenia konsekwencji - to rzeczy, które później bardzo trudno odkręcić.
Alimenty to temat, który warto prowadzić możliwie spokojnie i racjonalnie, nawet jeśli sytuacja życiowa jest trudna.
Jaką jedną rzecz warto zapamiętać, jeśli chodzi o alimenty?
Że to nie jest decyzja na zawsze.
Alimenty można zmieniać, jeśli zmienia się sytuacja - zarówno dziecka, jak i rodzica. Dlatego najważniejsze jest to, żeby były dostosowane do aktualnych realiów, a nie tylko do tego, co zostało ustalone kiedyś.
Julita Ochapska - adwokat i mediator sądowy prowadząca Kancelarię Adwokacką Legario we Wrześni. Specjalizuje się w sprawach rodzinnych, w szczególności w sprawach o rozwód, alimenty oraz podział majątku, wspierając swoich klientów w przejściu przez postępowanie w sposób spokojny i uporządkowany.
Rozmawiał: Wiesław Banaszak
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz