Region

Zamknij

Dodaj komentarz

Odpowiada za próbę spalenia własnej rodziny. Dziś stanął przed sądem

14:05, 09.02.2021 Aktualizacja: 09:09, 10.10.2025
Skomentuj Odpowiada za próbę spalenia własnej rodziny. Dziś stanął przed sądem

Dziś w SądzieOkręgowym w Koninie rozpoczął się proces 50-letniego Jarosława K., oskarżonegoo usiłowanie pozbawienia życia wielu osób poprzez podłożenie ognia na strychudomu. Prokurator zarzucił mu również trwające siedem lat (2013-2020) znęcaniesię fizyczne i psychiczne nad żoną oraz dwójką dzieci (15-letnim synem oraz 13-letniącórką). Oskarżony nie przyznał się do winy, a składając zeznania próbowałprzekonać sąd o tym, że ogień został zaprószony przypadkiem, przez papierosa.

Do zdarzenia doszło 20 czerwca w Różopolu, w gminie Ślesin.Po godzinie 23.00 strażacy zostali zaalarmowani o ogniu wydobywającym się zpoddasza jednego z domów. Błyskawicznie ruszyła akcja gaśnicza, a policjancizaczęli przesłuchiwać świadków. Już od samego początku było wiadomo, że ogieńna poddaszu nie wybuchł „przypadkiem”.

Już chwilę później zatrzymany został 50-letni Jarosław K. Dowody jego winy były na tyle silne, że sądprzychylił się do wniosku prokuratora o zastosowanie wobec podejrzanegotymczasowego aresztowania. Dzisiaj po raz pierwszy stanął przed sądem. – Wróciłem do domu około godziny 21.00 – mówiłskładając zeznania. – Poszedłem na strych przebrać spodnie. Mogłem potrącićkanister z naftą, który nie miał zakręconego kurka. Ogień mógł się zaprószyćprzez papierosa. Sam zadzwoniłem na straż i powiedziałem, że żona oskarża mnie,że podpaliłem.

Oskarżony zapewniał, że nigdy nie uderzył żony, ani nie biłdzieci. – Żadnego włosa jej z głowy nie wyrwałem, ani siniaka nie miała –mówił. – Tylko wyzwiska między nami były. Żona mnie od pijaka wyzywała.

-Tego dnia wrócił do domu pijany jak zwykle – mówiła przedsądem żona Jarosława K., która wcześniej poprosiła o możliwość składania zeznańbez obecności męża, którego – jak uzasadniała – bardzo się boi. Sąd przychyliłsię do jej prośby. Oskarżonego wyprowadzono z sali.

Kobieta konkretnie opowiedziała o przebiegu feralnegowieczora. – Przyjechała do mnie siostra ze swoim 9-letnim synem. Siedziałyśmy zdziećmi w pokoju. Mąż przyniósł małego kotka. Ja powiedziałam, że go nie chcę,bo syn jest uczulony. Wtedy mąż zaczął mi ubliżać. Trzaskał drzwiami, lodówką.Syn stanął w mojej obronie. Wtedy mąż poszedł na górę. Siostra wyszła dołazienki. Za chwilę przybiegła i powiedziała, że Jarek podpalił górę.Pobiegłam, ale ogień był już duży, szedł na mnie. Niestety, nic nie dało sięuratować.

Cała piątka w pośpiechu, w pidżamach i na boso, zaczęła uciekać.Jak się okazało, Jarosław K. zamknął teżfurtkę od posesji, którą wszyscy zaczęli przeskakiwać. Kobieta z najstarszymsynem wróciła do domu po psy.

Wersja żony oskarżonego pokrywa się z zeznaniami jejsiostry. – Jak byłam w łazience, to przyszedł do mnie i powiedział: „żegnajszwagierko, podpaliłem górę, spalicie się wszyscy” – mówiła.

– To wszystko nieprawda – oświadczył oskarżony.

Jutro kolejny dzień rozprawy.

na

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%