Cohen,Kofta, Mickiewicz, Norwid, Zoszczenko, Jerofiejew, Tuwim i Gałczyński – toliterackie fascynacje Mariana Opani, bohatera 29. Salonu Poezji i Literatury wKonińskim Domu Kultury. Niezwykły wieczór, pełen fantastycznych recytacji, „prosto,bez fałszywego patosu” i z realistycznym spojrzeniem na rzeczywistość.
Marian Opania, aktor teatralny i filmowy, artystakabaretowy, swój spektakl zatytułował „Życiorys poetycki”. Zaczął śpiewającLeonarda Cohena „Jeśli wola twa”, bo z jego utworami i utworami JaromiraNohavicy właśnie występuje na scenie teatralnej, ale zaraz po Cohenie byłwiersz Jonasza Kofty „W moim domu”, „który recytując zdobyłem swoją pierwsząnagrodę za recytację”. Już przy tej okazji okazało się, że recytowane treści sąteż doskonałą manifestacją społecznych i politycznych przekonań aktora, bośpiewając Cohena: „prawdy zabrzmi głos” ponieważ „wybór masz”, „moja Polsko” –jak kończył Kofta. Podobnie każdą z kolejnych recytacji Opania opatrywałkomentarzem bardzo osobistym, także o swojej najbliższej rodzinie oraz okulisach produkcji teatralnych i filmowych. A że robił to z niezwykłąotwartością i wręcz brutalnością na zmianę z dyskrecją i delikatnością –wzbudzał entuzjazm bardzo licznej widowni. Rzadko zdarza się nam słyszeć zesceny słowa mówione tak prosto, tak autentycznie i bez fałszywego patosu.Marian Opania to potrafi, bowiem wie o czym mówi i potrafi to powiedzieć.Dlatego przekonująco brzmiał w jego interpretacji zarówno „Fortepian Chopina”Kamila Cypriana Norwida, jak i „Arystokratka” Michaiła Zoszczenki czy fragmenty„Moskwa – Pietuszki” Wieniedikta Jerofiejewa.
„Na czasie” – jak mówił bohater wieczoru poezji iliteratury, wybrzmiała także „Alpuhara” Adama Mickiewicz, „Kwiaty Polskie”Juliana Tuwima, z błyskiem w oku warszawskiego cwaniaka, czy z subtelnością„Rozmowa liryczna” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Ten spektakl MarianOpania zakończył recytując z niezwykłą ekspresją „Czerwone jabłuszko”Krzysztofa Sadowskiego (podobnie jak w filmie Antoniego Krauzego „Palec boży”).I tylko żałować możemy, że po dwugodzinnym spektaklu czasu już zabrakło naplanowany monolog bękarta z „Żywota i śmierci króla Jana” Wiliama Szekspira, na„Pieśń niedobrych synów” Czesława Miłosza czy jeden z wierszy pisanych przezMariana Opanię do szuflady. Ale może to nie ostatnie spotkanie z Mistrzem…
Marianowi Opani w Salonie Poezji i literaturytowarzyszyły Muzyczne Anioły z konińskiej Państwowej Szkoły Muzycznej I i IIstopnia: Gabriela Lityńska – fortepian, Filip Pacześny – fortepian, WiktorKowalczyk – klarnet, któremu na fortepianie akompaniowała nauczycielka TeresaKaczmarek.Kolejny Salon, jak zapowiedziała Katarzyna Kubacka – Seweryn,jego animatorka – odbędzie się 15 grudnia br.
Tekst i zdjęcia/ KDK
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz