Terazmają już wakacje, ale zanim wybrzmiał ostatni dzwonek, licealiści z „jedynki”jak co roku odwiedzili swoich rówieśników w Celle w Niemczech. Po raz kolejnyprzekonali się, że kraj w którym się urodzili nie ma znaczenia, a młodzieludzie są wszędzie tacy sami.
W czerwcu tego roku 12 osobowa grupa licealistów wraz z opiekunkami wybrała się do Dolnej Saksonii. To już 28. wyjazd w ramach partnerskiej wymiany polsko-niemieckiej, w którejI Liceum Ogólnokształcące w Koninie uczestniczy od 1991 roku. Jak opowiadali popowrocie, każdego dnia czekało na nich coś nowego. Żyli przez kilka dni życiemswoich niemieckich kolegów - jeździ komunikacją miejską, sami kupowali bilety, rozmawiali z podróżnymi. Pierwszy dzień spędzili z rodzinami,u których zamieszkali - byli w ZOO, w parkach, na meczach i piknikach. – W szkole przywitał nas dyrektor i władzemiasta, zastępca burmistrza przygotował rewelacyjne wystąpienia na temat pytańjakie stawiamy sobie po obu stronach Odry, czy jest nam potrzeba UniaEuropejska? Zauważył, że to co nie udaje się politykom w skali makro, a nam wskali mikro się udaje. Że spotykamy się bezpośrednio, na dotyk, wyciągnięcie ręki,rozmawiamy o trudnych wątkach. Bo my potrafiliśmy rozmawiać o holocauście , apóźniej wypić wspólnie cappuccino – opowiada Marzena Grzybowska,nauczycielka i organizatorka wymiany. Młodzi ludzie odwiedzili też Hamburg - bylitam na koncercie w porcie i Hanower, były i kręgle, i miasteczko samochodoweniemieckich marek, warsztaty z ekologii, ale też wizyta w Centrum DokumentacjiZbrodni Nazistowskich i Holocaustu w dawnym obozie zagłady w Bergen – Belsen,gdzie trafili powstańcy Armii Krajowej po zduszeniu Powstania Warszawskiego. – To była ważna lekcja historii i empatii– przyznaje Marzena Grzybowska. Ważnym elementem ich wizyty były też szkolnelekcje i podglądanie niemieckiego systemu edukacyjnego. – Obserwowaliśmy jak tosię dzieje, że niemiecki uczeń pisze o wiele mniej sprawdzianów niż polski, ajest bardzo aktywny na lekcjach, nie ma „zaburzeń mowy", gdy staje na środku i macoś zaprezentować, zawsze się stara, niezależnie jaką ma ocenę. Bo tam rozumieją,że ocena nie zależy od dwóch trudnych sprawdzianów w semestrze, ale od jakościi częstotliwości udziału w lekcji. To dlatego ta niemiecka maszyna tak dobrzedziała, dlatego kształcą umiejętności a nie uczą się dla ocen – ocenianauczycielka.
Opiekunkami grupy były: Marzena Grzybowska i AleksandraHalejcio – Stankowska. Wyjazd dofinansowała Polsko – Niemiecka WspółpracaMłodzieży, czyli organizacja działająca dzięki wsparciu funduszy obu rządów.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz