Region

Zamknij

Dodaj komentarz

KRÓLESTWO GOSPODYŃ. My tutaj jesteśmy rodziną!

20:10, 17.02.2025 Aktualizacja: 05:30, 27.10.2025
Skomentuj KRÓLESTWO GOSPODYŃ. My tutaj jesteśmy rodziną!

„Babiniec – dozwolone od lat 40.” rozpoczął swojądziałalność 2 marca 2006 roku. – Napisałamdo mieszkańców takie zaproszenie, a ówczesny dyrektor Domu Kultury zgodził się,by spotkania odbywały się w tej instytucji. Zaprosiłam na nie osoby samotne,które wiedziałam, że nigdzie bądź mało wychodzą. Mamy teraz 33 członkinie –opowiada Mirosława Woźniak, prezeska od grudnia ubiegłego roku stowarzyszenia„Babiniec”, działającego w Kleczewie.

Działają podobnie jakwiele kobiecych stowarzyszeń. Wspólnie obchodzą Dzień Kobiet, Andrzejki,organizują wigilie, zapraszają ciekawych ludzi. I wszystko szczegółowo zapisująw swoich kronikach. Ich wspólnym hobby są wyjazdy do teatrów. – Obejrzałyśmyjuż chyba wszystko, co tylko możliwe. Jak dzwonię do Teatru Muzycznego wPoznaniu, to pani już mnie poznaje po głosie i mówi, że już obejrzeliśmy wszystkoi nic nowego dla was nie ma. Chyba, że takie spektakle jak ktoś przyjeżdża. I wŁodzi jest tak samo. Bo my bardzo lubimy teatr muzyczny – opowiada MirosławaWoźniak.

Takie to są nasze wspólne spotkania

I przypomina różnewspólne spotkania wskazując zapisy w kronice. – Tutaj mieliśmy spotkanie zpanem Lorkiewiczem. No piękne ono było. Zgubiliśmy czas wtedy w ogóle. Siedzieliśmyze 3 godziny, ponieważ on szkicował dawny Kleczew, więc każdy szukał swojegodomu – opowiada prezeska. – Na pierwszą naszą wigilię zaprosiliśmy burmistrza iwiele innych osób. Jeden październikowy wieczór poświęcony był Agnieszce Osieckiej.Graliśmy i śpiewaliśmy jej piosenki. Lipiec i sierpień spędzamy zwykle u koleżanekna działkach. A to nas też ktoś zaprosi na rybkę. Bardzo współpracowałyśmy zbiblioteką, więc jak było jej święto to odwiedziłyśmy panie bibliotekarki. Każdegomiesiąca coś się dzieje. Staramy się gdzieś pojechać, coś robić. Takie to sąnasze wspólne spotkania.

I zaczęły się wycieczki. –W Polsce zwiedziliśmy prawie wszystko. I teraz właśnie dzisiaj będziemyrozmawiały, gdzie pojedziemy. Mamy sprawdzonego przewoźnika i pilota. W Krakowiebyliśmy dwa razy. Koleżanki mnie mobilizują do organizacji wyjażdów. W zeszłymroku byliśmy w Wiedniu. Drugi raz wycieczkę zorganizowałam do Wiednia, bo takim się podobało. W wielu miejscach byłyśmy – Talinie, Rydze, Budapeszcie – wylicza.

Jak powstał „Babiniec”?

– Ja poszłam naemeryturę, a pracowałam wcześniej jako nauczycielka, prowadziłam kółkoteatralne, zawsze byłam społecznikiem. Sąsiadka powiedziała, żeby zorganizowaćjakieś spotkania przy herbacie czy kawie. I to już mi wystarczyło jak ona to podpowiedziała– tłumaczy Mirosława Woźniak. – My pod koniec grudnia ubiegłego roku stałyśmysię stowarzyszeniem. Będziemy mogły starać się o jakieś dodatkowe środki. Terazprzyszło trochę młodych dziewcząt i one tego chciały. Nam starszym wystarczył „Babiniec”bez niczego. My się spotykamy, my się składamy, kupujemy, jeśli coś potrzeba,tutaj pracujemy. Działamy przy Centrum Kultury w Kleczewie, bo to jest naszasiedziba.

Lubią teatr i nawet same występują

Nie dość, że lubią teatr muzycznyto jeszcze… same występują. – Tak. Toteż mi zostało po kółku teatralnym. Byłyśmy kiedyś w teatrze na operze i jednakoleżanka mówi, ty nas wozisz po operach i teatrach, tylko jeszcze baletu nam brakuje.Jak ona mi to powiedziała, to sobie pomyślałam, że balet, to my możemy sobiezrobić same. Wzięłam koleżanki takie trochę zgrywuski. Powiedziałam im: robimybalet. Miałyśmy ścieżkę dźwiękową z Jeziora łabędziego. Jedna z koleżanek byładzikim łabędziem ubranym na czarno, a my wszystkie na biało. Scenariusz byłtaki, że my jesteśmy takie piękne i ważne, a ona chce do nas, a my jej niechcemy. Mnie wypadły przed występem dyski i koleżanka przygotowała mi takiegniazdo, powiedziała: pamiętaj, że jakby coś to sobie usiądziesz. Tylko dwiekoleżanki oprócz występujących wiedziały, że coś takiego planujemy. Sameprzygotowałyśmy stroje. Miałyśmy na twarzach takie maski, spódnice zrobiłyśmy zbiałej bibułki, na straganie kupiłam białe kalesony. Do tego białe T-shiry iskarpetki. Na próbach to się strasznie zawszenaśmiałyśmy. Zaprosiłyśmy na występ pozostałe koleżanki. Najpierwzaczęły się śmiać, a później stwierdziły, że ładnie nam to wyszło – opowiadaMirosława Woźniak.

Drugi Czerwony Kapturek

Drugim spektaklem byłCzerwony Kapturek. – To było tak trochęna wesoło. Kilka osób występowało, a reszta to były drzewa, grzyby,kwiaty. Tak się koleżanki poprzebierały, same porobiły stroje, że byłamzachwycona. I taka śmieszna sytuacja była, bo babcia Czerwonego Kapturka leżałana składanym łóżku, ja byłam myśliwym i kiedy wystrzeliłam, wilk sięprzestraszył, wpadł na babcię i łóżko się złożyło – mówi. Zamierzały teżśpiewać i przebrać się w stylu lat dwudziestych i trzydziestych. Niestety,przeszkodziła pandemia. I teraz to nadrabiają. – Teraz to zrobimy. Dzisiajwszystkie będą mówiły, jakie mają już stroje. Przygotowały rękawiczki, mają perły,opaski z piórkami na głowę już poszykowały. Same przygotujemy sobie teżjedzenie na tę imprezę – mówi. Czy często się spotykają? – Tak, co najmniej raz w miesiącu albo dwa razy. Teraztakie fajne zajęcia mają tutaj dziewczyny – pilates. Ja nie mogę niestety ćwiczyć,bardzo żałuję tego, bo to są naprawdę bardzo fajne spotkania. Są też robótki ręczne.Z Domu Kultury uczestniczymy w zajęciach komputerowych. Warsztaty potrwają 3tygodnie. Było tak fajnie, że teraz chcemy nauczyć się troszkę języka angielskiego.Chodzi o takie podstawy, bo często wyjeżdżamy za granicę, to jak pójdziemy dokawiarni, żebyśmy wiedziały jak zamówić sobie kawę i ciastko – mówi prezeska„Babińca”.

Kto może zapisać się do „Babińca – dozwoloneod lat 40.”– My tujuż jesteśmy rodziną. Spotykamy się od tylu lat. My jesteśmy głównie zKleczewa. Jedna koleżanka jest z Budzisławia i jedna z Ostrowąża. Ze trzy osobymamy też z Konina. Przyjeżdżają, bo chcą. Niektóre należą też do KGW. Kto mażyczenie to przychodzi. Na przykład jedna koleżanka jak skończyła 40 lat, przyniosła dowód osobisty i mówi: pani Mirko, proszę mniezapisać, bo skończyłam 40. – śmieje się prezeska. – Na spotkaniach nigdy niesprawdzam obecności. Bo koleżanki różnie pracują. Chyba że wyjeżdżamy gdzieś,no to już jest coś innego, ale mamy dużo osób takich zaprzyjaźnionych, któretylko czekają na sygnał, że jedziemy do teatru czy wycieczkę i już teraz siędopytują.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%