Region

Zamknij

Dodaj komentarz

Do teściów jechał 400 kilometrów na rowerze. Spędza urlop z rodziną na niemieckiej wyspie

13:37, 02.08.2024 Aktualizacja: 08:01, 27.10.2025
Skomentuj Do teściów jechał 400 kilometrów na rowerze. Spędza urlop z rodziną na...

Krzysztof Kędziora, zawodowo znany jako dyrektorGminnego Ośrodka Kultury w Brzeźnie (gmina Krzymów), a także autor spektaklikomediowych, rozpoczął swój urlop w dość nietypowy sposób. By zacząć odpoczywać,przejechał na rowerze prawie 400 kilometrów. – Spędzamy z rodziną urlop u teściów na wyspie Fehmarn. Przyjeżdżamtutaj 20 lat regularnie. Zawsze znałem Niemcy tylko i wyłącznie z autostrad istwierdziłem już 5 czy 6 lat temu, że fajnie byłoby przyjechać tu rowerem. Jestemdowodem na to, że ktoś kto nie umie biegać, potrafi jeździć na rowerze –opowiada Krzysztof Kędziora.

Początkowo planowałwyruszyć w trasę z Berlina. – Z mojego rodzinnego Ślesina jest trochę zadaleko, więc stwierdziłem, że pojadę albo z Berlina, albo ze Szczecina. Przezpewne perypetie związane pociągiem nie mogłem dojechać do Berlina, więc zdecydowałemsię na dłuższą trasę ze Szczecina – opowiada Krzysztof Kędziora, który prawie400 kilometrów przejechał w ciągu trzech dni.

Dlaczego zdecydował sięna ten wyjazd akurat w tym roku? – Dostałem od żony zielone światło. Dla niej toteż była logistyczna kwestia. Na wyspę Fehmarn Kamila musiała przejechaćsamochodem z dzieciakami 840 kilometrów, co było nie lada wyzwaniem. Ale w tymroku powiedziała, że jak już mam jechać to, żebym jechał. No i tak właśnie za jejsprawą pojechałem – mówi Krzysztof Kędziora.

Co trzeba zabrać w taką podróż?

– Sakwę na rowerzedoposażyła moja żona. Śmiałem się, żewiozę pół domu, bo właściwie byłem przygotowany na każdą ewentualność. Niejestem sportowcem, tylko bardziej takim turystą, który woli zwiedzać, oglądać.Musiałem więc mieć przy sobie wszystko, co pozwoli mi przetrwać w różnychwarunkach kilka dni. To były ubrania, leki, najróżniejsze rzeczy, które się bardzoprzydały. Okazało się na przykład – to taka ciekawostka – że w Niemczech niejest tak jak u nas – w każdej wsi przynajmniej jeden sklep. Kiedy zapytałem,gdzie mogę kupić wodę, to się okazało, że dopiero 20 kilometrów dalej, wnajbliższym miasteczku – mówi Krzysztof Kędziora.

Co zdziwiło go podczastej drogi? Właściwie na prawie 400 kilometrów, tylko może dwadzieścia,dwadzieścia kilka kilometrów jechał drogami, po których też poruszały się samochody.– Reszta to były ścieżki rowerowe, nawet w najmniejszych wioskach. I to wszystkotak fajnie zrobione, że to nie były jakieś drogi łatane, tylko po prostu lityasfalt. To mnie naprawdę bardzo pozytywnie zdziwiło, bo przez to nie musiałem jechaćtakimi obleganymi, uczęszczanymi trasami – opowiada.

Nie robił tego sportowo, a dla siebie

Czy jechał sam? – Tak. Mójsyn miał jechać ze mną, jednak z pewnych powodów zdrowotnych nie mógł, ale umówiliśmysię, że może w przyszłym roku pojedziemy razem. Tylko wtedy już nie 3 a 4 dni –mówi i przywołuje nazwisko Kacpra Koszala, triathlonisty, który przejechałostatnio całą Polskę. – To jest brat mojego szwagra, więc jesteśmy jakbytroszkę w rodzinie. Miałem taki dylemat, że ja 400 kilometrów przez 3 dnijechałem, a on 700 kilometrów pokonał w 45 godzin. Ale to zupełnie nie mojaliga. Ja tego nie robię sportowo, tylko po prostu rekreacyjnie. Dla siebie. Aleto nie była moja pierwsza trasa, bo dość regularnie jeżdżę z synem. W wiekusiedmiu lat już pojechał ze mną i zrobiliśmy razem 70 kilometrów. Tak czasamisobie jeżdżę, bo nie można się zasiedzieć za biurkiem – dodaje.

Czy ciężko było przejechać 400 kilometrów?

– Momentami ciężko. Powyjeździe ze Szczecina do pierwszego postoju było dość ciężko. Po pierwsze byłyspore wzniesienia do pokonania. Po drugie było takie słońce, chyba ze 40 stopni,jeszcze asfalt grzał, to czuło się z 50 stopni i trudno było naprawdę właśnieprzez to wytrzymać. I jeszcze ta perspektywa, że najbliższa woda jest dopiero za20 kilometrów. Tak się trochę czułem jak na pustyni. Trzeba było przejechaćprzez miasteczka, gdzie tylko taka betonoza – sam bruk albo jakieś betonoweelementy. Po prostu to dawało czasami takie wrażenie, jakbym wjechał do piekarnika–opowiada.

Na mecie był szampan, kwiaty i woda dla ochłody

Powitanie przez rodzinębyło wyjątkowe. Na mecie, czyli wjeździe na posesję teściów, rozciągnięta byłaszarfa, był szampan, kwiaty i woda dla ochłody. – Taką mam właśnie fajnąrodzinę, że oni po prostu zawsze najmniejsze nawet sukcesy świętują mniejwięcej w ten sposób. Może bez szampana, ale właśnie w taki sposób – opowiadaKrzysztof Kędziora. A jak wyglądały kulisy dojazdu do mety? –Na wyspę można siędostać tylko mostem, który ma około kilometra długości. On jest w tej chwili remontowany.Widziałem się z żoną nieco wcześniej, bo ona musiała mnie przewieźć przed most,ponieważ tam jest zakaz poruszania się pieszych i rowerzystów. Już wtedy sięprzywitaliśmy, a za mostem już dojechałem do miejscowości, w której mieszkająmoi teściowie – mówi.

Na tym nie koniecCzyKrzysztof Kędziora myśli o tym, by pokonywać na rowerze jakieś większe trasybądź tę samą w następnym roku? – Będę teraz tę trasę sobie w głowiemitologizował, że było tak fajnie i poszło tak gładko. Ja mam po prostumechanizm wyparcia i za tydzień już będę sobie wspominał tę trasę jako gładką ibez przeszkód. Bardzo lubię Kujawy i lubię tam jeździć, nawet tak po 100kilometrów. Mieszkam w Ślesinie, to już na Kujawy niedaleko. Na pewno cośwymyślę jeszcze. Może Podlasie na przykład? – zastanawia się. Czy pojedzie jeszczew tym roku? – Nie. Już mam tak poukładany czas, że jak wracam z urlopu, towłaściwie przez dwa miesiące mam codziennie po kilka rzeczy, które muszę zrobići zawodowo, i artystycznie, więc to byłoby trochę trudne. Mam premierę dziewiątąjuż od początku mojej pisarskiej, w cudzysłowie kariery, 16 września w NowymSączu. To będzie komedia „Wykapany zięć”, przygotowywana na festiwal –wyjaśnia.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%