Stowarzyszeniezawiązały w lutym tego roku, ale ich pierwsze spotkanie odbyło się dwa latatemu. – To były takie schadzki, jak my mówimy. Spotykałyśmy się, knułyśmy, cobędziemy robić. I w pewnym momencie zapadła decyzja, że działamy. Nasząpierwszą akcją była Szlachetna Paczka. Później włączyłyśmy się w pomoc dlaUkrainy. Właściwie jako pierwsze nawet wymyśliłyśmy akcję, że zrobimy punkty wnaszej gminie do zbierania różnych potrzebnych rzeczy, które później z pomocąOSP i urzędu zostały zawiezione do Domu Chłopaków w Broniszewicach. Stamtąd zostałyprzewiezione do sióstr w Ukrainie. Później zapadła decyzja, że jak już mamydziałać, to działajmy legalnie. Zarejestrowałyśmy swoje stowarzyszenie. Oficjalnieod lutego tego roku działamy jako Stowarzyszenie Aktywne Kobiety Gminy Krzymów– mówi prezeska Daria Sękowska. W stowarzyszeniu jest 25 członkiń i ciągleprzybywają nowe.
Jak podkreślają, nie skupiają się na działalności jedynie naKrzymowie. – Mamy dziewczyny z całej gminy. Z tych naszych małych miejscowości.Tutaj się zbieramy i razem staramy się podejmować różne decyzje, wspólniedziałać na terenie całej gminy. A jeśli spoza gminy ktoś nas zaprosi, równieżchętnie się udzielamy. Chcemy działać przede wszystkim dla kobiet, pomagać kobietom, dzieciom, żeby działo się tutaj coświęcej. Chcemy się rozwijać. Piszemy pierwsze granty, konkursy. Mamy pierwsze sukcesy. Brałyśmy po raz pierwszyudział w konkursie kulinarnym w Kramsku. Zajęłyśmy trzecie miejsce za serniczek iczwarte za roladki. Cały czas działamy i chcemy brać udział w kolejnychwyzwaniach, konkursach, grantach, gdzie się uda, będziemy na pewno się pokazywać – zapewniają. – Startowałyśmy wkonkursie wielkanocnym w GOK-u w Brzeźnie. Nasz stół się wyróżniał. Wszystkiezrobiłyśmy jakieś potrawy. Nie wygrałyśmy, ale fajnie się przy tym bawiłyśmy.Były ogromne emocje. Rewelacyjnie to wyszło.
Organizują pierwszyjarmarkSą organizatorkami i pomysłodawczyniami pierwszego JarmarkuŚwiątecznego w Krzymowie, który odbędzie się 10 grudnia. Zaprosiły do udziałutwórców rękodzieła, firmy, Koła Gospodyń Wiejskich, harcerzy, Warsztaty TerapiiZajęciowej, kupców i innych chętnych do wystawienia świątecznego stoiska podczastego wydarzenia. – To nasza pierwsza taka duża impreza, więc w tym rokuodbędzie się jeszcze w remizie, a jak się przyjmie, to w przyszłym roku zrobimyją na zewnątrz. Teraz skupiłyśmy się na naszych szkołach, przedszkolach,harcerzach, którzy w okresie świątecznym sprzedają swoje dekoracje, by zarobićna swoje utrzymanie. Na dworze nigdy nie wiadomo jaka będzie pogoda w danymdniu i szkoda, żeby dzieciaczki marzły i dlatego robimy w środku. Już terazwpływają do nas pierwsze zgłoszenia spoza gminy. To bardzo miłe, że sięodzywają, że chcieliby u nas wziąć udział w jarmarku – mówi prezeska.
W regulaminie jarmarku zapisano punkt, że organizatorzy nie pobierająopłat za udostępnienie miejsca. – Prosimy natomiast wystawcę o pozostawienie upominku,który będziemy mogły przekazać na jakąś akcję charytatywną – mówi DariaSękowska. Czy są chętni wziąć udział w jarmarku? – Właściwie to już zamknęłamlistę. Jak jeszcze będą wpływały jakieś zgłoszenia, to będziemy chciałyzaprosić jak najwięcej uczestników. Zgłosiło się Koło Gospodyń Wiejskich,szkoły, harcerze, lokalni przedsiębiorcy. Jeśli chodzi o prezentowane wyroby tobędzie duża różnorodność. Jarmark będzie połączony z gminnym ubieraniemchoinki, zostanie podświetlona główna ulica Krzymowa. Będą także występy, mamygwiazdę wieczoru, ale na razie nie chcemy zdradzać kto będzie. Warto przyjść,przyjechać, może być ciekawie. Będziecoś innego, coś fajnego. I po raz pierwszy – mówi Daria Sękowska.
W tym roku zorganizowały po raz pierwszyBabiniec. – Udał się rewelacyjnie. Zaczęło się od tego, że Babiniec miał byćnie w szpilkach tylko w trampkach. Wszystkie mamy różowe trampki. To jest naszznak. Bo kobieta przecież nie zawsze musi być w szpilkach. Mamy się czućwygodnie, swobodnie w swoim towarzystwie i swoim stroju. I dlatego mamytrampki. Babiniec również odbył się w trampkach i 99 procent pań w nichprzyszło, a te które nie były pewne, miały je w torebkach i od razu przebrały.Trampki super wyglądają do sukienki, więc w niczym to nie przeszkadzało.Miałyśmy się czuć wygodnie i to się udało. A że się nam to spodobało, towszystkie rzuciły hasło, że będziemy miały trampki. W naszym logo też widniejetrampek. Ciężką pracą dziewczyn udało się zarobić pierwsze pieniądze. Kupiłyśmyza nie dla każdej członkini koszulkę. Jest na nich nasze logo, abyśmy naimprezach mogły wystąpić w różowych trampkach i koszulkach naszegostowarzyszenia – mówi Daria Sękowska.
Potrafią wyjść z domuChcą pokazać, że kobiety potrafiąwyjść z domu i mają własne pomysły. – Mamy ich bardzo dużo i będziemy wprzyszłości je realizować. Każda z nas jest inna, każda ma inną osobowość.Cechuje nas to, że potrafimy się razem w danymmomencie spiąć i zrobić coś fajnego dla siebie i innych. To czasem nasfizycznie obciąża, ale wystarczy uśmiech i radość, że mogłyśmy coś fajnegozrobić, mimo że to czasem naprawdę ciężka praca – mówi Anna Walczak,wiceprezeska. Członkinie bardzo dobrze się uzupełniają. – Mamy księgowe,florystki, makijażystkę, krawcową. Każda z nas jest inna. Fajnie, że są osoby,które mają więcej doświadczenia. Dziewczyny działają w OSP. Jest medalistkawioślarstwa. Tu jest niesamowity zawodowy przekrój kobiet – opowiadają. Współpracująze strażakami. – Staramy się z naszymi lokalnymi jednostkami działać i dobrze żyć, i się wzajemnie wspierać.Dzięki temu możemy korzystać z remizy. Teraz będziemy robiły andrzejkikoszyczkowe, odbędą się w OSP Krzymów. Dzielimy się obowiązkami. Jakpotrzebujemy pomocy, to po prostu o nią prosimy. Nie mamy takiego poczucia, żedamy radę same – mówią.
Skrzykują się na Messengerze– Tak jestnajszybciej i najłatwiej. Jak mi przychodzi jakaś myśl, to zawsze to na grupę wrzucam,a później sprawdzam, czy już mi dziewczyny odpisały, czy muszę je pogonić –śmieje się prezeska. Na poszczególne imprezy tworzą jeszcze podgrupy. – Terazna jarmark mamy taką, żeby jak ktoś nie bierze udziału, nie miał ciąglepowiadomień. Rozdzielamy zadania. Teraz na jarmark zgłosiło się 5 dziewczynplus zarząd. Robimy sobie zebrania on-line, ustalamy co byśmy chciały,spotykamy się z organizatorami, przedstawiamy wspólnie swoje wizje i dopieropóźniej przekazujemy reszcie, jakiej oczekujemy pomocy, tak żeby nie robić zadużego zamieszania. Dzielimy się obowiązkami, żeby wszystko nie spadało najedną osobę. Grudzień jest taki intensywny, bo przed nami jeszcze wigiliastowarzyszenia i OSP Krzymów. To nasza wigilia, na którą zapraszamywspółpracujące z nami instytucje. W ubiegłym roku wszystko przygotowałyśmysame, nie było żadnego cateringu, ubierałyśmy stoły, kolację przygotowałyśmy izapraszałyśmy delegacje, a nie jedną osobę. To się podobało – mówią.
W styczniu zaczynają pierwsze szkolenia dla członkiń. – Tobędzie pierwsza pomoc, ratownictwo. W lutym będzie na pewno Babiniec. Mamy jużzaplanowane także warsztaty z florystyki. Będziemy starały się co miesiączrobić nie tylko coś dla kogoś, ale też dla nas, żeby dziewczyny wiedziały, żedoceniamy ich pracę i chcemy je wyróżnić. Faktycznie ten rok był ciężki. Całyczas się coś działo. Tak naprawdę na 90 procent wszystkich imprez to dziewczynycoś przygotowywały i robiły to ze swoich pieniędzy. Wszystkie wychodziłyśmy zzałożenia, że jak teraz się napracujemy i zarobimy, to później będzie nam tooddane. Chcemy więc im trochę to oddać, oprócz tych naszych kwartalnych spotkańz lampką wina jak to nazywamy, gdzie nie wino jest obowiązkowe, a właśnie ta lampkado wina. Bez niej nikt nie wchodzi, a pije co chce – mówi Daria Sękowska. – Chcemy,żeby w gminie więcej się działo, żeby było słychać o Krzymowie. Żeby ludziezaczęli wychodzić z domów. Małymi kroczkami, może coraz więcej osób będziechciało przyjść, zobaczyć co organizujemy. My w takim składzie mamy dużo pomysłów. Chcemy coś zrobić odsiebie dodatkowo – mówią.
Przydałby się własnykątKorzystają z gościnności strażaków, ale chciałyby miećwłasny kąt. – Na pewno byłoby nam łatwiej. Tutaj sala jest wynajmowana na różneuroczystości i musimy się dopasować. Dostałyśmy od strażaków taki kawałekmiejsca, żebyśmy sobie jakąś szafę wstawiły i nie musiały tego wszystkiegotargać, ale brakuje nam takiego własnego miejsca. Będziemy wiercić dziurę wbrzuchu naszym włodarzom, żeby znaleźli dla nas kąt. Może coś się uda – mówią.I dodają, że chcą być organizacją pożytku publicznego.
W stowarzyszeniu nie ma mężczyzn. – Ale jak najbardziejkorzystamy z ich pomocy. Pomagają nam nasi mężowie. Wspierają nas, bo inaczejby nas tutaj nie było. Chciałyśmy mieć taki swój azyl, miejsce gdzie sięspotkamy, pogadamy, ponarzekamy. Chodzi też o to, żebyśmy wyszły z domów –mówią i dodają, że mają w planach festyn rodzinny.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz