Region

Zamknij

Dodaj komentarz

Sekretarz Wisławy Szymborskiej przyjechał do Koła. Jaki dowcip poetka opowiedziała królowi Szwecji?

14:39, 28.03.2022 Aktualizacja: 08:05, 24.10.2025
Skomentuj Sekretarz Wisławy Szymborskiej przyjechał do Koła. Jaki dowcip poetka...

To jedno z takichspotkań, które mogłoby się nie kończyć. Do Powiatowej i Miejskiej Biblioteki wKole przyjechał Michał Rusinek, przez 15 lat sekretarz Wisławy Szymborskiej.Poetkę poznał pół roku przed tym, gdy dostała nagrodę Nobla.

Michał Rusinek na powitanie powiedział, że Wisława Szymborskaprzychodząc na spotkania z czytelnikami, a te były dosyć rzadko, miała wtorebce przygotowaną wyrwaną stronę z programu telewizyjnego. – Wszystkim czytała, co ich minie, kiedy będąsiedzieć na spotkaniu z nią – mówił Michał Rusinek. SekretarzemSzymborskiej był przez 15 lat, teraz jest prezesem jej fundacji. Poznali siępół roku przed przyznaniem poetce Nobla. – Byłemwtedy na ostatnim roku studiów. Zorganizowaliśmy Towarzystwo Limeryczne izaprosiliśmy również Szymborską na przyjęcie studenckie z tanim winem – mówiłMichał Rusinek w Kole. Kiedy pierwszy raz dzwonił do poetki, był przerażony,ręce mu się trzęsły. – Spotkanie było absolutnie urocze, wszyscy byliśmypod jej ogromnym wrażeniem – wspominał.

Początkowo do Sztokholmu z poetką miał nie lecieć poodebranie nagrody Nobla, ale został jeden wolny bilet lotniczy, więcostatecznie znalazł się wśród gościSzymborskiej. Michał Rusinek czytelnikom w Kole radził, że jeśli kiedykolwiekzostaną zaproszeni na bankiet noblowski, to wcześniej lepiej się najeść. Wszyscy dowiedzieli się też, jaki dowcipWisława Szymborska opowiedziała królowi Szwecji. – Nienawidziłajak zapadała jakaś cisza, więc bawiła go konwersacją – mówił MichałRusinek. Król usłyszał więc dowcip o Szkocie podróżującym pociągiem, któregopasażer zapytał gdzie jedzie. Odpowiedział, że w podróż poślubną. – A gdzie żona? A on mówi na to „ja się ożeniłem z wdową, ona już była” – opowiadałMichał Rusinek.

O czym jeszcze opowiadał w Kole? Czytelnicy dowiedzieli sięmiędzy innymi, że noblistka zostawiła niewiele rękopisów. – Uważała, że nie ma sensu, żeby zostawałyjakieś ścinki, notatki – tłumaczył Michał Rusinek. – Drugipowód był taki, że ona prawie w ogóle nie produkowała rękopisów. Sporządzałatakie ledwo czytelne notatki do wierszy, czytelne dla niej i później siadała nadmaszyną do pisania, która była dla niej taką maszyną do nadawania formywierszowi. Pierwsza wersja wiersza powstawała często na maszynie, myślę że z różnychwzględów. Dawała pewne ograniczenie formalne. Bardzo nie lubiła kiedy wersybyły długie. Jak się pisze ręcznie, to można ścieśnić swój charakter pisma.

Szymborska bardzo nie lubiła też, kiedy jacyś aktorzy czyaktorki recytowali przy niej jej wiersze. – Mówiłazwykle „to może ja?” – opowiadał Michał Rusinek.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%