Ewa Pajor, piłkarka Barcelony i była zawodniczka Wolfsburga i Medyka Konin, odwiedziła siedzibę klubu, w którym wszystko się zaczęło. Podczas wydarzenia odbyła się konferencja prasowa, a po niej przyszedł czas na wspólne zdjęcia i autografy. Wielu kibiców czekało przed stadionem, żeby spotkać się z najlepszą polską piłkarką. Razem z Ewą do Konina przyjechała także Agata Tarczyńska, która również występowała w barwach Medyka Konin.
::photoreport{"type":"see-button","item":"50042"}
Medyk przygotował dla Ewy specjalny krótki film, pokazujący jej występy w Lidze Mistrzyń w barwach konińskiej drużyny, pożegnalną konferencję prasową, gdy przechodziła do Wolfsburga, a także emocje po końcowym gwizdku w wygranym finale Ligi Mistrzyń. – Dziękujemy, Ewa. Tak jak mówiliśmy wtedy, Medyk Konin to twój dom. Robimy wszystko, żebyś miała gdzie wrócić – mówił Roman Jaszczak, prezes konińskiego klubu.
– Tak naprawdę nie wiem, co będzie się działo przy kolejnych moich krokach. Ja jestem w tym momencie skupiona na tym, co jest tu i teraz, czyli jestem zawodniczką najlepszego klubu w Europie. Mogę to powiedzieć i jestem tam bardzo szczęśliwa, a co będzie w kolejnych moich latach, tego jeszcze nie mam zaplanowanego, ale nigdy nie mów nigdy – odpowiedziała na zaproszenie do powrotu zawodniczka FC Barcelony.
Ewa Pajor przekazała Medykowi swoją koszulkę z finału Ligi Mistrzyń z Olympique Lyon z tego sezonu. – Dla trenera, klubu, koszulka z mojego wyjątkowego meczu, wyjątkowego zwycięstwa, bo tak naprawdę wszystko tutaj się zaczęło z tym samym numerem. Dziękuję trenerze – powiedziała napastniczka FC Barcelony. W zamian Ewa Pajor i Agata Tarczyńska otrzymały koszulki Medyka Konin ze swoimi nazwiskami i numerami.
– Oczywiście w trakcie sezonu zaglądam, co dzieje się tutaj, ale ciężko jest mi oglądać mecze. Myślę, ze ten klub zasługuje na to, aby wrócić do Ekstraligi, aby wrócić na to miejsce, na które zasługuje i bardzo w to wierzę i trzymam za to kciuki, a także, żeby Medyk zagrał ponownie w Lidze Mistrzyń – dodała.
Co czuła, wracając do Konina? – Już trenerowi powiedziałam, że gdy jechałam tutaj, to czułam, może nie takie same emocje, bo mój pierwszy przyjazd do Konina to był ogromny płacz, ponieważ musiałam zostawić moją rodzinę, ale był smutek. Dzisiaj jednak trochę w brzuchu się zakręciło, poczułam trochę wzruszenia, ale jestem szczęśliwa i cieszę się, że mogę być tutaj dzisiaj z wami, że mogę odwiedzić miejsce, gdzie to wszystko, ta profesjonalna piłka się zaczęła, dlatego jestem wdzięczna za zaproszenie i szczęśliwa, że mogę tu być – mówiła Ewa Pajor podczas konferencji prasowej.
Do jakiego wydarzenia związanego z Medykiem Konin Ewa Pajor najczęściej wraca? – Do wszystkich trofeów. Najbardziej wyjątkowe są oczywiście te z pierwszą drużyną, czyli nasze pierwsze mistrzostwo Polski, ale też wszystkie mecze w Lidze Mistrzyń. Wyjątkowym wspomnieniem dla mnie jest to, jak po raz pierwszy przyjechałam do Konina. Byłam malutką dziewczynką, która zagrała pierwszy raz w koszulce Medyka Konin na hali Rondo. Tych wspomnień jest jednak naprawdę bardzo, bardzo wiele – przyznała Ewa.
Jak Ewa Pajor ocenia rozwój kobiecej piłki nożnej na przestrzeni ostatnich lat? – Chyba wszyscy to czujemy, że w ostatnich pięciu latach piłka nożna kobiet na całym świecie to najszybciej rozwijająca się dyscyplina. Czuć to w każdym kolejnym roku – powiedziała. A jak jej się mieszka w Barcelonie? – Bardzo dobrze. Jestem tam szczęśliwa, ale zawsze powrót do domu jest dla mnie bardzo wyjątkowy. Teraz jestem w Polsce, cieszę się czasem spędzonym z moją rodziną, bo też za nią bardzo tęsknię – mówiła.
Jakie ma marzenia? - Moim marzeniem jest stawać się coraz lepszą piłkarką i osobą. Moim wielkim marzeniem było wygrać Ligę Mistrzyń, ale w tym roku to zrobiłyśmy z moim klubem. Teraz kolejnym marzeniem jest to, aby wygrać ją ponownie. Wiemy, że finał Ligi Mistrzyń w przyszłym roku będzie w Polsce, w Warszawie, dlatego to jest moje kolejne marzenie i oczywiście awansować z reprezentacją na mistrzostwa świata pierwszy raz w historii – powiedziała Ewa Pajor.
Czy Ewa Pajor pamięta, o czym myślała, odchodząc z Medyka? – Wtedy w mojej głowie był ogromny smutek, bo opuszczałam mój klub, gdzie się wychowałam, gdzie dostałam tę najważniejszą szansę, czyli zagrania w profesjonalnej piłce. Wtedy czułam ogromny smutek, ale też trochę na pewno strach przed tym, co będzie przede mną, czyli wyjazd do nowego kraju, wyjazd do nowego klubu. Z perspektywy czasu jednak niczego nie żałuję. To był najlepszy krok w tamtym momencie i było wiele emocji – przyznała napastniczka Barcelony.
A jak prezes, a wcześniej trener, Roman Jaszczak wspomina Ewę Pajor? – Super wspominamy tutaj Ewę. Ona nie umiała przegrywać i kiedy Medyk tracił bramkę w mistrzostwach Polski młodziczek, to chciała robić wszystko, wyrzucać auty, wybijać rzuty różne i długo nie mogliśmy jej wytłumaczyć, że to do niej mają te auty i te rzuty różne wybijać, żeby ona mogła strzelać bramki. Potem nieco dojrzała piłkarsko i przewyższała swojej koleżanki z tego samego rocznika. Pamiętam okrzyki trenerów, jak wpuszczałem Ewę, „uważajcie na nią, bo ta mała jest niebezpieczna”. Ewa na treningach nie do końca była widoczna, ona była pracowita, ale nie wykazywała tych umiejętności strzeleckich. Natomiast kiedy wychodziła na mecz, załączało się to coś i zawsze tak uderzyła w piłkę, że ona trafiała do bramki. To był dla mnie już wtedy fenomen – powiedział.
Po konferencji prasowej Ewa Pajor i Agata Tarczyńska rozdawały autografy i robiły sobie zdjęcia z kibicami. Na koniec zawodniczki weszły na Stadion im. Złotej Jedenastki K. Górskiego w Koninie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz