Już w sobotę, 27 czerwca, na placu przy Centrum Wykładowo-Dydaktycznym ANS w Morzysławiu, królować będzie muzyka na najwyższym światowym poziomie. Dla konińskiej publiczności wystąpi ceniona i obsypana nagrodami Orkiestra Filharmonii Poznańskiej pod batutą Jakuba Chrenowicza. Podziwiać będziemy również talent młodej skrzypaczki Zofii Anny Olesik. A już teraz u nas rozmowa z Wojciechem Nentwigiem, dyrektorem Filharmonii Poznańskiej.
– W ciągu kilkunastoletniej historii Koncertów Świętojańskich w Koninie, Orkiestra Filharmonii Poznańskiej występowała tu wielokrotnie. Czy oznacza to, że lubicie grać dla mieszkańców naszego miasta i regionu?
– Bardzo lubimy Konin, a zwłaszcza Koncerty Świętojańskie, które przed laty wspólnie z moim imiennikiem, panem prezesem Wojciechem Pluta-Plutowskim, wymyśliliśmy. Otwieraliśmy pierwszy z cyklu, a teraz jest czternasty. Występowaliśmy kilka razy podczas tego wydarzenia. Za każdym razem to absolutnie fantastyczne przeżycie. Instytucja muzyczna żyje tylko wtedy, kiedy ma publiczność. Mówiąc nieskromnie, my w każdym sezonie artystycznym mamy frekwencję, której zazdrościć nam mogą wszystkie pozostałe instytucje muzyczne, nie tylko w Polsce. Na każdy koncert mamy więcej chętnych niż miejsc w sali koncertowej. Cieszymy się więc, gdy możemy docierać do innych miejsc, przede wszystkim w Wielkopolsce, chociaż gramy we wszystkich największych salach koncertowych Polski.
– Gdy patrzyłem na kalendarium waszej orkiestry, to jest ono szczelnie wypełnione!
– Szczególną radość i satysfakcję daje nam docieranie do publiczności w Wielkopolsce. W naszym województwie jest jednak mało miejsc, w których orkiestra, nawet nie w pełnym składzie, może się zmieścić. Dlatego takie wydarzenia jak Koncert Świętojański w Koninie ogromnie nas cieszą. W zasadzie można powiedzieć, że na koncertach plenerowych możemy mieć nieograniczoną liczbę odbiorców. Mówimy o tysiącach osób. Także w Poznaniu gramy takie koncerty, kiedyś nad Maltą, potem na Łęgach Dębińskich, a w tym roku w muszli koncertowej w Parku Wilsona. Szacujemy, że w ubiegłym roku przez taki koncert przewinęło się ponad 15 tysięcy osób. To jest fantastyczne, kiedy ludzie słuchają w plenerze dzieł największych kompozytorów w dziejach. To jest dla nas ogromna satysfakcja, bo często takie osoby nie mają kontaktu z muzyką klasyczną na co dzień. Mówią mi później, że nie wiedziały, iż ta muzyka jest tak piękna i jest dla każdego. To fantastyczna przygoda.
– Koncerty Świętojańskie w Koninie mają już swoją stałą publiczność. Znakomicie wyedukowaną muzycznie. Traktuje ona to wydarzenie, jak wyjście do filharmonii.
– To jest cudowne. W Poznaniu mamy stałych bywalców naszych wydarzeń. Także z Konina. Być może część z nich została zachęcona naszymi koncertami w Koninie? Każdy z nas, nawet jeśli nie ma jeszcze takiej świadomości, jest wrażliwy na piękno. Beethoven, Brahms, Chopin, Wieniawski… Zaryzykuję stwierdzenie, że jest to muzyka dla każdego wrażliwego człowieka.
– Czy program Koncertów Świętojańskich jest specjalnie przygotowywany?
– Tak! W tym roku orkiestrą pokieruje młody poznański dyrygent, już profesor, Jakub Chrenowicz, który znany jest konińskiej publiczności z poprzednich koncertów. Jest kierownikiem Katedry Dyrygentury Symfonicznej i Operowej Akademii Muzycznej w Poznaniu. Cieszymy się, że studentką tej uczelni jest również solistka, która wystąpi z naszą orkiestrą. Zofia Anna Olesik, dzięki wygraniu XI Ogólnopolskiego Konkursu Skrzypcowego im. Zdzisława Jahnkego, zakwalifikowała się do udziału w 17. Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego, który odbędzie się w październiku tego roku w Poznaniu. Przyjeżdżamy więc do Konina silną poznańską ekipą.
– Połączenie znakomite – doświadczenie, młodość i talent!
– Prawdopodobnie Orkiestra Filharmonii Poznańskiej jest w tej chwili „najmłodszą” w Polsce, ponieważ mamy wielu młodych, wspaniałych muzyków. Jeśli ktoś ma dobrą pamięć wzrokową, a pamięta ten zespół sprzed kilku lub kilkunastu lat, to może pomyśleć, że ma do czynienia z… inną orkiestrą.
– Czy tę świeżość słychać też w grze?
– Orkiestra zawsze ma swoje oblicze, budowane przez lata, choć ono się zmienia. Mamy taką zasadę, że każdy kolejny sezon musi być lepszy od poprzedniego. Nie tylko chodzi o ciekawszy repertuar, ale przede wszystkim o coraz wyższy poziom wykonawstwa. Każdy prawdziwy artysta wspina się ku szczytom i unosi się wyżej i wyżej, a z drugiej strony wie, że nigdy tych szczytów nie osiągnie. Jak powiedział legendarny Herbert von Karajan, szef Filharmoników Berlińskich – jeśli wydaje Ci się, że osiągnąłeś już postawiony sobie cel, to znaczy, że postawiłeś go sobie zbyt nisko. Filharmonia Poznańska na pewno kilkoma rzeczami różni się od podobnych instytucji w Polsce, między innymi tym, że każdego sezonu kilkanaścioro muzyków orkiestry występuje z nią w roli solisty! Naszą orkiestrą chcą dyrygować najlepsi. Staramy się, żeby dyrygenci, jak i większość solistów, byli z najwyższej półki międzynarodowej. Nie jesteśmy najbogatszą filharmonią, nie tylko w Europie, ale i w Polsce, ale jakoś sobie z tym od lat radzimy. To sprawia, że jesteśmy szczęśliwi, że nasza publiczność jest szczęśliwa, bo bez niej istnienie takiej instytucji nie miałoby sensu. W ciągu roku gramy 40-50 koncertów. A każdy koncert to – zazwyczaj co tydzień – premiera. Możemy więc powiedzieć, że mamy rocznie kilkadziesiąt premier, podczas gdy teatry czy opery – kilka, rzadziej kilkanaście. To satysfakcja i szczęście podejmowania każdego tygodnia nowych wyzwań programowych, ale i spotykania się co tydzień zazwyczaj z innym dyrygentem i solistą.
– To pewnie duże wyzwanie stworzyć taki repertuar, który – tak jak Pan mówił – byłby z każdym rokiem coraz lepszy?
– To jest konieczność. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Pamiętam, kiedy Piotr Beczała dał pierwszy galowy koncert w Polsce właśnie w Filharmonii Poznańskiej – w 2007 roku, z Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej. Wtedy jeszcze niewielu Polaków wiedziało, kim jest ten artysta. Mam szczęście się z nim przyjaźnić od lat. Udało mi się go w trybie absolutnie szybkim do nas zaprosić. Już wtedy, w 2007 roku, miał kalendarz wypełniony do 2015 roku. On dokładnie wiedział, co będzie robił przez najbliższych 7 czy 8 lat. To imponujące. My staramy się pracować z dwu-, trzyletnim wyprzedzeniem. Ale czasami już jest za późno, żeby spróbować zaprosić tych artystów, których bardzo byśmy chcieli u nas gościć.
– Mówił Pan wiele razy, że Koncerty Świętojańskie w Koninie to perełka, bo rzadko się zdarza, żeby prywatny przedsiębiorca organizował tak duże wydarzenia artystyczne. Czy to jest cały czas coś wyjątkowego?
– To jest absolutnie wyjątkowa historia i wzór dla innych polskich, i nie tylko, przedsiębiorców, którzy potrafią się dzielić z innymi tym, co dzięki swojej pracy zdobyli. To bardzo szlachetne, że pan Wojciech Pluta-Plutowski zaprasza mieszkańców miasta, z którymi od bardzo wielu lat jest związany, i ofiaruje im właśnie takie wydarzenie.
– Orkiestra Filharmonii Poznańskiej ma na swoim koncie wiele sukcesów, grała z największymi artystami światowej klasy. Czy macie jeszcze jakieś marzenia?
– Zawsze. To jest właśnie to wspinanie się. Dla przykładu powiem, że graliśmy na przykład z większością najwybitniejszych skrzypków na świecie. Jesteśmy z tego dumni! Ale marzenia oczywiście mamy. Nie będę ich zdradzał, ale niektóre spełnią się w nowym, osiemdziesiątym sezonie. Mamy marzenia i chcemy je urzeczywistniać. Wydaje mi się, że w minionych 20 latach mojej kadencji, udało się ziścić wiele z tych marzeń, a kolejne są przed nami.
– Domyślam się, że w realizacji tych marzeń bardzo pomaga wasze niezwykle bogate portfolio.
– Jesteśmy orkiestrą absolutnie rozpoznawalną w Europie. Żadna polska orkiestra nie nagrała tylu znakomitych albumów i nie sięgnęła po tyle prestiżowych nagród. Tydzień przed koncertem w Koninie, czyli 21 czerwca, w dniu Święta Muzyki, francusko-niemiecka stacja telewizyjna ARTE wyemituje 11 koncertów z różnych miejsc Europy z udziałem wybitnych orkiestr i solistów, z Marthą Argerich na czele. I my – jako jedyna polska orkiestra – zostaliśmy do tego niezwykłego projektu „europiano – najpiękniejsze koncerty fortepianowe Europy” zaproszeni. Koncert fortepianowy e-moll Fryderyka Chopina z udziałem pianisty Alima Beisembayeva i Filharmoników Poznańskich pod batutą Łukasza Borowicza został już zarejestrowany na początku czerwca, podczas jednego z naszych koncertów. Będzie on jednym z 11 prezentowanych 21 czerwca (w godzinach 15.30-23.00) na antenie telewizji ARTE oraz on-line na arte.tv. Zapraszamy.
zdj. Kuba Cichocki
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz