Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Rodzina Ogórków na zjeździe zjadła… ogórkową. „Nasi przodkowie to cudowni ludzie”

Milena Fabisiak Milena Fabisiak 07:01, 14.06.2026 Aktualizacja: 19:28, 13.06.2026
1 Rodzina Ogórków na zjeździe zjadła… ogórkową. „Nasi przodkowie to cudowni ludzie”

W sobotę 6.06.2026 r. do sali OSP w Sławsku przyjechało 120 osób. Zjedli razem obiad, choć nie wszyscy się znali. Wszyscy natomiast mają w swoim drzewie genealogicznym kogoś, kto nosił nazwisko Ogórek. II Zjazd Rodziny Ogórków pokazał, jak ważny dla tej grupy jest szacunek do własnych korzeni, wartości przekazywane z pokolenia na pokolenie oraz, jakie znaczenie miało to spotkanie i bycie razem. Chętnie mówili o swoich przodkach, że to cudowni ludzie, pracowici i uczciwi, którzy z niczego zbudowali swoje własne imperia w różnych miejscach Polski, a nawet świata. Umówili się już na następny zjazd.

I Zjazd Rodziny Ogórków odbył się 19 lat temu 7.07.2007 roku. Na II zjeździe rodzina spotkała się w Sławsku (gmina Rzgów). Przez ten czas pojawiły się nowe pokolenia, przybyło kilka siwych włosów, niektórym ich ubyło, a wszyscy mają więcej wspomnień i historii do opowiadania. Organizatorzy mówili, że rodziny się nie wybiera – i całe szczęście, bo trudno byłoby znaleźć lepszą! Podkreślali, że rodzinne spotkania są jak ogórki kiszone – im dłużej dojrzewają, tym bardziej są wyjątkowe. I nie chcą czekać już tak długo na kolejne spotkanie, dlatego jest już znana data następnego to 5.05.2035 r., który też przypada w sobotę. Warto zaznaczyć, że w terminach wszystkich uroczystości kilka cyfr jest takich samych.

O swojej rodzinie podczas zjazdu opowiadały nam Halina Janc, Krystyna Bereza i Maria Mijalska (siostry z domu Ogórek) oraz Małgorzata Tomaszewska-Rasmussen, Katarzyna Czajka i Jolanta Śnihur – kuzynki, których babcia z domu nosiła nazwisko Ogórek. Rodzina na spotkanie zjechała z całej Polski, także z Danii, Niemiec i Anglii. Najstarszym członkiem rodziny obecnym na zjeździe był Marian Tomaszewski (88 lat), najmłodsza była siedmiomiesięczna Klara.

– Mój tato wywodzi się z rodziny Ogórków, jego mama była z domu Ogórek i wyszła za mąż za Stefana Tomaszewskiego. Miała piątkę dzieci. Mój tato Marian był drugi z kolei – opowiadała Jolanta Śnihur.

Trzy siostry – Maria Mijalska, Krystyna Bereza i Halina Janc – wspominają swojego tatę.

– Co możemy powiedzieć o tej naszej rodzinie? Przede wszystkim tata Leonard nauczył nas pracy i przedsiębiorczości. Mamy jeszcze dwóch braci. Nasze rodzeństwo naprawdę super pomagało w zorganizowaniu tego zjazdu. Zaangażowały się już nasze dzieci i synowe brata, które weszły w rodzinę. Także myślimy, że to na przyszłość dobrze wróży – opowiadała Krystyna Bereza.

Halina Janc jest najmłodszą córką Leonarda.

– Warto się spotykać, bo z każdego spotkania są jakieś kolejne pomysły. I na przykład na weselu u Kasi podjęliśmy decyzję w 2000 roku, czyli 26 lat temu, że się w trójkę będziemy spotykać na wszystkie święta Bożego Narodzenia. I to trwa 25 lat. W jednym roku była przerwa z powodu pandemii. Ale wtedy zorganizowaliśmy spotkanie latem. Nie ma rzeczy niemożliwych. Jak ktoś chce to zawsze może – mówiła.


– Ja to tylko o swoim tacie Leonardzie mogę powiedzieć, że był bardzo opiekuńczy. Kiedy jego siostra została wdową z piątką małych dzieci, to on zastąpił im ojca w jakimś sensie. Jako dzieci nie rozumiałyśmy, dlaczego tamta rodzina nas odwiedza. Oni przyjeżdżali do nas i traktowali naszego tatę wyjątkowo jak tatę, a nasi rodzice jak brata. Dla nas to było dziwne, dopóki nie miałyśmy świadomości, że nasz tata poświęcił powiedzmy 10 lat, żeby tamte dzieci i siostra miały pomoc, bo był rolnikiem – wspominała Maria Mijalska.

– Jestem córką tego fantastycznego faceta, który się nazywał Józef Tomaszewski, czyli to ten brat zaraz po Marianie. Tata miał brata bliźniaka, ale go nie znaliśmy, bo on umarł jako małe dziecko. Uważam, ze ta rodzina ma ogromne poczucie humoru, jest przedsiębiorcza i bardzo pracowita. Generalnie nieraz jestem zła na to, że tak mnie nauczyli tej pracy. Chciałabym, żeby mnie też nauczyli odpoczywać, ale tego nie potrafię. Jestem dumna z tego, że należę do takiej rodziny. Jestem w ogóle bardzo dumna z mojego taty, który bardzo wierzył w rodzinę całe życie i nas też tego nauczył. Śmialiśmy się, że on powinien pracować w telekomunikacji, bo zawsze ze wszystkimi rozmawiał, dzwonił i musiał wiedzieć, co u kogo słychać – Katarzyna Czajka.

Historię swojego taty opowiedziała też Małgorzata Tomaszewska-Rasmussen.

– Mój tato Bolek przyjechał do Poznania mając 17 lat i zaczął pracę, rozładowując wagony z węglem. Robił to zazwyczaj w nocy, żeby zarabiać pieniądze, by mógł się dalej uczyć i wyuczyć zawodu murarza. Zaczynał od niczego, zdobył zawód murarza i zaczął pracować najpierw w przedsiębiorstwie państwowym, a potem otworzył swój własny prywatny zakład i doszedł do bardzo ładnego standardu życia – opowiadała. – Dlaczego ja tutaj przyjeżdżam? Mieszkam w Danii już od 32 lat. Dla mnie to, że ja jestem tysiąc kilometrów stąd, nie oznacza, że ja nie przyjeżdżam. Jeżeli są jakiekolwiek imprezy, wesela, na które jestem zapraszana, czy są pogrzeby, na które też staram się przyjechać, to dla mnie to nie jest ważne, że ja muszę przejechać 10 czy 13 godzin samochodem. Ja chcę tu być. Mamy dwójkę dzieci, mój mąż Leo i ja. Syn jest z nami teraz, będzie miał 30 lat za moment i dla niego Polska jest drugą ojczyzną. On uwielbia tu wszystkich, on jest bardzo za Polską, za rodziną, mówi po polsku. Córka, niestety, nie mogła przyjechać. Wszystkie święta Bożego Narodzenia, poza tym jednym, kiedy była pandemia, spędzamy w Polsce. Kiedy nie przyjechaliśmy do Polski, to po prostu moje dzieci w następnym roku powiedziały, że obojętnie czy będzie pandemia, czy nie, to do Polski jedziemy – opowiadała Małgorzata Tomaszewska-Rasmussen.

Okazuje się, że nie wszyscy uczestnicy zjazdu się znali, ale mieli okazję to zmienić podczas wielu rozmów. Mogli też wpisywać swoje nazwiska na „prowizoryczne” drzewo genealogiczne, które zapoczątkowali Anastazja i Józef Ogórkowie. Podczas II Zjazdu Rodziny Ogórków nie mogło zabraknąć  wyjątkowej, rodowej zupy… ogórkowej. Na najmłodszych czekał dmuchaniec, wata cukrowa i animator prowadzący zabawy dla dzieci. Przewidziano także ognisko i pieczenie kiełbasy i kaszanki.

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

??????????

1 0

A ja się nazywam Korniszon. Czy też się zaliczam do rodziny Ogórków?

07:46, 14.06.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%