Na kary 25 lat więzienia skazał Sąd Okręgowy w Koninie trzech mężczyzn oskarżonych o uprowadzenie i zabójstwo 17-letniego Fabiana Zydora z Tarnowej, w powiecie wrzesińskim, który zaginął 10 lat temu. – Sąd przy wymiarze kary uwzględnił ogromny ładunek szkodliwości społecznej czynów oskarżonych, w tym stopień zawinienia wynikający z rodzaju naruszonego dobra, jakim jest życie człowieka i wyjątkowo brutalnego sposobu działania – uzasadniał sędzia Karol Skocki.
Ostatni raz Fabian Zydor widziany był 30 października 2016 roku. Wyszedł ze swojego domu około godziny 17.00 i poszedł na imprezę ze znajomymi. Potem ślad po nim zaginął.
Gdy nie udało się wyjaśnić tajemniczego zniknięcia, po kliku latach do sprawy powrócili policjanci z Wielkopolski, którzy wraz z prokuratorem z poznańskiej Prokuratury Okręgowej przeprowadzili gruntowną analizę zebranych dowodów. Przesłuchali blisko 80 świadków. Skorzystali także z wiedzy ekspertów różnych specjalizacji (psychologii, wariografii, genetyki). Przeprowadzili eksperymenty procesowe. – Wszystkie te działania doprowadziły do szczegółowego odtworzenia ostatnich chwil życia pokrzywdzonego, a w konsekwencji do zatrzymania oskarżonych – informował krótko przed rozpoczęciem procesu Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. – Materiały śledztwa doprowadziły także do ustalenia motywu działania sprawców zbrodni. Chodziło o zwrot „długu” za zakupione przez pokrzywdzonego narkotyki – informuje Łukasz Wawrzyniak.
Z aktu oskarżenia wynika, że „Radosław M., Łukasz B. i Jan K. porywając pokrzywdzonego, założyli mu na głowę materiałowy worek i wciągnęli przemocą do samochodu. Pojazdem tym przemieścili się w okolicę mostu nad rzekę. Tam wyciągnęli go z pojazdu i brutalnie pobili. Gdy nastolatek padł na ziemię i przestał się ruszać, jeden z nich całym ciężarem swojego ciała stanął na jego głowie. Potem oskarżeni „wkopali” ciało pokrzywdzonego na rozłożony na ziemi brezent, rozebrali do bielizny, oblali nieustaloną substancją, a następnie owinięte w brezent włożyli do worka, który obciążając dodatkowymi przedmiotami wrzucili do Warty”.
Podczas procesu żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy. Wszyscy odmówili składania wyjaśnień oraz udzielania odpowiedzi na pytania. Podczas śledztwa oświadczyli, że nie znali Fabiana Zydora i nigdy go nie spotkali.
Dziś zapadł wyrok! Sąd Okręgowy w Koninie uznał winę całej trójki i wymierzył im karę 25 lat więzienia. Dodatkowo warunkowe przedterminowe zwolnienie Radosława M. nie może nastąpić przed odbyciem 20 lat kary, ze względu na najbardziej znaczącą rolę i wysoki stopień demoralizacji.
W uzasadnieniu sąd zaznaczył, że przy wymiarze kary uwzględniony został „ogromny ładunek szkodliwości społecznej czynów oskarżonych, w tym stopnień zawinienia wynikający z rodzaju naruszonego dobra, jakim jest życie człowieka i wyjątkowo brutalnego sposobu działania”. – Sąd nie orzekł wnioskowanej przez prokuratora w stosunku do wszystkich oskarżonych kary dożywotniego pozbawienia wolności. Zdaniem sądu kara dożywotniego pozbawienia wolności jest to kara wybitnie odwetowa o charakterze eliminacyjnym. Mimo przedstawionych okoliczności wskazujących na zaostrzenie wymiaru kary i w zasadzie braku okoliczności łagodzących, sąd jednak uznał, że wieloletni pobyt oskarżonych w zakładzie karnym i długotrwała resocjalizacja może jednak rokować, że oskarżeni zmienią swój stosunek do rzeczywistości, swoje postępowanie i cele wychowawcze i zapobiegawcze tak orzeczonych kar długoterminowych zostaną jednak osiągnięte – uzasadniał sędzia Karol Skocki.
Po ogłoszeniu wyroku, decyzję sądu skomentowali obrońca i prokurator. Mecenas Sławomir Kubat, obrońca Jana K., stwierdził, że wyrok odbierany jest jako porażka wymiaru sprawiedliwości. – To jest czarny dzień wymiaru sprawiedliwości. Przyjmujemy wyrok do wiadomości, ale zapowiadamy apelację. Sprawa nie dała odpowiedzi na podstawowe pytania: kto popełnił, w jakich okolicznościach i na jakiejś podstawie. Oparto się na zeznaniach tylko jedynego, bezpośredniego świadka, który miał poważne problemy z uzależnieniem od narkotyków. Trudno o wiarygodność takiego świadka. Postępowanie karne nie powinno pozostawiać żadnej wątpliwości – powiedział.
Prokurator Ireneusz Zięba przez cały czas postępowania nie miał momentu, w którym miałby jakieś wątpliwości. Czy strona złoży apelację? – Zobaczymy po pisemnych motywach i wtedy podejmiemy decyzję – skomentował. Oskarżeni na sali rozpraw nie zgadzali się z wyrokiem. – Nie zdziwiło mnie to zachowanie. Oni od początku to kwestionowali. Zdziwiłbym się, gdyby się zgodzili z wyrokiem, gdy wcześniej się nie przyznawali – dodał. Prokurator odniósł się także do słów mecenasa Kubata. – Obrona pominęła całkowicie inne okoliczności. Faktycznie jest jeden świadek bezpośredni. Może nie jest idealny, ale trudno, żeby był idealny, skoro był z tego środowiska. Trudno, żeby w tym momencie wśród tych ludzi znalazł się jakiś anioł. Nie był to jednak jedyny dowód. Był szereg innych dowodów, które obrona całkowicie wypierała w swoich mowach – mówił.
Wyrok nie jest prawomocny.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz