Zakładanie w domach jednorodzinnych pomp ciepła i fotowoltaiki jest w ostatnim czasie nie tylko modą, ale i koniecznością. Okazuje się jednak, że do zainstalowania urządzeń namawiają mieszkańców nie zawsze uczciwi pośrednicy. Bernadeta Szmytka, Powiatowy Rzecznik Konsumentów w Koninie, ostrzega przed takimi praktykami. Zapytaliśmy ją czy dużo jest tego typu spraw w powiecie konińskim? – W tygodniu dwa, trzy, czasem więcej osób przychodzi do nas z takimi problemami – mówi. I zwykle chodzi o niemałe pieniądze, bo o kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy złotych.
Do mieszkańców powiatu konińskiego dzwonią osoby, które proponują założenie instalacji odnawialnych źródeł energii – pomp ciepła i paneli fotowoltaicznych. Zapewniają, że klient otrzyma duże dofinansowanie. – Bardzo często chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby klientowi wcisnąć ten towar i wyciągnąć od niego pieniądze. Ja już nawet nie wspomnę o tym, jaki mają kłopot w tej chwili ci, którzy w poprzednich latach zakładali instalacje, a teraz one nie działają tak jak powinny. Te instalacje dosyć często się psują. I jest też kłopot z usuwaniem usterek. To trwa najczęściej miesiącami, jeżeli w ogóle już coś takiego ma miejsce. Klienci nie dosyć, że wydali pieniądze, to nie ma mowy o tym, żeby oni nawet na własne potrzeby tę energię wyprodukowali, bo jeżeli zepsuje się falownik, to nic wtedy nie działa – wyjaśnia Bernadeta Szmytka.
Rzecznik mówi także o problemie z turbinami wiatrowymi. – Mamy przedsiębiorcę, który wziął od klienta 50 tysięcy zł i w tej chwili tego pana nie można znaleźć, więc ściga go policja – opowiada Bernadeta Szmytka. – Firmy wyrastają na rynku jak grzyby po deszczu i tak samo szybko znikają. Okazuje się, że nasz klient znał tego człowieka. To nie był ktoś taki, że tak powiem – z ulicy, więc mu zaufał, natomiast nie ma teraz pieniędzy ani turbiny.
Jeśli znajomy zniknął z pieniędzmi, to jak uchronić się przed nieznajomymi? – Przede wszystkim nie możemy zakładać, że ktoś, kto do nas przychodzi w takiej sprawie, powie nam zawsze prawdę. My musimy wszystko rozważyć i poważnie się nad zakupem zastanowić. Natomiast, jak opowiadają klienci, najczęściej atmosfera tej rozmowy jest taka, że właśnie kończy się dofinansowanie i koniecznie trzeba zdecydować się teraz. Jest taka presja i to oczywiście nieuczciwa praktyka, ale jak teraz to udowodnić? Ci klienci zawierają umowy pod wpływem emocji. I nawet przychodzą do nas tacy, którzy mówią, że w życiu na nic takiego by się nie zdecydowali i nie wiedzą, co się stało podczas rozmowy, że dali się tak zmanipulować – mówi Bernadeta Szmytka.
Zachęca też, by przed zawarciem umowy wziąć wzór dokumentu i przyjść do biura rzecznika. – My wtedy powiemy, jak to wygląda, jakie mogą być ewentualne problemy z tym związane, czy w ogóle zawarcie umowy ma rację bytu – tłumaczy Bernadeta Szmytka. – Chciałabym też apelować o to, żeby nie dać się zwieść osobom, które twierdzą, że klient dostanie np. 80 czy 90% dofinansowania. Przecież ostatnie dwa lata to jest ciągły problem z funduszem, bo tych środków albo nie ma, albo zmieniły się zasady. Chodzi nie tylko o Czyste Powietrze, tam jest kilka tych programów. Natomiast klient też powinien mieć wiedzę odnośnie jednego. Żeby dostać to dofinansowanie, musi mieć projekt i fakturę, a często jest tak, że przedsiębiorca bierze pieniądze i go w ogóle nie ma. Albo klient bierze kredyt, który jest przelewany na konto przedsiębiorcy, a nie dostał tego, czego oczekiwał. Więc tutaj naprawdę bym była za tym, żeby się zastanowić, czy taki zakup jest potrzebny. Mieliśmy takiego klienta – pana dobrze po 80. roku życia, który zainwestował ponad 100 tys. zł w instalację fotowoltaiczną i pompę ciepła. I te urządzenia mu nie chodzą tak, jak trzeba. Jeżeli mamy stary dom, a w tym roku była potężna zima, to rachunki były horrendalne. Więc tutaj też trzeba się poważniej zastanowić.
Czy dużo jest spraw dotyczących fotowoltaiki i pomp ciepła w powiecie konińskim? – W tygodniu dwa, trzy, czasem więcej osób przychodzi do nas z takimi problemami. Udaje nam się pomóc wielu klientom i powiedzmy odzyskują jakieś pieniądze. Ale kluczowy jest ten termin 14 dni na odstąpienie od umowy. Wtedy możemy jeszcze coś z tym tematem zrobić – wyjaśnia rzecznik i dodaje, że i na to niektórzy oszuści znaleźli sposób. – Tak, ale jest jeszcze jeden hak. Sprzedający mogą zastrzec sobie w umowie na wniosek klienta, i najczęściej to piszą, że towar czy usługa będzie dostarczona przed upływem tych 14 dni. I na przykład potrafią już następnego dnia przywieźć klientowi panele na podwórko. A wtedy jest problem z odstąpieniem od tej umowy. Dlatego trzeba upewnić się u rzeczników konsumentów. W każdym powiecie taki rzecznik przecież jest – mówi Bernadeta Szmytka.
Do biura Powiatowego Rzecznika Konsumentów w Koninie przychodzą głównie seniorzy, ale też i młodsi klienci? – U nas jest pełen przekrój wiekowy, od nastolatków po seniorów. Mamy ich bardzo dużo. Jest też wiele reklamacji różnego rodzaju. W tym roku jest nawet więcej wszystkich spraw niż w latach poprzednich. Ale mamy jeszcze ciągle wrażenie, że bardzo dużo osób w ogóle nie wie o tym, że jest ktoś taki jak rzecznik konsumentów. Najczęściej klienci trafiają do nas skierowani przez biura nieodpłatnych porad prawnych albo policję. Bardzo często przychodzą i mówią, że oni nie wiedzieli. My jesteśmy na rynku od 1999 roku. To jest przecież już 27 lat, a klienci bardzo często mówią, że oni nie mieli pojęcia, że jest taki podmiot – wyjaśnia rzecznik.
zdj. Freepik
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz