– Jesteśmy gronemchętnym do dyskusji. Każdy z nas czynnie jest też muzykiem, rozumiemy sytuację.To nie jest tak, że ktoś idzie w zaparte – mówi wokalistka Beata Bednarz, którazasiada w jury oceniającym dzieci śpiewające 42. Międzynarodowego DziecięcegoFestiwalu Piosenki i Tańca w Koninie.
W przerwie między przesłuchaniami rozmawialiśmy z artystami,którzy w CKiS DK Oskard oceniają występy wokalistów tegorocznego dziecięcego festiwalu.Jurorami są Jerzy Petersburski Jr. (przewodniczący), Beata Bednarz, WojciechMyrczek oraz Krzysztof Pydyński. Sekretarzem jury jest Małgorzata Kazuś.
– W tym gronie od lat, kiedy się spotykamy, tak naprawdę niebyło wojen. Jesteśmy spójni jeśli chodzi o oceny – mówi Jerzy Petersburski Jr.Czyli trochę nuda? – dopytujemy. – Nie znaczy, że jesteśmy jednomyślni,zachowujemy wysoką kulturę osobistą – opowiada wokalista Wojciech Myrczek.
Spieracie się więc co do detali? – Merytorycznie raczej, borzeczywiście każdy coś innego usłyszy. Po to jest nas czwórka, każdy zwracauwagę na trochę inne rzeczy – mówi Wojciech Myrczek.
– Natomiast fajne jest to, że jesteśmy takim gronem chętnymdo dyskusji. Każdy z nas czynnie jest też muzykiem, rozumiemy sytuacje ijesteśmy skłonni do rozmów. To nie jest tak, że ktoś idzie w zaparte – mówiBeata Bednarz.
– A sytuacja jest wyjątkowa, bo czujemy jakby to był takiszybki przeskok z 2019 roku do 2022, bo nagle nareszcie mamy spotkanie z żywymimuzykami, dziećmi, rodzicami. Ta atmosfera się udziela – dodaje JerzyPetersburski Jr., pianista, kompozytor, satyryk.
Krzysztof Pydyński, dyrektor Państwowej Szkoły Muzycznej I iII stopnia w Koninie zwraca też uwagę na różnorodność. – Dzieci są dziećmi, ata najstarsza kategoria to są już dojrzałe głosy. To także dotyczy repertuaru,który w większości jest adekwatnie dobrany do wieku, ale też do temperamentów imożliwości wykonawców – mówi. Wojciech Myrczek wskazuje też na pewneutrudnienie, choć oczywiście w cudzysłowie. – Z każdym uczestnikiem gra takznakomicie orkiestra (pod dyrekcją Pawła Zielaka – przyp. red.), że to wymagasporego wysiłku intelektualnego, żeby cały czas skupiać się analitycznie nawykonaniu wokalisty a nie na tym, jak pięknie gra zespół. To jest coś naprawdęniespotykanego i niesamowitego. Uważam, że to jest wielki szpan, że podczaspółfinałów i finałów wokaliści mogą sobie zaśpiewać z takim naprawdę rasowym, grającymświetnie bandem – mówi Wojciech Myrczek.
– To jest największa nagroda! – dodaje Beata Bednarz.
Jurorów zapytaliśmy, na co zwracają uwagę przy ocenianiu wykonawców?
– Na warsztat, To są dzieci, ale można już powiedzieć, żeniektóre dysponują narzędziami, potrafią ładnie prowadzić ten swój głos. Oczywiściezwracamy uwagę na intonację, interpretację, poprawną dykcję, na przekaz.Słuchając, lubię, poza detalami, które dużo mówią o wykonawcy, patrzeć zawszena całość. Wszyscy szukamy tych pozytywów, tego co jest fajne i charakterystycznedla danej osoby – zdradza Beata Bednarz.
– Ja zawsze sobie mówię, że scena to nie jest radio! Nietylko się słucha, ale też patrzy. Zawsze patrzę na te emocje, które są. Byliniegdyś jurorzy, którzy czekali tylko na jakiekolwiek potknięcie, a czasem onowcale nie decyduje, że ktoś może nie przejść dalej. Jest bardzo wieleczynników, żeby ocenić i docenić pracę dzieci – mówi Jerzy Petersburski Jr. – Nascenę wychodzi postać lub wiele postaci i one muszą sprzedać to, co jestnajlepsze. Jesteśmy szczęśliwi, że w tym roku jest większość takich wykonań. Trudniejwybrać tych najlepszych ze wszystkich dobrych. Ale będziemy wybierać!
– Oceniamy bez uprzedzeń. Jak wychodzi artysta na scenę, topatrzymy co ma do zaoferowania, pewne rzeczy nasuwają się same, czyli te pozytywneelementy, emocje czy świetnie dobrany repertuar. A czasami widać, że czegośbrakuje albo coś gorszego się pojawia. To wtedy wpływa na ocenę! Z założenia jesteśmynastawieni na tak i czasami wszystko kupujemy w całości a czasami coś zaważy – wcudzysłowie – na podjęciu decyzji –komentuje Krzysztof Pydyński.
– Ja się tylko podpiszę pod tym, co powiedzieli moiprzedmówcy. Staramy się wytężyć wszystkie zmysły i oceniać zarówno kunsztmuzyczny, ale także tę główną energię, którą ktoś ma już wchodząc na scenę.Czasem nawet nie trzeba nic śpiewać, albo już pierwsze dwa dźwięki zwiastują cobędzie dalej, bo energia danej osoby jest tak silna. Wszystko się liczy! – dodajeWojciech Myrczek.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz