Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Spotkaliśmy się z rodzicami Jakuba Małeckiego. „Proszę nie płakać podczas lektury”

13:07, 08.01.2022 Aktualizacja: 17:10, 26.10.2025
Skomentuj Spotkaliśmy się z rodzicami Jakuba Małeckiego. „Proszę nie płakać podczas...

Nie było mi danejeszcze spotkać się z Jakubem Małeckim twarzą w twarz, mimo że przeprowadziłemz nim kilka wywiadów. Takie możliwości daje teraz internet! Miałem za to wielkąprzyjemność odwiedzić rodziców cenionego i znanego pisarza pochodzącego z Koła– Halinę i Romana Małeckich. W mieszkaniu na jednym z osiedli tego miastarozmawialiśmy, jak to jest być rodzicami „tego znanego Małeckiego” od książek.Ale nie tylko, bo dowiedzieliśmy się na przykład, że w liceum lubił malować! Naścianie u rodziców wiszą dwie jego prace.

Filiżanka zautografem

Jakub Małecki powiedział, że to „niesamowicie miłe”, że chcęsię spotkać z jego rodzicami w Kole. Teraz już to mogę zdradzić, że i dla mnieto była wyjątkowa rozmowa, bo to mądrzy, niezwykle serdeczni i skromni ludzie.Bardzo szybko nawiązaliśmy nić porozumienia.

Na stole szybko pojawiły się dobre ciasto i kawa podana wfiliżankach z nadrukowanym autografem Jakuba Małeckiego. Rodzice powiedzieli,że to gadżet wyprodukowany przez krakowskie wydawnictwo SQN i promujący jedną zksiążek syna. I zaczęliśmy rozmawiać. – Dużo teraz podróżujemy, ale takwirtualnie – zdradza nam Roman Małecki. – Nie wychodząc z domu słuchamy spotkańautorskich Kuby, które odbywają się w różnych zakątkach Polski.

– Dla nas to są za każdym razem wzruszające doświadczenia.Kuba już się do tych spotkań przyzwyczaił, bo na początku bardzo się stresował.Tak bardzo, że z pierwszego nawet uciekł – mówi Halina Małecka. Czy rodzice odpoczątku czuli, że ich syn w przyszłości zostanie pisarzem? Nic na to niewskazywało. Skończył studia ekonomiczne w Poznaniu i zaczął pracować w banku. –Gdy Kuba powiedział, że rezygnuje z tej pracy i będzie pisał książki, rozpłakałamsię. Zawsze jednak wiedział, że ma w nas wsparcie – mówi mama JakubaMałeckiego. I dodaje, że syn był zawsze ambitny i dążył do stawianych sobiecelów. Przywołała pewien przykład z jego czasów szkolnych. Młody Kuba nie mógłdługo poradzić sobie z pewnym zadaniem matematycznym. – Gdy powiedziałam mu, żemoże pójdzie na dodatkowe lekcje, to odmówił i tak długo siedział nad tymzadaniem aż je rozwiązał. Sam chciał to zrobić – opowiada Halina Małecka.

Pejzaże na kawałkachdesek

Mało kto wie, że pisarz w młodości też malował. Dwie jegoprace wiszą na ścianie w mieszkaniu w Kole. Państwo Małeccy pokazują namjeszcze dwie inne prace syna. To pejzaże wykonane na kawałkach desek. Czy iteraz zdarza mu się malować? Zapytaliśmy go o to już później. – O rany, to jestpo pierwsze zamierzchła przeszłość, a po drugie, stanowczo nie można nazywaćtego malowaniem. W czasach liceum lubiłem po prostu kopiować tak sobie dlaprzyjemności jakieś Van Goghi czy Rembrandty, z fatalnym oczywiście skutkiem.Nikt mnie w życiu nie uczył malowania, tym bardziej olejnego, dlatego robiłemwszystko na czuja i efekty były takie, jakie były, czyli koszmarne. Niewiedziałem nawet, czym się rozrabia farby, więc używałem rozpuszczalnika, którytata trzymał w piwnicy po remoncie – mówi Jakub Małecki.

Z dedykacją „odsynka”

Pisarz w jednym z wywiadów przywołał żartobliwą wypowiedźswojego brata Radka: „Kurde, przy tobie to już strach się odezwać”. A było tochwilę po tym, gdy ukazała się książka „Rdza”, która rozgrywa się właśnie wewsi, gdzie mieszka brat pisarza. – Bardzouważam, żeby kogoś z bliskich przypadkowo w książce nie urazić, a jeśli jużpiszę o czymś, co wiem, że może zostać potraktowane przez kogoś osobiście, tozawsze pytam taką osobę, czy nie będzie miała nic przeciwko – mówił nam wjednym z wywiadów. Dla rodziców Jakuba Małeckiego wydanie kolejnej jegopowieści to więc duże emocjonalne przeżycie. – Za każdym razem, gdy trzymamksiążkę w dłoni, nie mogę powstrzymać łez – mówi Halina Małecka. – Oczywiścienastępnym razem płaczę, gdy ją czytam. Mąż ma to samo.

Roman Małecki sam zresztą nam to potwierdza. Na półce wpokoju stoi kolekcja książek Jakuba Małeckiego. W każdej z nich znajduje siędedykacja „od synka” dla rodziców, w jednej jest też dopisek autora: „Proszęnie płakać podczas lektury”. Czyli syn już dobrze wie, że znów poleją się łzy.W książkach pisarza pochodzącego z Koła jest bowiem bardzo dużo wątków, któreznane są tylko jemu i najbliższym. Stąd właśnie wywołują wzruszenie. – Ja piszęw sposób bardzo osobisty, paliwem tych opowieści są moje fascynacje, lęki,namiętności, marzenia i obsesje. Nie mam innej metody pisarskiej niż szczerość,dlatego takich „ukrytych” wątków z mojego świata jest w tych książkach sporo.Ponieważ one są tak bliskie temu, co noszę w środku, mam wręcz takie wrażenie,że jeśli ktoś przeczyta kilka moich książek, to w sumie dość dobrze już mniezna – mówi Jakub Małecki.

Pewnie wielu jego czytelnikom może się wydawać, że jest takimbardzo poważnym, zamkniętym w sobie, czasem może nawet wręcz smutnym człowiekiem.Jak opowiadają rodzice, Jakub Małecki prywatnie jest znacznie bardziej radosny.– Mamy założoną taką rodzinną grupę na WhatsAppie i często to właśnie Kuba prowokujetam różne żartobliwe sytuacje. Jakie tam czasem rozmowy się toczą pomiędzy chłopakami,to można boki zrywać – przyznają. Państwo Małeccy mają trzech synów. JakubMałecki urodził się jako drugi.

Zegarek, który tatadostał z okazji pierwszej komunii

Na tej samej półce w mieszkaniu, gdzie są książki JakubaMałeckiego, znajduje się też cały zestaw encyklopedii. – Należą do Kuby. Pytamygo czasem, kiedy zabierze je w końcu do swojego mieszkania w Warszawie – mówiążartobliwie rodzice. Jakub Małecki z sentymentem wspomina ten czas, gdy zaglądałdo tych opasłych tomów. – Jesteśmy w tym samym wieku, więc pamiętasz na pewno,jak wyglądało życie bez internetu. Kojarzę, że całkiem często leżałem nadywanie z którymś z tych wielkich tomów, bo miałem wrażenie, że kryje się wnich cały świat. Dzisiaj ten świat nie jest już nikomu potrzebny, są inne,bardziej kolorowe, zmieniające się z sekundy na sekundę. Ale jednak było cośniezwykłego w tym, że się leżało na brzuchu przez dwie godziny i gapiło nazdjęcie jakiegoś dinozaura – wspomina Jakub Małecki. Rodzice zdradzili nam, żesyn ma duży sentyment do przedmiotów, co potem potwierdził nam pisarz. To sąjednak przedmioty, z którymi wiąże się jakaś opowieść. – Posiadam na przykład tylkojeden zegarek, i jest to zegarek, który mój tata dostał z okazji pierwszejkomunii. Jakiś czas temu goliłem się wyłącznie brzytwą, bo chciałem w jakiśsposób być bliżej bohatera jednej z moich ulubionych książek, „Ścieżek północy”– mógłbym tak jeszcze wymieniać. Ten mój sentyment sięga zresztą dalej, naprzykład moich marzeń – jednym z nich jest to, aby hodować kiedyś pszczoły, borobił to mój wujek, którego bardzo lubiłem. Jakoś po prostu ciągnie mnie wtakie strony, nie wiem dlaczego – opowiada Jakub Małecki, z którym – myślę, żemogę to publicznie zdradzić – przeszedłem na „ty”, a przyczynili się do tegowłaśnie jego rodzice. Gdy dowiedzieli się, że jesteśmy w tym samym wieku(rocznik 1982), uznali, że dłużej nie będziemy do siebie mówić per pan. Gdychwilę później rozmawiali przez telefon z Jakubem Małeckim (jeszcze w trakcienaszego spotkania) przekazali mu tę wiadomość. – Skoro tak zdecydowaliście, takbędzie! – usłyszeliśmy w słuchawce roześmiany głos pisarza.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%