Radni powiatowidyskutowali na ostatniej sesji między innymi o rekultywacji terenówpokopalnianych. Niektórzy uznali ją za zbyt powolną. – Za chwilę pan Solorzwycofa się z działalności w ZE PAK, być może ogłosi upadłość, a potem będziesobie dzielnie budował reaktory jądrowe i produkował wodór, a powiat konińskizostanie z 5 tysiącami niezrekultywowanych gruntów – mówił radny powiatowy JanuszStankiewicz.
Radni powiatowi zapoznaliście w ubiegłym tygodniu z „Raportemz wykonania programu ochrony środowiska dla powiatu konińskiego za lata2019-2020”. Janusz Stankiewicz mówił o wyszczególnionych w opracowaniu trzechrodzajach suszy: atmosferycznej, glebowej, czyli typowo rolniczej orazhydrologicznej. – Jest to związane z działalnością odkrywek – i tą obecną, iprzeszłą. Zauważyłem taki oto paradoks. W latach 2017-2020 dokonano rekultywacji gruntówzdegradowanych działalnością górniczą o powierzchni 180 ha. A z dokumentówwynika, że do rekultywacji jest jeszcze 5 tysięcy ha. Dynamika jest taka, że w2017 roku zrekultywowano około 100 ha, w 2018-19 około 35 ha, w 2020 tylko 10ha. Czyli dokładnie widać jak się pogarsza sytuacja finansowa kopalni i wygaszaona swoją działalność. Powtarzam do rekultywacji zostaje 5 tysięcy gruntów.Jeśli utrzymałaby się dynamika z roku 2020 – 10 ha, to ta rekultywacja będzietrwała 500 lat – mówił.
Radnego niepokoi to, co dzieje się w ZEPAK. – Na co dzień obserwujemy w mediach społecznościowych,gazetach, internecie szumne projekty i wiadomo, że na terenie powiatu ktoś w niedalekiejprzyszłości będzie robił biznes w postaci produkcji energii jądrowej, wodoru itak dalej. Tylko nikt nie myśli o tym, co będzie z tymi zdegradowanymiterenami. Trzeba o tym rozmawiać, bo już widzimy, że wygaszana jest produkcja zwęgla. Za chwilę pan Solorz wycofa się z działalności w ZE PAK, być może ogłosiupadłość, a potem będzie sobie dzielnie budował reaktory jądrowe i produkowałwodór, a powiat koniński zostanie z 5 tysiącami niezrekultywowanych gruntów. Tomnie niepokoi. To widać w tym raporcie, ale nie widać, co w tym temacie możnazrobić. Nie spodziewam się lepszej dynamiki rekultywacji w przyszłości, bokopalnia nie jest takim przedsiębiorstwem, jak kilka czy kilkanaście lat temu.To firma, która balansuje na pograniczu opłacalności i być może właścicielogłosi upadłość – mówił Janusz Stankiewicz. Wspomniał także o planowanych wspólnychinwestycjach ZE PAK i Wód Polskich. – Jest tutaj 30 punktów, z czego szumnie zrealizowano1 – dodał.
Na pytaniaodpowiadał Wojciech Pająk, który jest autorem raportu. – Są rozdziały podsumowujące, czyli wnioski izalecenia dotyczące programów ochrony środowiska. Są informacje dotyczącenajważniejszych problemów środowiskowych, jakie występują na terenie powiatukonińskiego. Jeśli chodzi o rekultywacjęwyrobisk trzeba mieć na uwadze, że jest ona w trakcie. Te 180 ha dotyczyłowyrobisk, których rekultywacja została zakończona. Nie ma uwzględnionych tych,w których obecnie jest ona prowadzona. Na przykład w odkrywce Jóźwin IIB jest naetapie rekultywacji wodnej. Ona jest zalewana. I kiedy zostanie zrealizowana, powierzchniatych gruntów znacząco się podniesie. Nie można rozpatrywać tego pod takim kątem,że w latach 2017-2020 było 180 ha i podzielić sobie to na 4 lata i pomnożyćlata do przodu, że to będzie 500 lat. Rekultywacja nie odbywa się w systemieliniowym. Jeśli chodzi o wyrobiska węgla brunatnego one są w trakcierekultywacji – wyjaśniał Wojciech Pająk. – Jeśli wskazaliście całkowiciezrekultywowane tereny, to trzeba było w raporcie także pokazać te w trakcierekultywacji i to na jakim obecnie są etapie – powiedział Janusz Stankiewicz. –W opracowaniu są cele i zadania, które należy realizować oraz wskaźniki, którepomogą monitorować stopień wdrażania programu ochrony środowiska w latachkolejnych – zapewniał Wojciech Pająk.
Władysław Kocaj,wicestarosta koniński, stwierdził, że jeśli chodzi o kopalnię to jest wieleniewiadomych. – Nie chcą się pozbyć wszystkich gruntów, chcą nimi dysponować. Głośnojest o tym, że Wody Polskie mają przejąć cały ten teren po rekultywacji,wszystkie zbiorniki. Może to nawet lepiej niż miałyby one trafić w prywatne ręce,bo pomysły nowych właścicieli są różne. Jest nacisk na kierunek wodny. Niektórezbiorniki mają nawet 500 ha – mówił. I odniósł się do planowanej przez ZE PAKsprzedaży terenów, na których składowane są popioły. – Jest pewien pomysł w gminie Ślesin. Popioły mająpodobne kody jak zwykłe śmieci. I tutaj jest zagrożenie – bo elektrownia chcesprzedać te tereny – że wpuścimy jakieś śmieci na teren powiatu konińskiego.Każde, które znajdują się bez kontroli, są dużym zagrożeniem. Ma być tosprzedane prywatnemu właścicielowi, który nie będzie się oglądał, tylkorealizował swoje pomysły. To ciągle wymaga monitorowania – ostrzegałwicestarosta.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz