W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
OK Yassumi

Aktualności

Kolejny punkt ucieka Górnikowi w końcówce. Lider wygrywa w ostatnich minutach

2018-08-26 12:24:56
Kolejny punkt ucieka Górnikowi w końcówce. Lider wygrywa w ostatnich minutach

W deszczowe sobotnie popołudnie Górnik Konin podjął u siebie lidera III ligi – Radunię Stężyca. Do 88. minuty wszystko układało się po myśli konińskiej drużyny, a na tablicy wyników widniał remis 1:1. Niestety, podobnie jak w Szczecinie, Górnik wypuścił cenny punkt z rąk i oddał komplet oczek gościom.

Podopieczni Sławomira Suchomskiego dobrze rozpoczęli tę potyczkę. Już w piątej minucie mogli objąć prowadzenie, ale Aleks Sieradzki, który stanął przed idealną okazją popełnił błąd techniczny i nie trafił czysto w piłkę. W 13. minucie goście zagrozili bramce Mateusza Kolińskiego. Artur Formela uderzeniem z pola karnego sprawił trochę kłopotów naszemu bramkarzowi, jednak ten poradził sobie z uderzeniem rywala. Niespełna 10 minut później blisko było kuriozalnego trafienia dla Raduni. Damian Gębiś dośrodkowywał z prawej strony, ale zrobił to niedokładnie, co jednak nie oznacza, że nie było blisko strzelenia gola – piłka kierowała się do bramki Górnika i zatrzymała się na szczęście koninian na poprzeczce. W 32. minucie goście otworzyli wynik rywalizacji. Po akcji lewą stroną i płaskim dośrodkowaniu w pole karne świetnie w szesnastce odnalazł się Rafał Jankowski, który nie miał problemów z wbiciem piłki do siatki z kilku metrów. Siedem minut później Górnik mógł wyrównać po dobrym strzale Macieja Adamczewskiego z dystansu, ale dobrze w tej sytuacji zachował się broniący bramki gości Patryk Kotłowski.

„Biało-niebiescy” jednak nie ustępowali w atakach i dopięli swego tuż przed przerwą. W 44. minucie Górnik prowadził atak pozycyjny, Sieradzki zagrał do Jaworskiego, a ten z niczego, po dwóch krokach nabiegu oddał strzał w kierunku bramki rywali. „Szczur” posłany przez Ukraińca wpadł tuż przy słupku, a kibice mieli w końcu powody do radości w tym spotkaniu. Bramka „do szatni” z pewnością podbudowała Górnika, który dzielnie bronił się w drugiej części meczu.

Rozdrażnieni goście napierali, pozwalali Górnikowi jedynie na kontrataki. W jednym z nich Górnik mógł wyjść na prowadzenie. W 58. minucie Krystian Sobieraj zagrał dobrą piłkę w pole karne, ale żaden z jego partnerów nie znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie. Po chwili piłkę z linii bramkowej po uderzeniu Stępnia wybijał Robert Jędras, a rajd Łuczaka zakończył się na strzale w boczną siatkę bramki Kolińskiego. To był fragment walki rodem z ringów bokserskich – wymiana ciosów trwała w najlepsze. W 69. minucie ponownie pokazał się Radosław Stępień, który spod linii pola karnego uderzył zewnętrzną częścią stopy w słupek, choć kibice i sami zawodnicy widzieli już piłkę trzepoczącą w siatce. Trzy minuty po tej sytuacji Górnik ponownie pokazał swoje atuty. Dawid Przybyszewski groźnie uderzył z dystansu, a Kotłowski miał niemałe kłopoty przy tej próbie zawodnika Górnika.

Niestety, podobnie jak w Szczecinie w meczu ze Świtem Skolwin, przy remisie rywale w końcu sforsowali defensywę naszej drużyny. W 88. minucie po dobrym podaniu z głębi pola wprowadzony kilka minut wcześniej Tomasz Bejuk pobiegł lewą stroną i najpierw uderzył w Kolińskiego, jednak przy późniejszej dobitce lobem bramkarz „biało-niebieskich” nie miał już szans, a próbujący ponownie wybić piłkę z linii Jędras też nie zdołał uratować sytuacji. Już w doliczonym czasie gry Radunia mogła podwyższyć na 3:1, jednak strzał Iwanowskiego przeleciał nad poprzeczką.

Po czwartej serii gier Górnik zajmuje 16. miejsce w ligowym zestawieniu z dorobkiem jednego punktu. Gra jednak wygląda z meczu na mecz coraz lepiej i pierwsze trzy punkty wydają się być kwestią czasu. Kolejna okazja na komplet punktów już w najbliższą niedzielę. O 15 w Gdyni Górnik podejmie miejscowy Bałtyk. Kolejny mecz przy podwalu w kolejną sobotę o 16 z Bałtykiem Koszalin.

Jakub Wieliński

Górnik: Koliński, Świderski (54’ Sobieraj), Jędras, Marszałek, Adamczewski, Sieradzki (68’ Majer), Jaworski, Radoszewski, Derbich, Grela (73’ Rojewski), Przybyszewski (82’ Błaszczak)

Radunia: Kotłowski, Gębiś, Karasiński, Kosznik, Klawikowski, Jankowski (54’ Łuczak), Wysiecki (70’ Domaschke), Formela, Iwanowski, Stępień (82’ Bejuk), Naczk (62’ Kłosowski)





Śledź nas na

Komentarze

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom:





KR
Panie Jakubie, masz Pan moze fotki kibiców z tego spotkania? Gdzie wiecej fotek z tego meczu?