W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
book&coffee

Aktualności


Andrzej Dragan wyświetlił filmy w „Wieży”. Komu zrobiło się nie/dobrze?

2019-09-13 22:40:33
Andrzej Dragan wyświetlił filmy w „Wieży”. Komu zrobiło się nie/dobrze?

Mocnym akcentem rozpoczęła się „Noc Kultury” w Galerii CKiS „Wieża Ciśnień”. Siedem filmów Andrzeja Dragana wyświetlanych w sali głównej na 5 ekranach telewizyjnych oraz wywiady z artystą i wybitnym fizykiem, które można było zobaczyć, pokonując schody – to właśnie moment, w którym Centrum Kultury i Sztuki w Koninie, zainaugurowało także nowy sezon kulturalny. „7 filmów, po których robi się nie/dobrze” – pokaz, wideoinstalacja? Trudno to było określić. Szczęśliwie z udziałem autora został/a otwarty/a w piątek, 13 września.

Prezentacja Andrzeja Dragana w „Wieży Ciśnień” nie była tym, do czego nas przyzwyczaiło tradycyjne kino. Jego filmy, które kurator wydarzenia nazywa „filmowymi alegoriami", też opierają się definicjom. Jak zwykle, autor, którego konińska społeczność zna jako fotografa, naukowca, wykładowcę uniwersyteckiego, a ostatnio autora poczytnej książki popularnonaukowej „Kwantechizm, czyli klatka na ludzi”, upowszechniającą wiedzę o kwantach, przyłożył się do pracy.

Zdjęcia Andrzeja Dragana dwukrotnie były wystawiane w Koninie. Tym razem wybór padł na filmy, które artysta realizuje od 2013 r. – Pytanie było tylko, jak je ograć? Jak pokazać? Zaproponowałem artyście ten tytuł, on go zaakceptował. Tytuł jest parafrazą tytułu jednego z filmów Lyncha, „Trzech mężczyzn, którym robi się niedobrze” – tłumaczy Robert Brzęcki, kurator wydarzenia w „Wieży Ciśnień”.

Fotografia znudziła w pewnym momencie Andrzeja Dragana, stąd wziął się pomysł na film. – Kiedy okazało się, że film mnie wciąga, zacząłem się zastanawiać nad stroną techniczną. Warsztat fotograficzny jest banalnie łatwy, w przypadku filmu jest tak samo, tyle, że jest obszerniejszy. Jest sporo rzeczy warsztatowych, które poznaje się z czasem, no i film trudniej zrobić w pojedynkę, to już gra zespołowa, chociaż ja kręciłem moje filmy jednoosobowo. Oczywiście z udziałem aktorów czy statystów, ale inaczej niż to się dzieje przy normalnym budżecie. Nie mogę realizować filmów, które mam w głowie. Te, które zrobiłem, powstały przy budżecie głodowym. Szukam więc ciekawych postaci, zastanawiam się, co mogę zrobić, gdzie mogę to nakręcić. To nie jest tak jak powinno być, ale to jedyne wyjście z sytuacji, w której pracuję obecnie. W przypadku zdjęć komercyjnych, scenariusz jest rozpisany z dokładnością co do jednego ujęcia i wszystko jest przemyślane wcześniej. To nie są duże pieniądze, ale jakiekolwiek – mówi.

Kiedy pytamy o teledysk zrealizowany dla Behemotha, Andrzej Dragan odbiera SMS-a: – Przepraszam, właśnie dostałem dwie nagrody na London Fashion Film Festival – za najlepsze efekty specjalne i za reżyserię filmu „Face your mask”. Trwa 60 sekund, a robiłem go pół roku (w każdej realizacji Andrzej Dragan zniekształca swoich bohaterów, klatka po klatce – przyp. red.). Sama edycja to było mniej więcej 8 godz. pracy na 1 sek., plus przygotowania i praca na planie – mówi laureat. Jako pierwsi dowiadujemy się więc, że artysta tuż przed rozpoczęciem pokazu swoich filmów w „Wieży Ciśnień” zdobył dwie prestiżowe nagrody, przegrywając jedynie z Ridleyem Scottem i Madonną. Jego współpraca z Behemothem, dla którego nakręcił clip do utworu „The Satanist” zaczęła się zwyczajnie. Artysta zwrócił się do zespołu, żeby przełamać konwencję, chciał zmienić wizerunek, a przynajmniej spróbować zaskoczyć.

Ostatnie 3 miesiące dr hab. Andrzej Dragan spędził w Singapurze, gdzie wykłada w uniwersytecie zagadnienia dotyczące fizyki kwantowej. I tam udał się na dokumentację i „nazbierał” zdjęć do kolejnego filmu. – Przywiozłem 6 godzin materiału i ta surówka już wydaje mi się lepsza niż wszystko, co zrobiłem dotąd. A teraz zastanawiam się, co ja do cholery mogę z tym zrobić? To dowód na to, że nie każdy film potrzebuje precyzyjnej narracji, że istotna jest komunikacja z widzem, oddziaływanie na niego. Po to jest ten niepokój czy inne emocje, by znaleźć z nim kontakt, nie mając armii ludzi, dużej forsy i logistycznego rozmachu. Człowiek silnie reaguje na widok drugiego człowieka, który potrafi coś ciekawego pokazać – wyjaśnia artysta.

Po powrocie do Warszawy, dołożył jeszcze do singapurskiego zbioru trochę plenerów ze stolicy. Będąc przy okazji prezentacji swoich filmów w rodzinnym Koninie – pojechał do huty, nakręcić industrialne przestrzenie. Co z tego wyniknie? Czym zaskoczy nas podczas kolejnych prezentacji i czy widzom znów zrobi się nie/dobrze?

Izabela Bobrowska

Andrzej Dragan wyświetlił filmy w „Wieży”. Komu zrobiło się nie/dobrze?
Andrzej Dragan wyświetlił filmy w „Wieży”. Komu zrobiło się nie/dobrze?
Andrzej Dragan wyświetlił filmy w „Wieży”. Komu zrobiło się nie/dobrze?
Andrzej Dragan wyświetlił filmy w „Wieży”. Komu zrobiło się nie/dobrze?
Andrzej Dragan wyświetlił filmy w „Wieży”. Komu zrobiło się nie/dobrze?

Podziel się

Komentarze

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom:





Jesteśmy na: