W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
OK Yassumi

Aktualności

Co Robert Sowa ugotuje w święta dla swojej rodziny? Znany szef kuchni złożył życzenia naszym Czytelnikom

2017-12-25 12:00:47

Robert Sowa, restaurator, autorytet kulinarny i autor książek, zdradził nam, co ugotuje w święta dla swojej rodziny. Złożył również świąteczne życzenia naszym Czytelnikom. Jaką potrawę wigilijną znany szef kuchni lubi najbardziej?

Jak wyglądają święta w Pana domu?

Dekoracjami zawsze zajmuje się żona. Teściowa przygotuje śledzie, a ja tradycyjnie robię karpia, bo to jest moja domena. Koncentruję się również na świątecznych daniach głównych. Pewnie na stole pojawią się jagnięcina i kaczka. Upieczenie ciast zlecę swojemu cukiernikowi. Święta zawsze spędzamy rodzinnie. Odszedł od nas teść, więc w tym roku przy stole zasiądą teściowa, żona, córka, ja i kot, który może w końcu przemówi. Moi rodzice spędzą Wigilię w Krakowie, bo tam są moi bracia. Mamy taki zwyczaj, że jeśli przed świętami przyjeżdżam do Krakowa, to siadamy i wspólnie jemy karpia.

Coraz modniejsze staje się eksperymentowanie w kuchni. Co Pan sądzi o odstępstwach od świątecznych tradycji?

Jestem sceptycznie do tego nastawiony, bo eksperymentujemy przez cały rok. Święta to czas, kiedy możemy powspominać smaki dzieciństwa. Na pewno w moim domu przygotujemy 12 dań. Będzie barszcz czerwony, smażony karp, którego na chwilę wkładam do piekarnika, by doszedł na maśle. Nie zabraknie puszystego chrzanu, śledzi, sałatki, kapusty z grzybami, pierogów i oczywiście opłatka na sianie. W pierwszy i drugi dzień świąt można pokusić się o eksperymenty, ale w takim sensie, by podać potrawy, których na co dzień nie jemy.

Czy ma Pan ulubioną potrawę wigilijną?

Uwielbiam karpia. Przez cały rok nie jem tej ryby i w sumie nie wiem, dlaczego. Wigilia to moment, kiedy z przyjemnością się nim zajadam. Wybieram niezbyt dużego, żeby nie było czuć go mułem. Staram się, żeby smakował wyjątkowo, ale nie mogę osiągnąć tego, co potrafiła zrobić moja mama. Wkładała rybę do pieca kaflowego. Zawsze jedliśmy go w Wigilię, szliśmy na pasterkę i po mszy jeszcze raz kosztowaliśmy karpia.





Śledź nas na

Komentarze

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom: