W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Browar od 5 czerwca 24

Aktualności

Burza wokół Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży

2024-05-25 11:38:10
Marcin Szafrański
Napisz do autora
Burza wokół Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży

Otwarte na siódmym piętrze hotelu „Konin” Środowiskowe Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży DREWS w Koninie nie działa, bo nie ma finansowania. Wygląda też na to, że bardzo popsuły się relacje między prowadzącą placówkę a władzami miasta oraz zarządzającym hotelem. – Obecnie nie mam dostępu do lokalu – mówi nam Agnieszka Drews, prowadząca centrum.

Liderem projektu, o którym mowa, jest „Drews” Agnieszka Drews, natomiast partnerem miasto Konin. Gdy we wrześniu 2022 roku Środowiskowe Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży było otwierane na siódmym piętrze hotelu „Konin”, podawana była informacja, że przedsięwzięcie wsparła finansowo również firma Granges. – Cieszę się, że ten projekt, który już od dłuższego czasu był planowany, doszedł do skutku. Muszę powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem tego, w jakim tempie zostały zaadaptowane pomieszczenia – mówił wtedy prezydent Piotr Korytkowski. Jak informowano niecałe 2 lata temu, projekt opiewał na prawie 5 milionów złotych i zakładał działanie placówki do końca czerwca 2023 roku i jest przewidziany jeszcze 3-letni okres trwałości.

Nie ma finansowania od ponad pół roku

Okazuje się, że od kilku miesięcy placówka nie działa, bo nie ma pieniędzy. – Staram się o kolejne kontrakty z NFZ, wszystkie oferty odrzucono. Bardzo intensywnie działam, lobbując w ministerstwie i urzędzie wojewódzkim – mówi nam Agnieszka Drews. – Mamy specjalistów, pięknie wyremontowany lokal. Jest pełna infrastruktura, są dzieci, ale nie mam finansowania od ponad pół roku. Jestem małą firmą z dużymi ambicjami i dużą ochotą na pracę, ale jest to jednak jednoosobowa działalność gospodarcza.

Dodaje, że podobną placówkę, tyle że dla dorosłych, prowadzi w Poznaniu. I tam też jest identyczna sytuacja. – Do obu tych projektów dołożyłam już 700 tysięcy złotych z własnej kieszeni, to jest mój wkład własny. To przekracza moje możliwości finansowe, bo to jest astronomiczna kwota – mówi Agnieszka Drews. – W hotelu „Konin” chyba przez ostatnie trzy miesiące nie miałam z czego uiścić opłat eksploatacyjnych.

Stąd kierująca placówką otrzymała wezwanie do zapłaty od zarządzającego obiektem, czyli od prezesa PTHU „Konin”. Agnieszka Drews opowiada, że wymienił on zamki w drzwiach, więc nie ma teraz dostępu do pomieszczeń. Według niej jest to działanie bezprawne. – Jedyną sytuacją, w której mogą wypowiedzieć mi umowę użyczenia, jest taka, gdy używam lokalu niezgodnie z przeznaczeniem lub gdy zaprzestałam działalności – mówi Agnieszka Drews. – To jest bezprawne działanie pana Zawilskiego, który – chodzą słuchy – kogoś ma na to miejsce i chciałby komuś innemu podnająć. Jak pójdzie na noże, skończymy w sądzie.

21 takich centrów w Wielkopolsce

Gdy pytamy Agnieszkę Drews, co na jej problemy władze miasta, odpowiada: – Władze miasta, czyli pan Paweł Adamów nie odbiera ode mnie telefonu – mówi Agnieszka Drews dodając, że zwróci się z pismem do urzędu miejskiego. Przyznaje, że w takiej trudniej sytuacji znalazło się nie tylko Środowiskowe Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży w Koninie. – Nie jestem jedyna i wyjątkowa, bo w Wielkopolsce działało 21 centrów, i są w takiej sytuacji jak my, czyli w najciemniejszym miejscu na świecie, czyli bez finansowania, z widmem upadłości i problemami z właścicielami lokali – mówi Agnieszka Drews. Jak wyjaśnia, zostało skierowane pismo, podpisane przez przedstawicieli tych centrów, do wojewody i premiera Donalda Tuska. W ubiegłym tygodniu w urzędzie wojewódzkim miało odbyć się spotkanie z tej sprawie.

A potrzeba takich placówek jest ogromna, co pokazują chociażby liczby. – Nasz najmłodszy pacjent w Koninie miał 3 lata, dzieciaków mieliśmy ponad 500 i ich rodziny. Wszyscy z każdej strony dzwonią, proszą i się denerwują, że to nie jest bezpłatne, jak to było przez ostatni czas – mówi Agnieszka Drews. – Wielu dzieciakom pomogliśmy pro bono, bo gdybyśmy tego nie zrobili, to serce by się krajało. Częściowo działamy komercyjnie, za jakieś drobne pieniądze, ale robimy. Nikt nie zszedł z pokładu. Podobnie jest w innych miejscach.

Co na to władze miasta?

Jak władze miasta odnoszą się do tej trudniej sytuacji placówki, tak potrzebnej w naszym środowisku? – Dla nas wsparcie psychiczne dzieci i młodzieży jest bardzo ważne. Dlatego zainicjowaliśmy ten projekt i pozyskaliśmy operatora w postaci Drews, który objął wsparciem 400 młodych koninian. Niestety, finansowanie się skończyło. Jesteśmy dalej chętni wspierać Drews, użyczając przestrzenie miejskie. Ale żeby projekt był dalej realizowany, Drews musi pozyskać środki zewnętrzne. Trzeba zaznaczyć, że jako miasto nie możemy finansować podmiotu komercyjnego, a tak by było w tym momencie, gdybyśmy kontynuowali bezpłatne użyczanie miejskiego lokalu na cele komercyjne – mówi wiceprezydent Paweł Adamów. – Na prośbę miasta – NFZ dwa razy uruchomił konkurs, niestety nieskutecznie rozstrzygnięty dla Drews. Dzisiaj rozmawiałem z dyrektorem NFZ i uruchomiony został trzeci już konkurs. Jak widać skutecznie tworzymy warunki do dalszej działalności dla takich podmiotów, jak Drews. Liczę na to, że pani Drews złoży ofertę i jako miasto będziemy mogli dalej wspierać projekt.

Zarządzający hotelem wymienił zamki

– Jak się nie płaci od grudnia, to trudno oczekiwać, żeby starczyło mi cierpliwości – mówi Janusz Zawilski, prezes PTHU „Konin”, gdy pytamy go o wymianę zamków w lokalu. – Pani Drews generalnie miała wszystko darmo, ale za wodę, ścieki, część ciepła, prąd są co miesiąc wystawiane faktury. I cały czas tak było. Ale gdy skończyło się w listopadzie finansowanie projektu, niestety skończyła też płacić. Nic nie daje wysyłanie ponagleń.

Prezes Zawilski mówił, że około półtora miesiąca temu rozmawiał z Agnieszką Drews informując ją o niezapłaconych rachunkach. – Usłyszałem, żeby jej takimi sprawami głowy nie zawracać, bo ona ma 200 takich telefonów dziennie. Prosiła, by wszystko przesyłać jej pocztą. Czekaliśmy więc jeszcze dłużej i wysyłaliśmy ponaglenia. Nie ma reakcji, a to już ponad 11 tysięcy złotych. Za chwilę wystawimy następne faktury za kwiecień. Nie mogę jako szef spółki nie reagować, że ktoś nie płaci! – mówi Janusz Zawilski. – Pani Drews zarzuca mi, że uniemożliwiłem dzieciom pomoc, ale moi pracownicy też mają dzieci, które czekają na chleb!

Janusz Zawilski przyznaje, że wymiana zamków to była już ostateczność. – Tam się przecież nic nie dzieje. To nie jest tak, że ja odebrałem dzieciom pomoc. Jeśli ktoś przychodzi raz na 4-5 dni i przyjmie jednego pacjenta… jeśli to ma być komercyjna działalność, to ktoś musi za to zapłacić – mówi prezes PTHU „Konin”. Przypomina, że w grudniu ubiegłego roku odbyło się w gabinecie prezydenta „spotkanie na szczycie”, żeby ustalić, co dalej z tą działalnością! – Bo było wiadomo, że pani już w pierwszych dniach grudnia nic nie robiła! – mówi Janusz Zawilski. – Ręce opadają. Ja mam 300 metrów kwadratowych do utrzymania, na których nic się nie dzieje. Na początku przychodziły tam dziesiątki dzieci, więc miasto było gotowe, żeby cały czas to wspierać. Ale teraz tu się nic nie dzieje.

Czy to prawda, że Janusz Zawilski ma już inną firmę, która miałaby zająć te pomieszczenia i stąd takie jego działania? – My nie mamy jeszcze nikogo, bo jak możemy rozmawiać z kimkolwiek mając podpisaną umowę z firmą Drews. A jest ona niby na cały projekt, czyli na rok plus 3 lata. Ale nie może być tak, że ta pani będzie tu tyle czasu siedziała, robiła jakieś interesy, a ja będę gratisowo to utrzymywał. To jest niemożliwe – mówi Janusz Zawilski. – Pani Drews w ciągu dwóch lat była tu dwa razy, pierwszy raz na otwarciu i w grudniu, jak ją wezwał pan prezydent miasta. To są dwie jej wizyty. Jak się zmieniała ekipa, którą zatrudnia, to nawet nie przyjechała z nimi podpisać umów, tylko wysyłali je pocztą. To jest jedno wielkie nieporozumienie.