W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Jobs First

Aktualności

Antoś urodzi się z połową serduszka. Rodzice zbierają pieniądze

2017-03-13 07:00:00

Antoś urodzi się z połową serduszka. Rodzice zbierają pieniądze

Przestała już licytować się z Panem Bogiem. Zbiera siły, by już na początku kwietnia walczyć o swojego synka, który przyjdzie na świat z połową serduszka. Poznajcie Anię i jej nienarodzonego syna Antosia.

Diagnoza zapadła w Łodzi

Kolonia Góry w gminie Wilczyn. To tutaj od kilku lat mieszkają Ania i Adam Żabierkowie z siedmioletnim Robertem. To w tym domu z radością latem powitano na teście ciążowym dwie kreski. – Tak bardzo chcieliśmy, by nasz syn miał rodzeństwo. Wiadomo, że przez życie trudno się idzie w pojedynkę – mówi Ania. Radość z oczekiwania na drugie dziecko nie trwała jednak długo. W listopadzie, w tak zwanym badaniu połówkowym, lekarzowi prowadzącemu ciążę Ani nie spodobała się budowa serduszka dziecka. – Od razu skierował nas do Łodzi, do pani profesor Respondek. Stwierdził, że ona jest najbardziej kompetentną osobą w Polsce. Od razu zadaliśmy pytanie, czy to coś poważnego i czy życiu synka coś zagraża. Lekarz nie chciał nam nic więcej powiedzieć – opowiada Ania.

Od wizyty u ginekologa do badania w Łodzi minął tydzień. Siedem długich dni wypełnionych niepokojem i nieprzespanymi nocami. I potem diagnoza, której nikt nie chciałby usłyszeć. Bardzo ciężka, złożona wada serca. Na pewno serduszko Antosia ma tylko jedną komorę. Do tego zrośniętą zastawkę płucną i trójdzielną oraz tzw. dekstrokardię, czyli przesunięcie serca na prawą stronę.

Na pierwszym spotkaniu Ania usłyszała słowa o możliwości usunięcia ciąży. – Ciężko mi teraz nawet teraz o tym mówić. Ani wiara, ani sumienie by mi na to nie pozwoliły. Takie rozwiązanie nigdy nie wchodziłoby w grę. Wiem, że lekarze musieli mi to zaproponować. Takie mamy prawo. Podjęliśmy wspólnie z mężem decyzję, że będziemy walczyli o jak najlepszy byt dla tego dzieciątka – wspomina Ania.

Czekają go trzy poważne operacje

Antek już od pierwszego swojego oddechu będzie musiał walczyć. Przed nim najprawdopodobniej trzy operacje. Najprawdopodobniej, bo tak naprawdę dokładnie lekarze zbadają jego serduszko, gdy przyjdzie na świat. – Na razie jesteśmy przygotowywani na trzy operacje, tak zwane paliatywne, czyli nie prowadzące do całkowitego wyzdrowienia, ale do poprawienia komfortu życia. Pierwsza, gdy Antoś będzie miał około tygodnia. Druga, gdy skończy sześć miesięcy, a trzecia – drugiego, trzeciego roku życia – wylicza mama.

To na razie plany. Wszystko zależy od tego, w jakim stanie maluch przyjdzie na świat. Ania ma wyznaczony termin na 6 kwietnia. Ważne jest, by dziecko było w brzuchu mamy jak najdłużej, bo ważny jest każdy gram masy ciała.

Liczy się każda złotówka

W tej chwili Ania i jej bliscy zbierają nie tylko siły, ale również pieniądze. Bo te będą potrzebne na pobyt w szpitalu, leki i później długą rehabilitację. – Zrobimy wszystko, by mu pomóc. Przed nami trudne chwile. Rozłąka z bliskimi, potem długie pobyty w szpitalu, kontrole u specjalistów, dojazdy. Poradzimy sobie jednak ze wszystkim. Mamy siebie – mówi Ania.

Każdy, kto chciałby wesprzeć małego Antosia może przekazać 1 procent podatku wpisując KRS 0000266644 , cel szczegółowy ZC 8229 Antoni Żabierek lub przelać pieniądze na konto Fundacja Serce Dziecka, ul. Narbutta 27/1, 02-536 Warszawa, nr konta: 17 1160 2202 0000 0000 8297 2843 z dopiskiem ZC 8229 Antoni Żabierek.

Karolina Ławniczak