W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
PLUS

Aktualności

KRÓLESTWO GOSPODYŃ. Wyjątkowa uczta ze zwykłego ziemniaka

2022-10-06 09:00:00
Milena Fabisiak
Napisz do autora

Prawdziwą ucztę z ziemniaków przygotowały w ubiegłym tygodniu panie z Kół Gospodyń Wiejskich z terenu gminy Ślesin, z którymi spotkaliśmy się w Marianowie. – Właśnie skończyliśmy wykopki. Ziemniaki ładnie nam obrodziły. Dzisiaj się spotkaliśmy i z ziemniaków zrobiliśmy takie pyszności – mówiła Anna Lewandowska. A na stole stanął pyrczok, placki ziemniaczane, kluski śląskie, kartacze, szagówki, do nich kapusta zasmażana, także czernina z kluskami na pyrach, była nawet sałatka ziemniaczana.

Wrzesień to czas zbiorów owoców w sadach i warzyw na polach. W tym czasie gospodynie wyczarowują wspaniałe przetwory, które zachowane w spiżarniach cieszą podniebienia całą zimę. Właśnie skończyły się wykopki, a panie z KGW z terenu gminy Ślesin zaprezentowały dania z ziemniaków, które przygotowują w swoich domach. Na stole w Marianowie stanęły więc: pyrczok, placki ziemniaczane, kluski śląskie, kartacze, szagówki, do nich kapusta zasmażana, także czernina z kluskami na pyrach, była nawet sałatka ziemniaczana. A członkinie podzieliły się swoimi przepisami.

Jak zrobić pyrczok? – Na blachę potrzebne jest wiadereczko ziemniaków (około 3 kilogramów). – Najpierw smażę bazę. Potrzebne jest półtora kilograma boczku, 4 cebule, dwie czosnkowe kiełbaski, 3 jajka, 3 łyżki śmietany i 2 łyżki mąki. Wszystko smażymy na patelni. Wykładamy na blachę, wyrównujemy, wylewamy starte ziemniaki, kładziemy na to kawałki boczku i pieczemy około 2 godzin – mówi Anna Lewandowska.

Mistrzynią w robieniu kartaczy jest Irena Lange. – Połowę ziemniaków z 2 kilogramów gotuję w osolonej wodzie (po ugotowaniu robię jednolitą masę), połowę ścieram na tarce, odsączam przez gazę, odlewam, żeby się ustała mąka na dole – skrobia. Zlewam wodę, łączę wszystko. Z mielonego mięsa z przyprawami – może być czosnek, majeranek, może być cebulka – robię farsz. Łączę ciasto z obu rodzajów ziemniaków, robię wałek, kroję, ugniatam, w środek wkładam mięso, zamykam je w środku, gotuję w osolonej wodzie. Kiedy wypłyną na wierzch wody gotuję je około 5 minut. Pozostałą mączkę ziemniaczaną (skrobię) mieszam z zimną wodą, wodę w garnku przemieszam i wlewam to, żeby kluski były śliskie. Do kartaczy usmażyłam boczek z cebulką do polania. My zrobiliśmy dzisiaj kartacze z mięsem, ale mogą być też z serem – mówi. Pani Irena przygotowała też kopytka. – Do ugniecionych, gotowanych kartofli dodać trochę cukru, soli, jajko, ziemniaczanej i pszennej mąki. Zwinąć w wałeczek i szagą ciąć, niektórzy robią mniejsze, inni mniejsze. W domu to jeszcze obsmażam na patelni w tłuszczu z cebulką, tu są nim tylko polane.

Placki ziemniaczane i kluski śląskie to domena Zdzisławy Ołdakowskiej. – Na placki obieramy ziemniaki, myjemy, ścieramy na tarce dwie cebule, później ziemniaki, jeśli mają dużo wody, to jej nieco odlewamy. Doprawiamy majerankiem, pieprzem, solą, wbijamy 2 jajka, dodajemy 3 łyżki mąki pszennej, dobrze mieszamy, wykładamy na gorącą patelnię, łyżką formujemy i pieczemy do złotego koloru – mówi. – Kiedy przygotowuję kluski śląskie na miskę wykładam ciasto, przekrawam na cztery, wyjmuję czwartą część i wsypuję tam mąkę ziemniaczaną, solę, jajko można dać, ale niekoniecznie. Wyrabiam, robię niewielkie kuleczki z dziurką. Gotuję w osolonej wodzie. Do tego może być gulasz albo karkówka.

Czy pamiętają jak kiedyś kopało się ziemniaki? – Jasne – mówią zgodnie. – Kiedyś robiło się to ręcznie – graczką. Do szóstej klasy chodziłam, to szłam z mamą na wykopki, bo chciałam zarobić. Kiedyś były takie figaczki – to taka maszyna, że talerz był i wyrzucał na wierzch ziemniaki, które się później zbierało. Potem były już kombajny. Mam na pamiątkę zostawioną taką graczkę – opowiadają. Wymieniają nazwy gatunków ziemniaków, to między innymi bryza, denary, urany. – Nie wiem czy teraz gospodarze te nazwy pamiętają. Idzie się na bazar to nie ma żadnej nazwy, w sklepie też nie. Nikt nie pyta o odmianę. A najlepsza była bryza. Ja nie lubię białych ziemniaków, wolę żółte i mało mączyte – rozmawiają.

Podkreślają, że ze zwykłego ziemniaka można zrobić wiele potraw. – Nie robiłam dziadów, ale pamiętam z dzieciństwa, że jak ziemniaki były już ugotowane to moja mama nie odlewała wody tylko dokładała do nich sól i mąkę. Wszystko gniotła. Mama robiła takie kluseczki większe i smażyła na patelni na różowo po obu stronach. One były bardzo dobre, ale jakbym chciała moim dzieciom, to pewnie nie chciałyby jeść – wspominają.

W Marianowie spotkali się z nami: Zdzisława Ołdakowska, Jadwiga Szplet, Anna i Antoni Lewandowscy, Irena i Antoni Lange, Marek Górnik. Trzeba dodać, że zadaniem panów było między innymi starcie wielu kilogramów ziemniaków.