W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Browar od 15.06

Aktualności

Kto pomoże w ogrzaniu domów? Mieszkańcy boją się zimy

2022-05-31 07:11:00
Kto pomoże w ogrzaniu domów? Mieszkańcy boją się zimy

Radni z Przykony dopłacą złotówkę do ceny metra sześciennego odprowadzanych przez gospodarstwa domowe ścieków. Ale co zrobić z rosnącymi kosztami opału? Nad tym zastanawiał się radny Łukasz Sadłowski, który apelował podczas sesji, by nie milczeć w tej sprawie. Trudne położenie mieszkańców może obrazować pytanie, jakie zadał radny, dotyczące szansy na ciepłociąg z Turku, co ewidentnie wskazuje, że sytuacja jest coraz trudniejsza. Optymistycznych wiadomości nie miał również przewodniczący Maksymilian Majchrzak, który zauważył, że jednostki samorządu terytorialnego stoją przed ogromnym zagrożeniem w kwestii finansów.

– Przed chwilą dostałem karteczkę od jednego z mieszkańców, aby poruszyć problem ceny nośników energii i samej energii – mówił radny Słabowski podczas ostatniej sesji w Przykonie. – Czy my jako gmina jesteśmy w stanie coś z tym zrobić. Czy jest jakaś szansa może na jakiś ciepłociąg z Turku, czy może na geotermię? A może inne programy, może jeszcze raz nagłośnić program Czyste Powietrze, trafić do ludzi, którzy nie są mobilni internetowo, może to ich zainteresuje, a jeśli mają pieniądze, to może skorzystają – słusznie na końcu zauważył radny. Dodając, że jest już późna wiosna a za chwilę będzie jesień, później zima i problem stanie się poważny.

– Sami mamy ten problem, bo przecież nasze obiekty są ogrzewane olejem opałowym. A ten, rok temu o tej porze kosztował 3,80 zł za litr, dziś cena wynosi 6,40 – 6,50 zł – odpowiadał radnemu wójt Mirosław Broniszewski. – W ten sposób wzrastają koszty utrzymania naszych jednostek – urzędu, szkół, przedszkola, świetlic wiejskich.

Wójt Broniszewski raczej nie widział na horyzoncie jaskółki nadziei w postaci jakiejkolwiek instytucji, która byłaby w stanie zrekompensować zarówno samorządom, jak i osobom prywatnym koszty zakupu nośników energii. Zauważył, że każdy mieszkaniec, spełniający kryteria dochodowe może ubiegać się o wsparcie finansowe (osłonowe), ale nie ma co się łudzić, że zrekompensuje to ceny węgla, które kształtują się obecnie od 2,5 do 3 tys. zł za tonę. – To się kłóci z założeniami Polski wolnej od dymu i Polski czystej, ale co można powiedzieć, trzeba ten trudny czas przeżyć.

Zauważył też, że można się zastanowić nad jakimiś propozycjami rozwiązań, ale nie ma co liczyć na cuda, bo budżet gminy jest ograniczony.

Trudną sytuację samorządowych budżetów potwierdził przewodniczący rady. Maksymilian Majchrzak uczestniczył w szkoleniu dla przewodniczących rad, zorganizowanym przez WOKIS w Poznaniu. – Wnioski są niezbyt optymistyczne dla samorządów. W najbliższym czasie może dojść do takiej sytuacji, że samorządy mogą nie sięgnąć po środki zewnętrzne, bo nie będzie je na to stać – wyjaśniał. – Do każdego dofinansowania trzeba przecież dołożyć przynajmniej 20 proc., a z tym może być już problem.

Samorządowcy wskazywali jeszcze na inne zagrożenie, który może się pojawić w momencie kiedy wykonawca nie będzie w stanie wywiązać się z zadania z powodu wzrostu cen. Zwróci się wówczas do samorządu o dodatkowe środki i nagle koszt milionowej inwestycji sięgnie przykładowo 1,5 miliona złotych. – Skąd dołożymy pół miliona? A jak nie dołożymy, to trzeba będzie oddać te osiemdziesiąt procent dofinansowania – przestrzegał przewodniczący Majchrzak.

ki





Śledź nas na