W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Browar od 15.06

Aktualności

Dziś Wigilia. Tradycja kolędowania czy sianka pod obrusem sięgają czasów pogańskich

2020-12-24 12:49:00
Dziś Wigilia. Tradycja kolędowania czy sianka pod obrusem sięgają czasów pogańskich

Stół zastawiony przynajmniej 12 potrawami, sianko pod obrusem, choinka – są symbole Bożego Narodzenia, bez których nie wyobrażamy sobie świąt. Wiele z nich pochodzi z ludowych tradycji i zwyczajów, często sięgających jeszcze czasów przedchrześcijańskich. Termin obchodzenia świąt został zresztą wybrany nieprzypadkowo- trwające od 21-22 grudnia do 6 stycznia przesilenie zimowe od zarania dziejów było czasem magicznym i pełnym cudów. – Boże Narodzenie zastąpiło słowiańskie Gody, czyli narodziny słońca – mówi Elżbieta Sztamblewska, etnografka pracująca w konińskim muzeum.

Wielkimi krokami zbliżają się, dla wielu, ulubione święta w roku. Już od kilku tygodni planujemy potrawy na wigilijną kolację, robimy listy zakupów spożywczych, ale też podarunków dla najbliższych, stroimy domy. Wszytko zgodnie z tradycją, bo święta Bożego Narodzenia pełne są utrwalonych przez lata zwyczajów. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, że kultywowane tradycje nie są chrześcijańskie, choć przecież wiążą się one z urodzinami dzieciątka Jezus. Okazuje się jednak, że niewiele jest elementów ściśle katolickich, a zdecydowanie prym wiodą zwyczaje będące reliktem dawnych, przedchrześcijańskich wierzeń. Nawet data nie jest przypadkowa - wraz z końcem roku dnia zaczynało przybywać, co dla dawnych ludów słowiańskich znaczyło, że słońce rodziło się na nowo. Wtedy też obchodzono Gody. – Boże Narodzenie zastąpiło to stare słowiańskie święto. Obyczaje jednak zostały – mówi etnografka Elżbieta Sztamblewska. To z ludowych tradycji mamy na wigilijnym stole potrawy postne „ z okolicy” – z sadu, rzeki, lasu, nie przetworzone, nie przywiezione z daleka. – Człowiek latem i jesienią przygotowywał się na zimę. Stąd na przykład kompot z suszu – zimą nie dałoby się go zrobić ze świeżych owoców, a suszenie było sposobem na dłuższe przechowywanie. Stąd też obecność na stole grzybów, miodu, który symbolizuje płodność, urodzaj, ryb i wielu innych darów ziemi – opowiada etnografka. Jak podkreśla, mnóstwo potraw, które dziś jemy podczas wigilijnej kolacji, to mix regionów. Stąd u jednych makiełki, u innych bułka z makiem. – Wszystkie potrawy związane z makiem, pszenicą są typowo wschodnie, podobnie jak pierogi z kapustą i grzybami, gdzieniegdzie z wody, gdzie indziej drożdżowe – mówi. Potraw oczywiście 12, jak 12 apostołów, ale też 12 miesięcy. Tradycyjnie wszystkich trzeba spróbować, bo to też przynosi dobrą wróżbę na kolejny rok. – Niegdyś po wigilii nie sprzątano ze stołów, wszystko zostawało dla dusz, które wędrują i przychodzą nas odwiedzić. Wigilia to bowiem noc, gdy dusze zmarłych wracają na ziemię, dla nich też zostawiano opłatek – opowiada.

Następne podobieństwa między sposobem obchodzenia Bożego Narodzenia a obrzędami pogańskimi to choćby zwyczaj przebierania się i odwiedzania domów sąsiadów i rodziny. W czasie odwiedzin śpiewano pieśni, co przetrwało do dzisiaj w zwyczaju kolędowania. W naszej okolicy tur inaczej zwany też papą, śmierć i herod odwiedzający domy to Wiliarze. – Ten zwyczaj jeszcze kilkanaście lat temu był żywy w niektórych wsiach. Przebrani, głównie mężczyźni i chłopcy, odwiedzali domy, śpiewali, grozili rózgami, jedli i pili. To integrowało społeczność, ludzie życzyli sąsiadom wszystkiego najlepszego. Chodzono tak aż do pasterki – mówi Elżbieta Sztamblewska.

Więcej na temat świątecznych tradycji w aktualnym wydaniu „Przeglądu Konińskiego”

Olga Boksa



Śledź nas na

Komentarze

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom: