W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Shootersss

Felietony

Czy liść kapusty wystarczy?

2023-09-09 09:04:30

Czy liść kapusty wystarczy?

To, że na pierwszym miejscu konińsko-gnieźnieńskiej listy Koalicji Obywatelskiej do sejmu znalazł się Michał Kołodziejczak, lider Agrounii, zdecydował kierownik, czyli Donald Tusk, bo tak na niego mówią kamraci z PO. Nikt z miejscowymi działaczami partii tego nie uzgadniał. Prawdopodobnie posłowi stąd, Tomaszowi Nowakowi, taką decyzję zakomunikowano.

W PO panuje przekonanie, że kierownik wie najlepiej. To prawda, że on wyciągnął partię z zapaści. Nie wiadomo, gdzie teraz by była, gdyby nie Donald Tusk. Czego nie udało się mu zrobić, nie miał na to czasu, to odsunąć ludzi, którzy nie zawsze się sprawdzali, a są tacy, co dostawali od niego nawet żółte kartki.

Myślę, że Michała Kołodziejczaka PO w Koninie nie przyjęła entuzjastycznie, chociaż bossowie przytakują kierownikowi. Partia nie jest tutaj masowa. W wyborach parlamentarnych oszałamiających sukcesów nie odnosiła, żadnego ministra nigdy stąd nie było. Ale władzę w największym mieście we wschodniej Wielkopolsce, w Koninie, zdobyła i nie myśli jej oddawać. Prezydent Piotr Korytkowski już przymierza się do drugiej kadencji.

Nie wiem, czy sympatia pomiędzy Kołodziejczakiem a PO się zawiąże? Na razie jej nie widać. Czy liderowi Agrounii na współpracy z koleżankami i kolegami z terenu zależy? Na razie bryluje w telewizji. Czy to wystarczy, aby wygrać wybory w Koninie? Czy to, że Donald Tusk zjadł liść kapusty w obecności Kołodziejczaka, bezpośrednio na polu, przekona wyborców w konińskim okręgu do głosowania na lidera Agrounii?

Otwarcie 1,5 %

W poprzednich wyborach poparcie PO było tutaj o połowę mniejsze niż PiS-u. Michał Kołodziejczak ma spróbować te proporcje odwrócić. Jestem przekonany, że trzeba to robić także w okręgu, w którym ma się zabiegać o głosy, a nie tylko gwiazdorzyć na ekranie. Bo wybierany będzie tutaj, a nie w Warszawie czy Sieradzu.

Kiedyś o współpracy z wyborcami opowiadał mi jeden z wójtów, który pełni tę funkcję – jak to się mówi – od stu lat. Uprawia ziemię tak samo jak sąsiedzi rolnicy. Zawsze ma dla nich czas. Można z nim porozmawiać nawet przy płocie. Chociaż w prasie też się pojawia…